Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

10 podstępnych zjadaczy czasu

10 podstępnych zjadaczy czasu
Jeśli ciągle brakuje ci czasu, sprawdź, czy go po prostu nie marnujesz! Ilustracja: shutterstock

Plotkowanie, czytanie o samym sobie w internecie, robienie dziesiątek check-list rzeczy do zrobienia czy proszenie innych o radę już po podjęciu decyzji. Namierzyliśmy 10 bezproduktywnych pożeraczy czasu. Akcja eliminacja!

1. Tłumaczenie się

Tłumaczymy się szefowi, nauczycielom, partnerowi, dzieciom i jesteśmy w tym bardzo kreatywni. – Polega to na tym, że kreatywnie znajdujemy powody, by wytłumaczyć się, dlaczego czegoś nie zrobiliśmy, zamiast znalezienia rozwiązania i zrobienia tego, co należy – mówi psycholog Mateusz Grzesiak. – Każdy powód jest dobry, a ponieważ nikt nie jest lepszy w przekonywaniu nas samych niż właśnie my sami, więc jak będziemy chcieć, to zawsze znajdziemy dowolną przyczynę braku działania – dodaje. Problem w tym, że znajdowanie kolejnych argumentów pochłania mnóstwo energii i sporo czasu. Można go przeznaczyć na coś innego, choćby… na zrobienie tego, z czego niezrobienia się tłumaczymy.

2. Check-listy na każdą okazję

Robimy listy zakupów, listy książek, do których chcemy zajrzeć, listy stron internetowych, listy adresów e-mailowych osób, do których chcemy się odezwać, listy słówek z języka angielskiego do powtórzenia. Problem polega na tym, że mimo wypisania wszystkich rzeczy, które chcemy zrobić, i tak skupiamy się na bieżących sprawach. Powiększający się stos kartek i karteczek z wypisanymi listami słówek/telefonów/książek do zapamiętania/wykonania/przeczytania w pewnym momencie może zacząć frustrować i odebrać energię, którą można spożytkować dużo efektywniej. Poza tym samo pokonywanie drogi prowadzącej od punktu A do punktu B zwykle jest przyjemniejsze niż planowanie tej drogi.

3. Opowiadanie innym o swoich planach

Często ulegamy pokusie relacjonowania swoich planów innym z wielkimi detalami. W styczniu opowiadamy w szczegółach kolegom z pracy, jak będziemy opalać się w lipcu nad basenem wśród palm, a we wrześniu bawimy znajomych historiami o wypożyczalni nart, z której korzystamy co roku na początku lutego. Mało tego, opowiadamy innym o tym, jak będziemy starać się o pracę w firmie X, na stanowisku Y, chociaż… w tym czasie moglibyśmy poprawić nasze CV. Poprawić i wizerunkowo, i… odbywając kurs, który przybliżyłby nas do zdobycia wymarzonej posady.

4. Ciągłe sprawdzanie telefonu

Wydaje ci się czasami, że twój telefon dzwoni albo że dostałeś SMS-a, sprawdzasz i… okazuje się, że nikt nie telefonował i nikt nie przysłał wiadomości? To zjawisko ma już swoją nazwę ‒ to syndrom fantomowych wibracji. I jednocześnie potężny impuls, który zachęca do zerkania co kilka chwil do telefonu i sprawdzania, czy nie ma nowych wiadomości: SMS-owych, telefonicznych lub coraz częściej e-mailowych czy tych, które pojawiają się na Facebooku. – Statystyki brytyjskie wskazują na 110-krotne sprawdzanie telefonu w ciągu dnia, z czego w godzinach szczytu, między 17 a 20, nawet co kilka chwil – mówi Mateusz Grzesiak. – Rekordziści robią to 900 razy dziennie. O ile używanie smartfona jest dziś koniecznością, a bez sprawdzania poczty prawdopodobnie się nie obędziemy, o tyle obsesyjne uciekanie od rzeczywistości w najlepszym wypadku prowadzi do napięcia, a w długoterminowym do uzależnienia od zajętości. Jeśli nie jesteśmy przedstawicielami handlowymi albo traderami, to wystarczy nam sprawdzanie poczty pięć razy dziennie – dodaje psycholog.

5. Ciągłe „googlanie” swojego nazwiska

Czego najczęściej szukamy w internecie? Nie przepisów kulinarnych. Nie informacji o pogodzie. Nie ulubionej muzyki. Najczęściej sprawdzamy informacje o samych sobie. – Stephen Covey w książce „7 nawyków skutecznego działania” zdefiniował pojęcie proaktywności jako świadome podejmowanie działań służących osiągnięciu określonych celów. W przeciwieństwie do ludzi reaktywnych, odpowiadających na bodźce, które dopiero wystąpią, ludzie proaktywni są odpowiedzialni za tworzenie własnej rzeczywistości i mają inne podejście do problemów – mówi Mateusz Grzesiak. Czytanie o sobie w internecie daje krótkotrwałą przyjemność, ale stawia nas w roli ludzi biernych. – Gdy sprawdzamy, co piszą o nas inni, sprawdzamy to, na co nie mamy wpływu. Ale mamy za to wpływ na to, co my napiszemy w internecie. Warto więc tworzyć wartościowe treści – zachęca Grzesiak. Kto wie, może to, co będzie efektem naszej pracy, a nie efektem tego, jak skomentują nas inni, będzie miało potem lepsze pozycjonowanie w sieci?

Tagi: psychologia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij