Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Gdy eko to za mało

Gdy eko to za mało
Ilustracja: shutterstock

Używamy kosmetyków ekologicznych, czytamy etykiety kosmetyków i listę składników INCI. Czy zawsze jednak warto unikać składników, których nie ma w kosmetykach naturalnych? Nie, bo czasami bywa tak, że eko to za mało. Parafina, silikony, alkohol – są sytuacje, w których są niezastąpione.

1. Parafina 

Paraffinum liquidum, inaczej parafina ciekła, mineral oil, olej mineralny. To pochodna ropy naftowej, a więc pochodzi z natury. Jednak producenci kosmetyków naturalnych nie akceptują jej w kremach i balsamach do ciała (bo tam najczęściej występuje). Dlaczego? To nie jest przecież żaden rakotwórczy konserwant ani kontrowersyjny składnik. W przeciętnym balsamie do ciała parafina jest neutralną bazą. Nie jest odżywczym olejem, czyli nie dostarczy skórze witamin i nie ma regenerujących właściwości, ale z drugiej strony też nie zaszkodzi. No, chyba że ktoś ma tłustą cerę, ze skłonnościami do zaskórników. Wtedy należy się wystrzegać parafiny w kremach, bo taki krem będzie działać komedogennie, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. A stąd już prosta droga do pospolitych pryszczy i trądziku. Jednak parafina w pewnych sytuacjach jest wręcz wskazana. Żadne olejki nie pomogły mojej małej córeczce, gdy zmagała się z alergią i miała czerwoną i swędzącą skórę. Ulgę przyniósł dopiero krem na bazie parafiny. Jak to działa? Po pierwsze, parafina jest składnikiem obojętnym, który nie uczula. Po drugie, tworzy na skórze szczelny film, który hamuje odparowywanie wody z powierzchni skóry. A więc jeśli woda nie odparuje, to skóra pozostanie nawilżona. Po pierwszym użyciu zniknęły zaczerwienienia i swędzenie. Żeby to działanie było bardziej skuteczne, krem z parafiną należy nałożyć zaraz po kąpieli, bo każda minuta oznacza dalsze odparowywanie wody z powierzchni skóry. Jeśli nałożymy taki krem za późno (po odparowaniu wody), to skóra pozostanie sucha. Ale jeśli się pospieszymy, na skórze utworzy się szczelny film chroniący skórę (także bardzo młodego człowieka) przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Specjalistyczne preparaty do pielęgnacji podrażnionej, suchej skóry zdecydowanie warto kupować w aptece.

2. Silikony

Występują pod różnymi nazwami, często z końcówką -thicone, jak np. dimethicone, ale również cyclopentasiloxane, cyclomethicone czy kompleks silikonowy. To ulubiony składnik „wygładzającej i odmładzającej” bazy pod podkład. Zaraz po nałożeniu jesteśmy gładkie, piękne i młode. Oczywiście tylko na chwilę. Silikony dają gładkość i poślizg. W medycynie są stosowane jako opatrunki, bo zabezpieczają skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Podobnie jak parafina nie odżywią, ale i specjalnie nie szkodzą. I podobnie jak parafina też mogą zapychać pory i szkodzić tłustej skórze. Kilka lat temu fryzjer polecił mi serum do włosów ‒ popularny jedwab w płynie, czyli mieszankę silikonów. Moje włosy miały być lśniące i błyszczące. I takie były. Przez pierwsze dwa tygodnie. Potem jedwab zadziałał jak taśma klejąca ‒ włosy były błyszczące, ale nie docierała do nich żadna odżywka. W efekcie stały się matowe, zaczęły się rozdwajać i wyglądały na bardzo zniszczone. A żeby się pozbyć silikonów z włosów, musiałam użyć u (innego już rzecz jasna) fryzjera specjalnego szamponu oczyszczającego. Kiedy więc silikony się przydadzą? Na wielkie wyjście ‒ makijaż sceniczny, sylwestrowy, do sesji zdjęciowej, na wyjątkowe okazje. Sprawią, że faktycznie będziemy mieć gładką cerę (aż do demakijażu), a włosy będą bardziej lśniące. Jednak stosować kosmetyki z silikonami powinnyśmy sporadycznie, a nie na co dzień. Wtedy spełnią swoją funkcję bez szkody dla naszej cery i włosów.

3. Alkohol

Są różne rodzaje alkoholi stosowanych w kosmetykach, ale nie będziemy tu prowadzić chemicznego wykładu pod hasłem C₂H₅OH. Wystarczy wiedzieć, że różne alkohole pełnią różne funkcje w kosmetykach. Dlatego nie warto od razu odrzucać toniku tylko dlatego, że ma w składzie alkohol. W kosmetykach ekologicznych alkohol odgrywa rolę konserwantu. Ale zdarzają się też kosmetyki naturalne, gdzie alkohol jest na drugim miejscu w składzie ‒ wówczas może podrażniać i wysuszać skórę. Z kolei w kosmetykach przeciwtrądzikowych alkohol działa odkażająco, a w kosmetykach do włosów pełni funkcję nośnika dla substancji odżywczych. Jak się przekonać, czy alkohol w kosmetyku nie przyniesie nam więcej szkody niż pożytku? Po prostu sprawdzić to na własnej skórze.

4. Perfumy

Czy istnieją naturalne perfumy? Tak, można już takie kupić. Jednak nie ma się co oszukiwać: naturalne perfumy to ułamek na rynku perfumiarskim zdominowanym przez sztuczne aromaty piżmowe i niezliczone kombinacje pachnącej chemii. Perfumy to ryzyko alergii, podrażnień skóry, a nawet bólu głowy. W Stanach Zjednoczonych pewna kobieta pracująca w urzędzie miejskim w Detroit pozwała swojego pracodawcę, bo koleżanka przy biurku obok używała zbyt silnych perfum i tym samym wrażliwa urzędniczka wracała do domu chora. Z czysto zdrowotnego punktu widzenia perfumy to nic dobrego ‒ formaldehyd, toluen, ftalany. Do tego producenci perfum nie muszą ujawniać wszystkich składników składających się na zapach (parfum) ze względu na tajemnicę handlową. Ortodoksyjni wyznawcy zdrowego trybu życia straszą chorobami układu oddechowego, nerwowego, niepłodnością, a nawet nowotworami. Ale co zrobić, gdy nie możemy się obyć bez Chanel No. 5? Może po prostu psikać więcej na ubranie niż na skórę? I nie używać co 2 godziny, ale 1‒2 razy dziennie? Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek. Nie żyjemy w idealnym świecie i sami musimy zdecydować, gdzie jest nasza granica zdrowego trybu życia, a gdzie zaczyna się obsesja unikania szkodliwych rzeczy znajdujących są w kosmetykach, żywności, a nawet w powietrzu, którym oddychamy. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij