Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Dlaczego lubimy pracować wśród ludzi?

Dlaczego lubimy pracować wśród ludzi?
Zdjęcie: shutterstock

Nawet najwięksi indywidualiści mówią, że pracuje im się szybciej i efektywniej, gdy ktoś jest obok nich. Może stąd bierze się popularność biur coworkingowych i widok ludzi siedzących nad laptopami w kawiarniach? Sprawdzamy, dlaczego tak jest.

Od kilku lat czynność pracy coraz rzadziej wiążemy z konkretnym miejscem. ‒ Dzięki internetowi pracujemy poza tradycyjnym biurem: w pociągu, w samolocie, w kawiarni, w hotelowej sali konferencyjnej. Ma to na pewno związek z mobilnością, której się od nas oczekuje – zauważa socjolog pracy Artur Dembek. W większości miejsc, w których próbujemy się skupić na zawodowych zadaniach, ktoś nam fizycznie towarzyszy. Są to przede wszystkim nieznajome osoby, które spotykamy w kawiarniach czy pociągowych wagonach (o ironio, ten tekst powstaje w przedziale pociągu relacji Warszawa ‒ Kraków!). 

Efekt lustra

Zjawisko to wiąże się z tzw. telepracą i trudnościami, które często jej towarzyszą. ‒ Niektórym trudno zmobilizować się do pracy, gdy mogą usiąść za domowym biurkiem w dresie lub gdy tuż obok stoi telewizor kuszący, żeby go włączyć ‒ mówi psycholog Tomasz Wojtoń. ‒ Powód to najczęściej brak społecznej oceny w takiej sytuacji. Nikt nie ocenia naszego wyglądu, kultury, skupienia na twarzy, czyli otoczki, jaka obecna jest w pracy. Jest też coś jeszcze: w domu, gdy jesteśmy sami, trudniej buduje się rytuały takie jak określone przywitanie się z koleżanką z sąsiedniego biurka czy picie kawy w zakładowej kuchni o określonej godzinie. A nawet jeśli rytuały są, to zazwyczaj działają one mało intensywnie, bo nie mają związku z innymi ludźmi ‒ dodaje psycholog. Nazywa się to efektem lustra.

Kawiarnie górą

Z wykonywaniem obowiązków służbowych w kawiarni jest pewien problem. ‒ Zwykle kawiarnie, zwłaszcza te sieciowe, postrzega się jako miejsce, gdzie nad laptopami siedzą studenci mieszkający w obskurnych mieszkaniach lub akademikach, którzy chcą „poprzebywać sobie” w ładniejszej przestrzeni. Ale to zjawisko nie dotyczy tylko studentów ‒ przekonuje psycholog. Pisząc coś lub projektując właśnie w kawiarni, zachowujemy się trochę jak aktorzy, którzy mają przed sobą pokaźną i różnorodną publiczność: baristów, klientów, menedżerów kawiarni, ludzi, którzy idą ulicą za szybą. Jesteśmy na widoku ‒ dodaje Wojtoń.

O takiej sytuacji pisał Erving Goffman w książce „Człowiek w teatrze życia codziennego”. Socjolog opisał tam, jak budujemy swoją fasadę, gdy chcemy zrobić na innych określone wrażenie. ‒ Żeby to zrobić, możemy mieć laptop określonej firmy, możemy obłożyć się papierami albo branżową prasą w języku angielskim, żeby wywierać wrażenie profesjonalisty ‒ wymienia psycholog. Do tego uporządkowana, zadbana przestrzeń sprzyja skupieniu się na swoich obowiązkach. Czy podobnie jest z biurkami do wynajęcia?

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Odpocznij od… ludzi

Michał Dobrołowicz

Top w kategorii