Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Gdy ciało tonie – o nadmiarze wody w organizmie

Gdy ciało tonie – o nadmiarze wody w organizmie
Ilustracja: shutterstock
Wszyscy wiedzą, że ciało zanurzone w wodzie traci na wadze... i tak dalej. A co, jeśli twój organizm zanurza się w H2O od środka, czyli zatrzymuje wodę w sobie? Na pewno ważysz więcej, ale ‒ uwaga – większa waga może okazać się najmniejszym z twoich problemów!

Wieczorem nie możesz zsunąć obrączki z palca, a buty wydają się nagle o rozmiar za małe? Gdy wstajesz po kilku godzinach za biurkiem, nogi wyglądają jak serdelki? Spuchnięte kończyny to najbardziej widoczny sygnał, że twoje ciało postanowiło zachomikować trochę wody. Kolejne oznaki jej nadmiaru to uczucie „ciężkich” nóg, sztywność stawów, obrzęk twarzy, bóle głowy i wzrost masy ciała o 2‒3 kg. Sprawdziliśmy, co może być tego przyczyną i kiedy objawy stają się tak niepokojące, że trzeba odwiedzić lekarza.

Kobiece pływy i odpływy

Kobieta jest jak ocean, poziom wody w jej organizmie również zmienia się zależnie od fazy miesiąca. To proces naturalny, spowodowany m.in. podniesieniem poziomu progesteronu w drugiej fazie cyklu miesiączkowego, zazwyczaj między 15. a 28. dniem. Po okresie przypływ zamienia się w odpływ i obrzęki znikają. No, chyba że stosujesz doustną antykoncepcję – niewłaściwie dobrane pigułki mogą zwiększać „przestoje” wody w ciele. Porozmawiaj z ginekologiem i dobierzcie dla ciebie inne środki.

Inne leki, które mogą wpływać na zatrzymywanie wody w organizmie, to m.in. kortykosteroidy i niesteroidowe leki przeciwzapalne. Jeśli od nich puchniesz, skonsultuj się z lekarzem i nie odstawiaj ich samodzielnie!

„Wieliczka” w brzuchu

Kochasz precelki, chipsy i frytki, a dania dosalasz, nim je spróbujesz? Nie dziw się, że wyglądasz jak ludzik z reklamy opon. Sól zawiera sód, pierwiastek „wysysający” wodę z komórek i transportujący ją do przestrzeni międzykomórkowych. Efekt? Opuchlizna.

Instytut Żywności i Żywienia zaleca spożywanie do 5 g soli dziennie na osobę (jedna płaska łyżeczka), a tymczasem z jego badań wynika, że Polacy zjadają jej aż 11 g każdego dnia! Głównie tej ukrytej w produktach przetworzonych, takich jak wędliny, sery, konserwy, marynaty i dania gotowe (100 g pizzy ma aż 1,53 g soli, czyli ponad 30 proc. zalecanego dziennego spożycia). Jedz mniej przetworzonej żywności, tłustych mięs i żółtego sera, zrezygnuj ze słonych przekąsek, doprawiaj dania ziołami zamiast solą, a obrzęki powinny zniknąć.

Mało potasu!

Potas zmniejsza objętość płynów zewnątrzkomórkowych, przez co niweluje działanie zatrzymującego wodę sodu. Choć znajduje się w większości produktów, które spożywamy, możemy mieć jego niedobory, zwłaszcza gdy jesteśmy na diecie odchudzającej, bierzemy preparaty na przeczyszczenie lub cierpimy na biegunki. Na jego ucieczkę z organizmu ma wpływ także zażywanie środków działających moczopędnie, picie dużej ilości kawy i alkoholu, wypłukują go niektóre leki nasercowe i na nadciśnienie. Wypacamy go, intensywnie ćwicząc, w upały i w saunie, a także wtedy, gdy w czasie infekcji szprycujemy się środkami rozgrzewającymi. By „dopotasować” organizm, jedz dużo świeżych warzyw (zwłaszcza ziemniaków, kapusty, sałaty, szpinaku, marchwi, pomidorów, brokułów i pietruszki), a także fasoli, grochu, soi, soczewicy. Sporo potasu zawierają owoce, również te suszone (figi, rodzynki, morele, daktyle).

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij