Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Cunnilingus, czyli język miłości

Cunnilingus, czyli język miłości
Ilustracja: Gosia Herba | www.gosiaherba.pl

Cunnilingus ‒ odmiana miłości francuskiej oparta na pieszczotach żeńskich narządów płciowych ustami i językiem ‒ jest bardzo pożądaną formą kobiecego spełnienia seksualnego. Dlaczego? Powodów jest kilka…

1. Najbardziej racjonalnym argumentem „za” jest to, że jest to forma kontaktu seksualnego, poprzez który kobiety najczęściej osiągają orgazm ‒ łatwiej niż w przypadku klasycznego stosunku waginalnego.

2. Ta forma uczy akceptacji całego ciała i w pełni umożliwia poznawanie jego reaktywności.

3. Jest to bardzo intymna forma spotkania mobilizująca partnerów do erotycznego dialogu, dobrego porozumienia i wzajemnego otwarcia pomiędzy nimi.

Czasami kobiety mają wątpliwości i są zaniepokojone tym, że przeżywają orgazm w czasie seksu oralnego o wiele częściej niż podczas stosunku. Biorąc pod uwagę, że łechtaczka ma więcej zakończeń nerwowych niż cały penis, trudno sobie wyobrazić osiąganie pełnej zmysłowej przyjemności bez uwzględniania tego miejsca. Stymulacja łechtaczki podczas stosunku jest utrudniona, ale możliwa przy niektórych pozycjach poprzez ocieranie lub przy jednoczesnym użyciu ręki. Łatwiej zróżnicować jej pieszczoty, używając ręki, ale jeszcze więcej możliwości daje język, o wiele delikatniejszy i zmienny w swojej formie: ostry i napięty ze szpiczastym zakończeniem, miękki i płaski, napięty i płaski albo zwinięty w rurkę. Ponadto pozycja przyjmowana przez kobietę podczas cunnilingus bardzo ułatwia dostęp do niej (wskazane jest napinanie mięśni nóg, co wywołuje wychylenie miednicy do przodu).

Intymnie i bezpiecznie

Wiele kobiet stresuje również to, jak pachną i smakują ‒ podstawą jest higiena, dbanie o zdrowie (brak infekcji) i „przerobienie” stosunku do własnego ciała. Regularne wizyty u ginekologa, dobra znajomość swoich ciał i wspólny prysznic „przed” powinny zniwelować wszelką niepewność. Ważną informacją, która może rozwiać wszelkie wątpliwości, jest to, że zdecydowana większość mężczyzn bardzo lubi widok i zapach waginy ‒ to dla nich najbardziej podniecający bodziec! Oczywiście nie można niczego robić na siłę, ale warto otworzyć się na tę formę pieszczot z odpowiednim partnerem, czyli takim, do którego mamy zaufanie i dobrze się z nim czujemy w intymnych sytuacjach. Seks oralny to bardzo intymna forma kontaktu, więc wiąże się z pewnym ryzykiem emocjonalnym ‒ dlatego tak ważna jest właściwa osoba. Przypadkowy lub egoistyczny partner może jedynie wprawić w zakłopotanie i zrazić do tej formy kontaktów. Ponadto, wbrew pozorom, jest to forma należąca do ryzykownych zachowań seksualnych (w tym wypadku dla partnera), ponieważ poprzez kontakty oralne mogą być przenoszone niektóre choroby, np. kiła i rzeżączka. Poza tym kontakty oralno-genitalne zwiększają ryzyko zarażenia się wirusem zapalenia wątroby typu B, a przede wszystkim ‒ poprzez anilingus (pieszczoty oralne okolic odbytu) ‒ wirusem zapalenia wątroby typu A. Ze względu na ryzyko zakażeniem wirusem HIV należy także unikać cunnilingus podczas menstruacji i przy skaleczeniach obszaru genitalnego. U pacjentów, u których stwierdzono uprzednią infekcję HPV, prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór gardła wzrasta 32-krotnie, a u osób, które miały więcej niż sześciu partnerów, ryzyko wzrastało dziewięciokrotnie!

Zaufany i odpowiedni partner. Co to znaczy? Wiele sygnałów odbieramy już na poziomie pocałunków i gry wstępnej ‒ czy partner jest delikatny i wyczulony na nasze potrzeby, czy czujemy się przy nim dobrze i swobodnie. Cierpliwość też jest ważna… wiele kobiet relacjonuje, że podczas cunnilingus partner nie potrafi poświęcić im wystarczająco dużo uwagi, żeby doprowadzić pieszczoty oralne do końca. Wynika to z odmienności perspektyw ‒ mężczyzna potrafi wytrzymać napięcie w obrębie genitaliów około 3 minut, a kobieta potrzebuje przeciętnie 15 minut do osiągnięcia orgazmu w wyniku stymulacji łechtaczki. Konkluzja jest taka, że cunnilingus jest formą wymagającą wytrwałości i konsekwencji ze strony partnera. To rodzaj seksu dla tych, którzy potrafią się komunikować w sytuacjach intymnych i którym zależy na obustronnej satysfakcji. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij