Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Dlaczego dygoczemy z zimna?

Dlaczego dygoczemy z zimna?
Zdjęcie: shutterstock

Wprawdzie zima chwilowo odpuściła, ale nigdy nie wiadomo, kiedy wróci… A prawda jest taka, że nasz organizm nie lubi niskich temperatur. Zastanawialiście się kiedyś na przykład, dlaczego nasze ciało drży z zimna? I co robić, by te dygotki jakoś powstrzymać?

Z umiarkowanym chłodem radzimy sobie dość skutecznie. Gorzej, gdy temperatury pikują. Wtedy się zaczyna. Jedną z pierwszych reakcji organizmu jest ograniczanie dopływu ciepłej krwi do skóry. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, ciało w tej sposób zmniejsza ilość ciepła uciekającego na zewnątrz. Po drugie, krew zostaje przekierowana do najważniejszych narządów wewnętrznych, w których powinien cały czas panować termiczny komfort, na przykład do mózgoczaszki, gdzie ukryty jest mózg (stąd tak ważne jest okrycie głowy).

Osłabienie krążenia w koronkowej siateczce drobnych naczyń krwionośnych, które znajdują się w skórze, ma negatywne konsekwencje. Palcom u rąk i stóp oraz innym peryferyjnym fragmentom ciała (nosy, uszy) grozi bowiem przemrożenie. Komórki tkanki skórnej zaczynają powoli zamierać z powodu odcięcia od ciepła. Sama skóra staje się zimna, czerwona i obrzęknięta. Stopniowo tracimy w niej czucie. Może się to skończyć fatalnie. Gdy temperatury otoczenia są nieco wyższe, ale wciąż jeszcze nie idealne, organizm radzi sobie w ten sposób, że na zmianę to zamyka, to otwiera naczynia krwionośne w skórze, aby przynajmniej co pewien czas ogrzać palce dłoni i stóp. To zapobiega ich wychłodzeniu.

Skąd te dygotki?

Gdy natomiast zimno zaczyna doskwierać jeszcze bardziej, włącza się inny mechanizm obronny: drgawki. Szybkie, rytmiczne skurcze mięśni wytwarzają ciepło, które następnie ogrzewa organizm. Wraz z dalszym spadkiem temperatury mogą się włączać kolejne partie mięśni. W rezultacie człowiek może zacząć się trząść cały z zimna, co nie jest przyjemnym doświadczeniem. Wyziębiony organizm próbuje jakoś się ratować.

Sposobem na powstrzymanie dygotu może być ruch. Wymachy ramion, szybki marsz, tupanie – wszystko to generuje ciepło i pobudza krążenie krwi. Efekt może być lepszy lub gorszy w zależności od tego, jak jesteśmy ubrani. Jeśli zbyt cienko, wtedy znaczna część ciepła, tak pracowicie wyprodukowanego dzięki własnej aktywności fizycznej, ucieka błyskawicznie przez skórę. Bilans tych cieplnych zysków i strat zależy też do wzrostu – ludzie wyżsi zwykle wychładzają się łatwiej, ponieważ mają większą powierzchnię skóry, przez którą organizm traci ciepło (między innymi dlatego mieszkańcy Arktyki są zwykle niscy).

Przed chłodem chroni też warstewka tłuszczyku podskórnego. Zwiększa ona termoizolacyjne właściwości skóry. Natomiast tłuszcz, który nagromadziliśmy w jamie brzusznej (otyłość brzuszna), raczej nam się nie przyda w takiej sytuacji. Gorzej, może on nawet utrudnić utrzymanie prawidłowego krążenia krwi, ponieważ stanowi dodatkowe obciążenie dla serca, które w niskich temperaturach i tak zwykle pracuje na większych obrotach. 


Tagi: zima

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij