Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

5 podstępnych odciągaczy uwagi

5 podstępnych odciągaczy uwagi
Ilustracja: shutterstock

Siedzimy przed komputerem. Próbujemy się skupić na zadaniu do wykonania. Ale nagle pojawia się to coś! To coś, co momentalnie odciąga naszą uwagę. Zdemaskujmy to i spróbujmy wyeliminować. Przynajmniej wtedy, gdy musimy się skoncentrować.

1. Czytanie nadchodzących maili w czasie wykonywania jakiegoś zadania

Gdy pracujemy przy komputerze, bardzo kuszące jest otwieranie programu do odbierania e-maili. Pracujemy, ale cały czas trzymamy rękę na pulsie ‒ i gdy nadchodzi e-mail, otrzymujemy powiadomienia dźwiękowo-obrazkowe. Klawisz F5 jest używany co kilka chwil. Prawda jest jednak taka, że tych absolutnie ważnych e-maili, które wywrócą nasz kalendarz do góry nogami i dadzą nam mocno do myślenia, jest niewiele. W praktyce dużo częściej naszą uwagę odciągają e-maile z informacjami od znajomych, powiadomienia z portali społecznościowych, newslettery z przykuwającym wzrok tytułem, zaproszenia na konferencje, korespondencja od biurowej administracji… Słowem ‒ dziesiątki rzeczy, które mogą poczekać kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin bez straty dla nas. Odbieranie poczty e-mailowej raz na pewien czas może nam dać dużo komfortu, zwłaszcza jeśli koncentrujemy się na czymś ważnym, konkretnym i wymagającym poważnego skupienia.

2. Skupianie się na tym, co przyjemniejsze

Współczesne czasy obfitują w uprzyjemniacze życia. Oto przykład: siedzimy przed komputerem, próbujemy zrealizować ważne zadanie i włączamy odtwarzacz muzyki stojący obok biurka. Sięgamy po pendrive z ulubioną muzyką albo włączamy radio. Siedząc w pokoju typu open space, możemy podłączyć swoje słuchawki do komputera i znaleźć swoje ulubione piosenki w serwisie YouTube. Oczywiście chodzi o to, żeby praca była milsza, lżejsza, lepiej się kojarzyła. Tkwi w tym jednak spore niebezpieczeństwo. – Nasz mózg mimowolnie skupia się, zwłaszcza w początkowej fazie, na tym, co jest przyjemniejsze i łatwiejsze. W takim przypadku będzie to zwykle muzyka – mówi psycholog Jacek Penkala. – To osłabi naszą koncentrację i mimo że będziemy siedzieć za biurkiem, będziemy efektywni tak, jakby była to przerwa w pracy. Może w takiej sytuacji warto bardzo starannie selekcjonować repertuar albo muzykę traktować jako nagrodę po wykonanej kolejnej części zadania? – sugeruje psycholog.

3. „Cześć” i „Miłego wieczoru” od kolegów z pracy

Z jednej strony to bardzo kulturalne zachowanie naszych kolegów. Wychodzą z biura przed nami, pakują się i podchodzą do nas, zaczynając small talk, pozdrawiając nas, życząc udanego wieczoru, informując, o której godzinie zobaczymy się następnego dnia, gdzie odłożyli klucz do pokoju, i… podając jeszcze kilka informacji. My, chcąc być równie kulturalni i grzeczni, słuchamy, reagujemy, kiwamy głowami, poświęcamy energię na zrobienie dobrego wrażenia i wytrącamy się z rytmu wykonywania obowiązków. A przecież było już tak blisko finału i za kilka lub kilkanaście minut to my mieliśmy wychodzić z biura i zamykać za sobą drzwi. Kto wie, może przy firmowych biurkach powinny być zawieszki, jakie możemy znaleźć w hotelach. Hasło „Please do not disturb” albo nasze „Nie przeszkadzać” mogłoby tu być bardzo czytelnym komunikatem. 

4. Rozmyślanie i uruchamianie wyobraźni

Gdy przeglądamy kolejne strony tekstu albo operujemy na coraz to nowych tabelkach w Excelu, łatwo popuścić wodze fantazji i wyobraźni. – Jest to kuszące, zwłaszcza gdy nasze zadanie jest powtarzalne, podobne wykonywaliśmy wiele razy wcześniej, całość jest dla nas przewidywalna. Wtedy możemy się oddać takim abstrakcyjnym ucieczkom myślowym – mówi Jacek Penkala. Czasami jest do tego potrzebna zachęta w postaci jednego słowa czy jednej cyfry. – Widzimy zestaw cyfr 004 i błyskawicznie kojarzy nam się on z rejestracją samochodu koleżanki, z którą umawiamy się na kawę. W tekście zauważamy słowo „absolutnie” i do głowy przychodzi nam wizerunek znajomego, którego spotkaliśmy niedawno na wakacjach i który wplata to słówko bardzo często do swoich wypowiedzi. Spirala skojarzeń nakręca się sama – tłumaczy psycholog. Recepta na taką sytuację jest prosta. – Trzeba być czujnym i uważać na takie ucieczki myślowe. Najlepiej dusić je w zarodku, czyli reagować w sytuacji, gdy pojawia się pokusa podążenia tropem takiej myśli. Można powiedzieć wtedy sobie: „Oho, znowu się zaczyna. Wrócę do tej myśli, ale niech najpierw skończę to zadanie albo chociaż ten etap zadania” – radzi Penkala. Szybka reakcja da tu szybki efekt.

5. Nadmierne planowanie

Żyjemy w czasach, w których planowanie jest wynoszone na piedestał. „Warto mieć plan”, „Zaplanuj swoje działanie” czy „Poświęć 15 minut na przygotowanie kolejnych kroków, w jakich zrealizujesz swój cel” ‒ te zdania to nic innego jak cytaty z poradników, jak osiągnąć sukces w biznesie i życiu prywatnym. Czy przypadkiem nie wpadliśmy w nadmierną pułapkę planowania? – Mam znajomych umiejących oderwać się od zadania, które realizują świetnie i w dobrym tempie, żeby usiąść nagle nad czystą kartką i coś zaplanować albo zrobić checklistę rzeczy do zrobienia – mówi psycholog. – Nie krytykuję planowania ani robienia takich list, ale bądźmy rozsądni i niech planowanie nie stanie się celem samym w sobie, tylko pomocą dla nas – dodaje Jacek Penkala. Rada może być znów prosta: nie planujmy za dużo i za często. – Niektórzy moi pacjenci w planowaniu odnaleźli dużą radość i mobilizację, która kojarzy im się z odhaczaniem kolejnych zrealizowanych punktów ze swojej checklisty – mówi psycholog. – Warto sobie jednak przypominać, że nasze dzieło, nasze zadanie, na które podpisujemy kontrakty i umowy, nie obejmuje jego planowania, tylko jego zrealizowanie – przekonuje Penkala. Można to zauważyć na przykładzie wywiadów ze sportowcami, którzy odnoszą wielkie sukcesy, takimi jak Adam Małysz, Kamil Stoch czy niedawno polscy siatkarze. Gdy dziennikarze pytali ich, jak przygotowywali się do odniesienia sukcesu, odpowiedź brzmiała zwykle: „Ja po prostu to zrobiłem”. Siadając do planowania i odrywając się od obowiązków, żeby coś zaplanować, warto sobie to „po prostu” od czasu do czasu przypominać. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij