Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Część 2: Pogadajmy

Część 2: Pogadajmy
Ilustracja: Aleksandra Niepsuj | www.aleksandraniepsuj.blogspot.com

Nie atakować słowami, nie obrażać, na kłamstwo reagować od razu. Czasem po prostu pogadać. O to, jak rozmawiać z dorastającym dzieckiem, by w ogóle chciało do nas mówić, pytamy ekspertów.

Rozmawiać – nawet o niczym

Często rozmowa z buntującym się młodym człowiekiem to droga przez mękę. Wielu rodziców nie potrafi przebić się przez ten pokoleniowy mur.

– Mówienie „nie, bo nie” albo „będzie tak, jak ja chcę, bo jestem dorosły”, nawet jeżeli działało wcześniej, w przypadku gimnazjalisty już nie działa. Mniej śledźmy nasze dzieci, a więcej z nimi rozmawiajmy, dajmy im opowiedzieć o swoim świecie – zachęca dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii KĄT i pedagog Łukasz Ługowski.

Na to samo zwraca uwagę Małgorzata Michel z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego, założycielka Akademii Profilaktyki i Edukacji „Aperti” specjalizującej się w rozwiązywaniu problemów wychowawczych rodziców nastolatków. – Warto spędzać ze swoim dzieckiem czas i podejmować nieustanne próby rozmowy o wszystkim i o niczym – mówi. – Nie robić fochów, nie obrażać się na dziecko, nie walczyć z nim jego bronią. Nie buntować się, ponieważ my okres buntu powinniśmy mieć dawno za sobą, stać nogami mocno na ziemi, bo to my jesteśmy dorośli i to my mamy stać za dzieckiem murem.

Problem pojawia się, gdy rodzic nie zbudował dotąd więzi ze swym dzieckiem. Wtedy nagła chęć rozmów może wydać się nastolatkowi co najmniej nieszczera.

– Z jednej strony mówi się, że nigdy nie jest za późno, lecz fakt jest taki, że każdy wiek rozwojowy ma swoje prawa i nie da się tego nadrobić bez jakichś ubocznych konsekwencji. Nastolatek wyczuje zmianę w rodzicu i to spowoduje jeszcze większy brak zaufania – uważa dr Michel. – Jeśli rodzice warczą na dziecko i traktują je latami autorytarnie, a nagle z dnia na dzień chcą być jego przyjaciółmi, to każdy nastolatek popuka się w głowę i z pewnością nie zaufa. Dr Michel przywołuje tu zasadę walizki. – W wieku nastu lat naszego dziecka, niestety albo stety, wyciągamy już to, co wkładalismy do niej przez cały okres dorastania. Warunkiem dobrych relacji z dzieckiem w wieku dojrzewania są więzi, o których budowanie rodzic stara się wcześniej latami. Rodzice często budzą się w wieku nastu lat swoich dzieci i chcą być kumplami, luzakami na siłę. Ostatnio miałam sytuację matki, która chciała być taka nowoczesna i taka mega cool, że rozmawiała z córką o „dragach”, o „fecie” i „lolkach”. I córka zaczęła brać tę „fetę”, a mama zorientowała się, gdy dziecko było w trzeciej fazie uzależnienia… Kumpelstwo na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij