Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Biegowe fakty i mity

Biegowe fakty i mity
Zdjęcie: shutterstock

Bieganie stało się masowe. I jak w każdym ruchu masowym prawdy przekazywane z ust do ust mieszają się z mitami, gubią swoje źródła, w końcu są przekręcane niczym Biblia w ustach inkwizytora. Zmierzmy się więc z biegowymi mitami. Mamy dla was minibiblię biegacza!

Maraton powinien mieć 37 km

Współcześnie 42 195 m jest liczbą świętą i dystans ten mierzy się z bardzo dużą dokładnością. Tradycja mówi, że to dystans, który pokonał wysłannik z pola bitwy pod Maratonem do Aten. Dobiegł do miejsca przeznaczenia, przekazał informację o zwycięstwie i padł.

Jak było naprawdę? Inaczej. Dystans z Maratonu do Aten wynosi 37 kilometrów. Skąd więc ponad 42? Na pierwszych nowożytnych igrzyskach zaokrąglono liczbę do 40 i tak zostało na 12 lat. Dla wygody mierniczych. W 1908 r. z kolei dla wygody królowej angielskiej przedłużono trasę o ponad 2 kilometry. Tak, by mogła z trybun oglądać zawodników wbiegających na metę.

Nie potrzebujesz amortyzacji

Przez tysiące lat ludzie biegali w cienkich trzewikach o skórzanej podeszwie lub na bosaka. Pierwsze buty z amortyzowaną podeszwą pojawiły się w latach 70. i od tamtego czasu stopniowo nabierały grubości – przede wszystkim pod piętą. W ten sposób zmieniło się ustawienie stopy. Podniesienie pięty spowodowało, że biegacz bardziej na niej ląduje i nie korzysta z amortyzujących właściwości ścięgien i mięśni łydki czy stopy. Dodatkowo warstwa pianki znacznie się ugina i w ten sposób uwypukla wady biomechaniczne. Jeśli biegacz ma tendencję do skręcania stawów do środka – w miękkich, grubych butach to zjawisko będzie spotęgowane. Przez lata rozwoju sprzętu biegowego konsekwencją tego było dalsze dokładanie elementów do buta – plastikowych stabilizatorów, specjalnych wkładek z twardszej pianki od wewnątrz, by zadbać o stabilizację, która byłaby całkiem niezła, gdyby... w ogóle pozbyć się amortyzacji lub ograniczyć ją do minimum.

Analiza 40 lat historii sprzętu biegowego doprowadziła wielu naukowców do wniosku, że najlepiej jest uczyć człowieka biegać od początku. Stopniowo przez lata pozbawiać go wszystkich udogodnień, od których się uzależnił.

Biegając na bosaka, nie potniesz nóg

Doświadczeni biegacze bosonodzy (np. Stanisław Marzec, który bez butów przebiegł 10 km poniżej 30 minut) sugerują, że zacięcie szkłem czy kawałkiem metalu leżącym na ziemi zdarza się bardzo rzadko. Ale jest i minus. Od biegania boso raczej rozbolą cię łydki. Wystarczy puścić biegacza na kilka minut na bieżnię mechaniczną bez butów, by zobaczyć, jak zmienia się jego krok. Zaczyna korzystać z naturalnej amortyzacji poprzez ugięcie łuku stopy, napięcie mięśni łydek, stopa ląduje bardziej pod biegaczem niż przed nim, a wybicie następuje z większym udziałem tyłów ud.

Tagi: bieganie, treningi,

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
igorgnot zapytał(a) 4 kwietnia 2013
Pytanie dotyczy artykułu Biegowe fakty i mity
Polecam artykul http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23439417
ewelinka0777 odpowiedział(a) 6 kwietnia 2013
hmm... no tak ale to po angielsku ... mało kto zrozumie ;(

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Biegowy styl

Krzysztof Dołęgowski

Biegam naturalnie

Agnieszka Berlińska

Top w kategorii