Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Co się kryje w wędlinach?

Co się kryje w wędlinach?
Ilustracja: shutterstock

Świadomi mięsożercy wiedzą, że parówki zawierają mnóstwo niepotrzebnych składników, a mięsa jest tam odrobina. Zamiast parówek kupują więc… szynkę – soczystą, różową, „pieczoną w wiejskiej chacie”. Co może się kryć w takiej „pyszności”?

Nie ma znaczenia, czy to szynka wieprzowa, czy z indyka. W jej składzie często znajdziemy dodatki, których nie powinno tam być. Przede wszystkim sprawdźmy, z jakiego mięsa zrobiona jest wędlina. Swego czasu słynny na całą Polskę był wyrób o nazwie Pasztet Zająca – sprytna gra słów, a w składzie zająca ani śladu. Podczas kontroli okazało się, że jeden z technologów pracujących przy wyrobie owego pasztetu miał na nazwisko Zając. Na szczęście takie oszukiwanie konsumentów należy do rzadkości. Jednak należy mieć się na baczności i najpierw sprawdzić, ile jest mięsa w mięsie.

Wśród składników wędliny na pierwszym miejscu powinno być wymienione mięso, z jakiego jest zrobiona. W zwykłej szynce będzie to mięso wieprzowe, w szynce drobiowej np. mięso z piersi kurcząt. Salami również jest robione z mięsa wieprzowego, chyba że akurat kroczymy śladami Romea i Julii – w Weronie zjemy tradycyjne salami z osła. Wróćmy jednak do Polski i skupmy się na rodzimym sklepie mięsnym. Przy mięsie powinien być podana informacja, jaki procent wędliny stanowi – oczywiście im jest go więcej, tym lepiej. W skład dobrej szynki wchodzą jeszcze sól i przyprawy, ale to ideał, którego w zwykłych sklepach ze świecą szukać.

Dostępne na rynku wędliny zwykle mają długą listę składników. Plusem wędlin pakowanych jest to, że jest ona podana na etykiecie (w przypadku wędlin krojonych przez sprzedawcę lista składników nie zawsze jest widoczna dla klienta, ale każdy ma prawo o nią poprosić). Minusem ‒ że do szynki można dodać wodę, co zwiększa masę, a przez to cenę szynki, bo kupujemy wodę w cenie wędliny. Ale woda to nic w porównaniu z tym, co jeszcze znajdziemy w szynce. Mamy tu stabilizatory w postaci trifosforanów i polifosforanów. Fosforany mają negatywny wpływ na nasze zdrowie – mogą się przyczyniać m.in. do alergii, osteoporozy czy niewydolności nerek. U dzieci powodują nadpobudliwość i kłopoty z koncentracją. To efekty zatrucia fosforanami, czyli nadmiaru fosforu w organizmie.

Oprócz fosforanów w szynce znajdziemy glukozę, przeciwutleniacze (np. askorbinian potasu), wzmacniacze smaku, sztuczne aromaty, barwniki i substancje konserwujące (np. azotyn sodu). Zwykle oznaczone symbolem E i trzycyfrowym numerem. Te wszystkie dodatki wpływają na wygląd wędliny i jej żywotność na sklepowej półce. Dla naszego zdrowia są niepotrzebne, a wręcz szkodliwe. Nie każdy ma ochotę piec szynkę w domu, ale każdy powinien czytać listę składników nawet wędliny krojonej w sklepie. Sprzedawca ma obowiązek ją udostępnić, nie bójmy się o nią pytać.

Wędlin bez zbędnych dodatków warto poszukać w małych sklepach, gdzie sprzedawane są wyroby drobnych przetwórców, oraz w sklepach ze zdrową żywnością. Tam lista składników jest zwykle dobrze widoczna, bo sprzedawca chce się nią pochwalić. Jednak takie wędliny będą droższe, bo nie są nafaszerowane konserwantami, aby mogły leżeć w nieskończoność w sklepowej lodówce. A dla naszego zdrowia znacznie lepsze będzie jedzenie wędlin rzadziej, ale za to dobrej jakości. Albo po prostu pieczenie mięsa na kanapki samemu. To wcale nie jest takie trudne!


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij