Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

3 kroki w kierunku odpowiedzialności

3 kroki w kierunku odpowiedzialności
Ilustracja: shutterstock

„Bo oni się na mnie uwzięli!”, „Bo ja nigdy nie mam szczęścia”, „Gdyby on był inny, to nasz związek by przetrwał”. Co łączy te zdania? We wszystkich kryje się ucieczka przed odpowiedzialnością. Tak jakby wszystko, co dzieje się w naszym życiu, zależało od tajemniczych czynników zewnętrznych.

Ktoś lub coś ma nas uczynić szczęśliwymi. Ta takim myśleniu łapiemy się chyba wszyscy. – Jest to problem, bo efektem takiego podejścia bywają bezradność i zależność, a często niedługo potem frustracja – mówi psycholog Monika Baranowska. Oto 3 kroki, jak próbować to zmienić.

1. Zmień swój język

Zaskakująca rada? A jednak! Psycholog i mówca Jacek Walkiewicz przekonuje, że w życiu nic nikomu się nie udaje. Jak to możliwe? Hasło: „Udało mi się!”, tak często używane przez tych, którzy odnieśli sukces, sugeruje brak sprawczości osoby, która je wypowiada. Samo „się”? No nie, przecież wszystkie osiągnięcia to najczęściej efekty sporego wysiłku. Nie udałoby się, gdyby ktoś się nie postarał. Nie dopilnował czegoś. Ciężko na to nie zapracował. – Gdy słyszę zdanie: „Udało mi się”, mam wrażenie, że osoba, która to mówi, jest bierna. W mojej głowie powstaje obraz leniwego kota leżącego pod drzewem i czekającego, aż do jego stóp samo przyjdzie coś smacznego do zjedzenia. Wtedy rzeczywiście temu kocurowi dosłownie udaje się na chwilę poprawić swój jadłospis – mówi Monika Baranowska. W jakim kierunku mają więc iść zmiany? Gdy ktoś gratuluje nam sukcesu, nie odpowiadajmy: „Tak wyszło”, „Przy okazji mi się powiodło”, „Jakoś tak się stało”. Powiedzmy: „Zrobiłem to”, „Dokonałem tego”, „Spełniłem swoje marzenie, bo po prostu miałem ochotę to zrobić”. – Gdy czytałam kiedyś teksty wysyłane przez młodych ludzi na pamiętnikarski konkurs, zaważyłam, że w ich zgłoszeniach dała się zauważyć tendencja do unikania słowa „ja”. Pewnego razu zapytałam ich o przyczyny. Okazało się, że sporo osób obawia się bycia posądzonym o egoizm – dodaje psycholog. Tak jakby użycie magicznego słowa „ja” ocierało się o narcyzm. Na wszelki wypadek wolimy go nie nadużywać, a w konsekwencji często w ogóle go nie używamy. Tak naprawdę kluczowe jest nie słowo „ja”, tylko... pojawiający się za nim czasownik. Bo właśnie nim możemy się pochwalić, co odpowiedzialnie zrobiliśmy… 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij