Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

5 energetycznych patentów na wiosenne przesilenie

5 energetycznych patentów na wiosenne przesilenie
Zdjęcie: shutterstock
To-nie-mój-dzień jest jednostką chorobową atakującą w okolicach wiosny. Objawia się sennością, zmęczeniem, problemami z koncentracją i brakiem energii do działania. W takich dniach zamiast faszerować się kolejną kawą, możesz dodać sobie energetycznego kopa na dłużej!

Wszystkie mity na temat kawy zostały już obalone – mała czarna jest zdrowa i kropka. Są jednak takie dni, w których bez co najmniej kilku filiżanek wypełnionych tym pobudzającym płynem nie da się skutecznie pracować. Szczególnie wczesną wiosną. Ale przedawkowanie kawy może się skończyć zatruciem kofeiną! Dlatego gdy rano budzicie się zmięci, wypluci przez łóżko i czujecie, że na jednej kawie na pewno się nie skończy, wypróbujcie działanie składników z naszej energetyzującej listy.

Yerba mate

Yerba mate od kilku lat święci triumfy w polskich kubkach. Nie jest to jednak chwilowa moda. Na łamach warszawskiej prasy reklamowano ją już w drugiej połowie XIX wieku jako „mate ilex paraguyaensis, zwaną w Zachodniej Europie zieloną herbatą zdrowia” (dystrybucją zajmował się niejaki Teofil Rudzki). Yerba świetnie stymuluje umysł. Dzięki obecności kofeiny, teobrominy i teofiliny pobudza i niweluje uczucie zmęczenia. Pomaga utrzymać wysoki poziom skupienia i koncentracji. W tej herbacie znajdziecie dodatkowo magnez, mangan i potas.

Kakao

To najlepsze źródło teobrominy, która nadaje kakao charakterystyczny gorzkawy posmak. Teobromina działa na podobnej zasadzie co kofeina (której śladowe ilości też tam znajdziecie). Jej moc uderzeniowa jest o wiele słabsza, ale efekt pobudzenia trwa dłużej. Do tego rozszerza naczynia krwionośne oraz działa rozluźniająco na mięśnie gładkie, wprawiając nas w stan zrelaksowania. Dzięki temu dziecięcemu przysmakowi spojrzysz trzeźwiej na otaczający cię świat, a jednocześnie nie odczujesz wewnętrznego rozedrgania, które nierzadko pojawia się po wypiciu kawy. Z tych powodów w trakcie trudnych dni nie żałuj sobie kawałka prawdziwej gorzkiej czekolady.

Guarana

Wypijasz kawę i nadal ziewasz? Czas podmienić stymulanty. Na przykład na guaranę, która zawiera dwa razy więcej kofeiny niż kawa, jednak uwalnia ją stopniowo. Dlatego jej efekt utrzymuje się nawet 6–7 godzin. Guarana stosowana jest również jako lek w przypadku chronicznego stanu zmęczenia oraz ma potwierdzone właściwości odchudzające. Jeżeli chcecie wypróbować jej działanie, nie dajcie się nabrać na napoje energetyczne. Najbezpieczniej zajrzeć do apteki po czystą guaranę w proszku (świetny dodatek do smoothie czy owsianki) lub gotowy suplement w kapsułkach zawierający ten składnik.

Nasiona goji

Badania z 2008 roku opublikowane na łamach „Journal of Alternative and Complementary Medicine” pokazały, że osoby regularnie spożywające sok z jagód goji (pół szklanki dziennie przez dwa tygodnie) odczuwają znaczący wzrost energii, poprawę koncentracji oraz sprawności umysłowej. Nasiona można kupić niemal w każdym sklepie i dodać do sałatki, owsianki, zjeść solo lub wypróbować nasz przepis na koktajl. Gdy kilka dni z rzędu zasypiasz na biurku, a po powrocie do domu zalegasz na kanapie, może wyciągnąć cię z marazmu.

Olej kokosowy

To prawdziwy mistrz! Już wiele razy pisaliśmy o jego zastosowaniach. Do tej listy dorzućcie jeszcze jedno: daje prawdziwego energetycznego kopa! Olej kokosowy zawiera specjalny rodzaj kwasów tłuszczowych nazywany średniołańcuchowymi. Są one niemal natychmiast rozkładane i absorbowane do krwi w przeciwieństwie do zwykłych kwasów tłuszczowych, które muszą przebyć naprawdę długą drogę. To tak, jakbyś zjadł batonika, z tą różnicą, że nie musisz się martwić o glikogenowy skok!

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij