Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

6 powodów, dla których warto jeść algi

6 powodów, dla których warto jeść algi
Ilustracja: shutterstock
Zawierają o wiele więcej żelaza niż wołowina (choć nieco gorzej przyswajalnego), więcej wapnia niż mleko, kilkaset razy więcej jodu niż ryby morskie. Czy wobec tych faktów jakiekolwiek znaczenie ma to, że algi nie zostaną gwiazdami Instagrama, bo daleko im do urody Buddha bowl?

Należały do elitarnej grupy superfoods na długo, zanim powstało to określenie. Są znane od stuleci na Dalekim Wschodzie, jedli je także Aztekowie i Majowie. Zachód, który stosunkowo niedawno odkrył zalety alg (inaczej: wodorostów lub glonów), szybko nadrabia zaległości, i to nie tylko za sprawą sushi. Największą popularnością cieszą się spirulina, chlorella oraz nori, ale inne, np. kelp, kombu czy wakame, też są pełne cennych i łatwo przez nas przyswajalnych składników.

Znajdziemy w nich m.in.: kwasy omega-3, kwas foliowy, żelazo, miedź, selen, cynk, wapń, potas, mangan, jod, witaminy A, C, B oraz E. Do tego dochodzi błonnik i proteiny. Aż szkoda byłoby nie skorzystać z tego bogactwa! Oto, jakimi supermocami mogą pochwalić się niepozorne glony.

1. Poprawiają stan skóry i włosów

Algi zawierają całą listę składników oddalających od nas perspektywę konieczności użycia botoksu. Odbudowują płaszcz hydrolipidowy naskórka, zatrzymują w nim wilgoć (skóra jest dzięki temu bardziej odporna na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych), stymulują produkcję włókien kolagenowych oraz elastyny, przyspieszają procesy regeneracji. Poza tym regulują pracę gruczołów łojowych i dodają skórze blasku. Istnieją też dowody na to, że za sprawą wodorostów włos nam z głowy nie spadnie, a wręcz przeciwnie, będzie rósł w siłę ‒ oczywiście pod warunkiem, że nie borykamy się z np. z dolegliwościami hormonalnymi. Badania na koreańskim Uniwersytecie Hoseo wykazały, że po 16 tygodniach stosowania u ochotników ekstraktu z cistanche tubulosa (roślina pasożytnicza rosnąca w Afryce) oraz algi Laminaria japonica (listownica japońska) kondycja ich włosów wyraźnie się poprawiła. W porównaniu z placebo u osób biorących udział w eksperymencie stwierdzono wzrost gęstości owłosienia, zwiększenie się średnicy włosa oraz złagodzenie objawów łupieżu.

2. Pomagają zrzucić zbędne kilogramy

Wielkim fanem alg jest ceniony brytyjski kucharz Jamie Oliver. Nazywa je najbardziej pożywnymi „warzywami” na świecie i sięga po nie zawsze, kiedy czeka go kolejna runda walki z nadwagą. Wie, co robi ‒ jeśli zrezygnujemy z comfort food na rzecz kuchni, w której nie brakuje wodorostów, np. wakame, z czasem pożegnamy uciążliwy balast. Japońscy naukowcy z Uniwersytetu w Hokkaido ustalili, że zawarty w wakame pigment o nazwie fukoksantyna, barwiący glony na brązowo, sprawia, że szybciej spalamy tłuszcz. Z kolei dr Matthew Wilcox z brytyjskiego Uniwersytetu w Newcastle badał pod kątem odchudzania pozyskiwany z wodorostów alginian (polisacharyd, dzięki któremu glony są sztywne i nie wysychają w czasie odpływu). U pacjentów, którzy w ramach prowadzonego przez niego eksperymentu jedli chleb z dodatkiem alginianu, stwierdzono znacznie mniejszą absorpcję tłuszczu.

3. Regulują pracę tarczycy 

Wodorosty mogą przyjść nam z odsieczą, gdy borykamy się z niedoczynnością tarczycy spowodowaną niedoborem jodu. Nic dziwnego ‒ są od kilkuset do kilku tysięcy razy bogatsze w ten pierwiastek niż np. ryby morskie. Skuteczność ich działania potwierdziły badania naukowców ze szkockiego Uniwersytetu w Glasgow. Poprosili oni grupę kobiet ze zbyt niskim poziomem jodu, by na dwa tygodnie włączyły glony do swojego menu. Gdy minęło pół miesiąca i ochotniczki ponownie przebadano, okazało się, że poziom tego pierwiastka znacznie u nich wzrósł. – To pokazuje, że jedząc algi, można w łatwy sposób uzupełniać niedobory jodu. Trzeba jednak zachować czujność, bo nie wszystkie algi są takie same. Niektóre zawierają za dużo jodu – podsumowała liderka badań dr Emilie Combet. Żeby nie doszło do przedawkowania, modyfikację diety lub rozpoczęcie suplementowania najlepiej byłoby poprzedzić konsultacją z lekarzem.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij