Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

GALERIA: Wakeboard podbija metropolie

GALERIA: Wakeboard podbija metropolie
Zdjęcie: Adam Skrzypczak

Trochę surfingu, odrobina snowboardu, szczypta nart. Co wyjdzie z takiego połączenia? Wakeboarding – nowoczesna, dynamiczna i bardzo widowiskowa dyscyplina sportowa. Z bałtyckich zatok właśnie dociera do centrów miast.

Do niedawana wakeboarding w Polsce był zarezerwowany dla wielkich jezior i zatok na Bałtyku. Kojarzył się z ogromnymi łodziami i masą drogiego sprzętu. Ostatnio jednak wyciągi do jazdy na wakeboardach powstają także na niewielkich akwenach - w miejskich parkach, na kanałach - wszędzie tam, gdzie mogą pojawić się ludzie zarażeni wake zajawą. Mieszkańcy wielkich miast, szykujcie się na wodną rewolucję!

Początki wakeboardingu sięgają lat 80. Już wcześniej amerykańscy surferzy z San Diego, chcąc skrócić powrót na brzeg, podczepiali się do łodzi motorowej za pomocą linki – i to można w zasadzie uznać za nieśmiałe początki tej dyscypliny. Ale dopiero w 1985 r. Tony Finn opatentował "skurfer" - połączenie nart wodnych z deską surfingową. Skufer wyglądał jak pomniejszona deska surfingowa, ale, tak jak narty wodne, miał być ciągnięty przez łódź. Chodziło o to, by płynąć w ślad za łodzią – stąd także wzięła się nazwa dyscypliny (wake to z ang. ślad statku).

Początkowo surfer mógł stać w dowolnym miejscu deski, ale wkrótce zaczęto przykręcać do desek paski mocujące stopy. Dzięki nim można było poruszać się po wodzie bardziej dynamicznie.

W kolejnych latach produkcją desek zajął się Herb O`Brian - potentat na rynku nart wodnych. Wprowadził lekką i wytrzymałą deskę, którą był w stanie opanować nawet amator. Deska wakeboardowa - w tych czasach jeszcze nazywana skiboardową - przybierała rozmaite kształty aż do 1993 r., kiedy to Jimmy Redmon skonstruował deskę symetryczną. Nowy kształt sprawił, że jazda była równie efektywna, ale dużo wygodniejsza. W 2000 roku profesjonalny wakeboarding zaczął rozwijać się jeszcze bardziej dynamicznie. Trasę przejazdu zaczęto wzbogacać o rozmaite zjazdy i skocznie – wodny tor zaczął przypominać tor uliczny.

W Polsce można uprawiać ten sport od Pomorza aż po Tatry dzięki masowo powstającym wake parkom i wake spotom wyposażonym w dwusłupowy wyciąg, który można rozstawić nawet na niewielkim oczku wodnym.

W Warszawie i okolicach można pojeździć w Łomiankach , nad Zegrzem oraz na najnowszym wyciągu nad Jeziorzem Lisowskim w Wilanowie. W 2012 powstał pierwszy waterpark na Śląsku - Wake up Silesia.

Ceny oscylują miedzy 20 a 50 złotych w zależności od pory dnia i tygodnia wraz z wypożyczeniem sprzętu. Szerszą listę miejscówek znajdziecie tutaj.

Na wake’u może jeździć każdy - od czteroletnich szkrabów do pamiętających rozkwit narciarstwa wodnego osiemdziesięciolatków. Jazda rozwija mięśnie rąk, nóg i pośladków, a dodatkowo można się nauczyć kilku elementów akrobatyki. Ludzie lubiący adrenalinę, szybką jazdę i świetną zabawę - wake up!!! 

Tagi: wakeboard

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij