Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę
Zdjęcie: Kitzbühel - najtrudniejsza trasa zjazdowa Europy

Szaleństwo na stoku – obowiązkowo. A poza tym? Obiady w restauracjach z gwiazdkami Michelina, spokój i kontakt z dziewiczą naturą, masa atrakcji dla dzieci, a może spacery promenadą przypominającą wybieg mody? Ty decydujesz, na czym ci zależy, a my pomagamy trafić pod odpowiedni adres.

Na narty po ekstremalną przygodę

Ziemia należąca dawniej do plemienia Czejenów z Big Sky Mountain Resort w Górach Skalistych w stanie Montana wzywa tych, którzy poza podziwianiem widoków chcą, wyjeżdżając na narty lub deskę, zajrzeć w oczy śmierci. Miłośnicy ekstremalnego szaleństwa i ryzykanci będą mogli uwolnić potoki adrenaliny na 85 czerwonych i czarnych trasach. Błędów nie wybacza Harakiri, mordercza, wymyślona chyba przez speca od figur niemożliwych, trasa w austriackim Tyrolu – 78 proc. nachylenia, dużo lodu i mocno zmrożonego śniegu. Nic tylko rzucić się w dół. Narciarska czołówka co roku w styczniu walczy z pobliską Die Streif w Kitzbühel, najtrudniejszą trasą zjazdową Europy. Stromizna w jednym miejscu sięga 85 proc. i zawodowcy oddają na niej skoki o długości 50-80 metrów. Amatorzy wjeżdżają tu na własną odpowiedzialność, ale można tak regulować tempo, żeby było bezpiecznie. Aby zawczasu poczuć to, co wyczynowcy rozwijający prędkość 140 km/godz., wystarczy skorzystać z symulatora zjazdów w muzeum na stacji górskiej kolejki linowej Hahnenkamm.

Dające poczucie wolności i nieograniczonej swobody strome zbocza z nietkniętym, dziewiczym, puszystym, głębokim śniegiem to żywioł amatorów jazdy poza wyznaczonymi trasami z wykorzystaniem helikoptera i w asyście licencjonowanego przewodnika, czyli heliskiingu. Poza nartami trzeba zabrać tylko plecak z poduszką powietrzną ABS utrzymującą narciarza na powierzchni lawiny, radiowy nadajnik pozwalający zlokalizować człowieka pod śniegiem i łopatę. Nie żeby się zakopać, jeśli stok okaże się zbyt trudny – ale żeby współtowarzysze mogli nas szybko odkopać, kiedy lawina oszczędzi łopatę, a nie nas. Heliskiing to najbardziej ekstremalny sposób na zwiedzanie Kanady, Kaukazu, Bajkału, Laponii, Chile i Alaski. A nawet Himalajów, choć o dziwo trudno tu trafić na odpowiednią ilość śniegu. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij