Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Chrzan nie do chrzanu

Chrzan nie do chrzanu
Chrzan nie potrzebuje konserwantów. Ilustracja: Julia Szostak

By otrzymać pyszny, ostry dodatek do mięs i innych potraw, wystarczy utrzeć korzeń chrzanu i dodać podstawowe przyprawy. A jeśli chcemy kupić gotowy – należy oczywiście przyjrzeć się etykiecie. Na co zwrócić uwagę?

Łyżeczka tartego chrzanu wymieszana z łyżeczką miodu to jeden z naturalnych sposobów na przeziębienie. Ostry w smaku, ale łagodny dla żołądka, chrzan pobudza trawienie i apetyt, więc jest idealnym dodatkiem do ciężkostrawnych i tłustych potraw. Podobnie jak czosnek jest naturalnym antybiotykiem. Ponadto rozgrzewa, działa bakteriobójczo na dziąsła i jamę ustną. A korzeń chrzanu zbiera się jesienią – czyli dokładnie w sezonie grypy i przeziębień.

Ucieranie chrzanu może z powodzeniem zastąpić wizytę na siłowni. Nie dość, że trzeba mieć sporo siły, żeby utrzeć korzeń chrzanu na tarce o drobnych oczkach, to jeszcze trzeba to zrobić szybko, bo tarty chrzan to niezły wyciskacz łez. Wytrwałym, którym udało się utrzeć korzeń chrzanu i nie płakać z tego powodu, proponuję dodać sok z cytryny, sól i odrobinę cukru do smaku, ewentualnie łyżkę śmietanki kremówki (będzie chrzan śmietankowy) i zamknąć wszystko w słoiczku.

Leniwych i zabieganych odsyłam do sklepu, ale oczywiście nie bierzemy z półki pierwszego lepszego słoika z ładną naklejką. Niektórzy producenci podają na opakowaniu, ile jest w produkcie korzenia chrzanu (im więcej procent, tym lepiej). Chrzan nie potrzebuje konserwantów, a jego ostry smak można łatwo złagodzić solą i cukrem. Po otwarciu bez problemu wytrzyma w lodówce kilka tygodni.

Pomysłowi producenci dodają do poczciwego korzenia mnóstwo pochrzanionych dodatków. Nikt się przecież nie spodziewa w chrzanie oleju roślinnego, a bardzo często pełni on funkcję wypełniacza w słoiku. Niepotrzebne są też w chrzanie substancje zagęszczające – tu nie ma co zagęszczać, wystarczy utrzeć więcej drogocennego korzenia. Chrzan rekordzista – jeśli chodzi o niepotrzebne dodatki – zawierał oprócz chrzanu, który stanowił połowę całej mieszanki w słoiku (producent uczciwie przyznał się do 50 proc.), olej rzepakowy, odtłuszczone mleko w proszku, ocet spirytusowy, błonnik pszenno-bambusowy, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), pirosiarczyn sodu (w roli konserwantu), gumę guar i gumę ksantanową (jakoś trzeba było te dodatki zagęścić) oraz kwas askorbinowy. Ten zestaw przyjął swobodnie na opakowaniu nazwę „chrzan tarty”. Więc, jak widać, warto być czujnym. Bo taki chrzan jest zupełnie do chrzanu! 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij