Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Dlaczego mężczyźni zasypiają po seksie?

Dlaczego mężczyźni zasypiają po seksie?
Dlaczego mężczyźni zasypiają po seksie? Ilustracja: shutterstock

Było super albo i nie, bo nie zawsze jest super. W każdym razie było, skończyło się i przyszedł TEN moment. Ty chcesz spać, a ona nie. Albo on chce spać, a ty nie. Dlaczego jest tak, że my spać musimy, a wy nie?

Powodów jest kilka. Biochemia orgazmu to pierwszy i najważniejszy z nich. O co chodzi? O to, co nasz mózg zaczyna produkować, kiedy uprawiamy seks. A są to same dobre rzeczy. Właściwie należałoby powiedzieć, że jest to koktajl najlepszy z możliwych. A zatem dostajemy potężny zastrzyk oksytocyny – hormonu, który nie bez powodu jest nazywany naturalną extasy i powoduje, że czujemy się dobrze i kochamy tego, kogo akurat wtedy widzimy.

Oprócz tego pojawia się serotonina w dużej dawce. A jest to z kolei neuroprzekaźnik, którego budowa bardzo przypomina LSD. Nie działa wprawdzie tak jak narkotyk, ale ma silny związek z naszym (dobrym) samopoczuciem i jest niezbędna do snu. Także tlenek azotu regulujący ciśnienie krwi, wazopresyna pomagająca się zrelaksować oraz – to ważne – prolaktyna, która nie do końca wiadomo po co jest u mężczyzn, ale wiadomo, że powoduje senność i poczucie zmęczenia. Tak w każdym razie jest u zwierząt, którym się ją wstrzykuje.

Można więc zakładać, że tak samo jest u panów. Tym bardziej że... choć może nie. O masturbacji i o tym, że nie jest taka dobra na sen jak seks, napiszę dopiero za chwilę.

Koktajl nasenny

Jest tak, jakbyśmy wzięli jednocześnie „coś” na uspokojenie i „coś” na sen. Z tą tylko zaletą, że jest to „coś” naturalnego, a nie apteczna chemia. Zasypiamy, ponieważ opuszczają nas troski i zmartwienia.Wiemy to na pewno, bo kilka lat temu zmyślni Holendrzy z Groningen namówili kilkanaście par do uprawiania seksu w laboratorium. Wprawdzie daleko im – gdy chodzi o ilość – do Williama Mastersa i Virginii Johnson, którzy namówili do tego kilka... tysięcy par, ale wyniki też są ważne, ponieważ było to niedawno i dysponowali sprzętem, o którym sławy sprzed pół wieku mogły jedynie pomarzyć. Ważne i głośne, bo seks (przynajmniej w mediach) zawsze jest głośny.

Holendrzy uprawiali seks w skanerach PET, a naukowcy opisali, co dzieje się w ich mózgach. Działo się wiele (do poczytania tutaj), ale nas interesuje jedynie to, że pokazano, jak działa wspomniany koktajl hormonów. Otóż u mężczyzn obniża się aktywność jądra migdałowatego. – Ta dezaktywacja oznacza, że brak strachu oraz niepokoju może być najważniejszą rzeczą, nawet konieczną, by przeżyć orgazm – mówił prof. Gert Holstege, który ochotników umieścił w skanerach i odkrył przy okazji, że – przynajmniej w laboratorium – znacznie łatwiej o orgazm, gdy ma się na nogach skarpetki. Co, muszę przyznać, jest odkryciem zadziwiającym.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij