Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Egomaniak

Egomaniak
Ilustracja: shutterstock
Ego to część osobowości, która decyduje o naszym realnym działaniu. Jeśli jej kondycja kuleje, wtedy grozi nam „3 razy E”, czyli: egoizm, egocentryzm i egotyzm. Brzmi potwornie, prawda? Sprawdź, czy faktycznie jest się czego bać.

Kto jest nienormalny – ja czy świat? Oczywiście, że świat. Ze mną jest wszystko w porządku. Ba! Jestem cudem, bo Ja to moje ego – balonik własnej wartości... w którym zamiast czystego powietrza możemy gromadzić duszący smog.

Ego – co to takiego?

Ja mam ochotę na spaghetti, ty wolisz pizzę – co zjemy na obiad? Gdyby chodziło o restaurację, nie byłoby problemu, ale jesteśmy w domu. Trzeba wybrać jedno danie. Ego z łaciny oznacza dosłownie „ja”. Ten termin psychoanalizy stworzony przez Zygmunta Freuda występuje obok id i superego. Wszystkie są komponentami osobowości. Ego ma w świecie rzeczywistym godzić biologiczne potrzeby id i aspekty moralne superego. W praktyce oznacza to wybór: spaghetti czy pizza, czyli które potrzeby i popędy zostaną zaspokojone. Po części procesy te są świadome, a po części kierowane spośród meandrów nieświadomości. I w tym sęk – w tym, co nieświadome. W nieświadomości kotwiczy cały wyparty przez nas materiał patogenny – traumatyczne zdarzenia, porażki, przykre wspomnienia itp. To też niewygodne ślady dzieciństwa w postaci niezaspokojenia w obrębie czterech podstawowych potrzeb - bezwarunkowej akceptacji, opieki i troski, autonomii i samodzielności oraz identyfikacji z własną płcią biologiczną.

Ponieważ doznania te zamieszkują nieświadomość, trudne emocje, jakie im niewątpliwie towarzyszą, zostają nieprzepracowane. Wskutek tego kształtują się pewne mechanizmy obronne, mające chronić nas przed zranieniem. To one w dużej mierze kierują naszymi wyborami, zachowaniami oraz budują ogólną strategię życiową. Jednym z takich mechanizmów jest kwestia dowartościowania ego. Według jednej z koncepcji analitycznych ego jest odpowiednikiem racjonalnego dorosłego, id – biologicznego dziecka, a superego – moralnego rodzica. W życiu dorosłym ego również powinno być dorosłe, tj. zauważać i szanować ego innych osób. Niezaspokojenie kiedyś id, czyli biologicznych i psychicznych potrzeb, może prowadzić do zaburzenia rozwoju ego, przez co i ocena moralna superego zostaje zachwiana. Co to oznacza? Że nasze poczucie własnej wartości może być bardzo niskie, a balonik ego zwyczajnie sflaczały. Wtedy ego domaga się głosu. I to jak! Za wszelką cenę dąży do wypełnienia balonika – do udowodnienia sobie i światu własnego znaczenia. Robi to na trzy sposoby.

E po raz pierwszy – egocentryzm

To postawa, w której własną osobę traktuje się jako centrum wszechświata. Otoczenie postrzegane jest tylko z własnej perspektywy. O empatii nie ma mowy. Jest to postawa godna przedszkolaka i dla niego to jest normalne. To tzw. egocentryzm myślenia – w teorii rozwoju Jana Piageta – charakterystyczny dla dzieci do 7. roku życia, które nie potrafią wejść w buty innej osoby. One bez problemu zdepczą pająka czy wbiją łokieć miedzy żebra, bowiem brak empatii odblokowuje agresję. Bywa, że ten etap rozwoju nie zostaje zamknięty. Dorosły egocentryk poglądy innych wrzuca do kosza. I to bardzo celnie – obraża, drwi, kpi. On najlepiej wie, co jest dla niego dobre, jak funkcjonuje świat i najlepiej, żeby to świat dostosował się do niego, nie odwrotnie. Swoje zdanie będzie narzucał, stawiał innych przed faktem, ignorował ich. On jest ponad, inni są tłem. Taki egocentryk, będąc gościem w obcym kraju, będzie żądał, by jego mieszkańcy mówili jego językiem. Postawa roszczeniowa jest jego domeną – uznaje, że wszystko mu się należy, bo tak. I już.

E po raz drugi – egoizm

„Wszyscy jesteśmy egoistami, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy” - rzekł Herkules Poirot – fikcyjna postać kryminałów A. Christie. Ale to… prawda. Jesteśmy egoistami, lecz także altruistami. To znaczy, że jesteśmy nastawieni na branie, ale także na dawanie. Czy jednocześnie? Najczęściej jeden z biegunów – egoistyczny lub altruistyczny – jest bardziej widoczny, podczas gdy drugi skrywany. Jeśli na wierzchu jest egoizm, wówczas nastawiamy się na czerpanie korzyści wyłącznie dla siebie, bez względu na konsekwencje dla innych. W związku partnerskim zazwyczaj występuje relacja dawca - biorca, ponieważ funkcje te niejako się uzupełniają. Jedno bierze, drugie daje. Egoista, który na przykład potrzebuje uwagi, tylko bierze, nie da tej uwagi partnerowi. Natomiast ten, kto daje uwagę, popadnie z czasem we frustrację, bo w zamian tej uwagi nie otrzyma. Wówczas oboje znajdą się w pozycji biorcy, potrzebując uwagi, ale żadne z nich nie będzie mogło jej dać. I zapewne będą szukać innego dawcy.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Zadbaj o swoje życie towarzyskie

Długość trwania: 5 dni

Polecane artykuły

Unikaj pułapki 90:10!

Michał Dobrołowicz

Nie oceniaj wszystkiego

Michał Dobrołowicz

najpopularniejsze artykuły