Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Gniew – jak sobie z nim radzić?

Gniew – jak sobie z nim radzić?
Ilustracja: shutterstock

Niełatwo z klasą wyrazić gniew, a jeszcze trudniej schować go do środka. Bo gniew jest naturalny, ale nieoswojony. Nie umiemy panować nad jego ekspresją, żeby nie była destrukcyjna. Można się tego nauczyć i albo z gniewu wyjść, albo go wykorzystać.

Gniew – zbroja i turbodoładowanie

Budzisz się rano i jesteś bez powodu w złym humorze. Nie jest to niewyspanie, tylko po prostu rodzaj frustracji, drażliwość, podenerwowanie. Może skupiasz się na tym, co czeka cię w tym dniu? Czy przed tobą jakieś trudne spotkanie, deadline? W takiej sytuacji emocja ma wobec tego być rodzajem zbroi, przygotowaniem. Za jej pomocą można stworzyć mocną prezentację, która zwali klientów z nóg, napisać artykuł, z którym wiele osób się zidentyfikuje, i odważnie poruszyć kwestie, których zwykle (z obawy przed konfliktem) się unika. Bojowe nastawienie do zadania może naprawdę pomóc w realizacji celów. To emocja z potencjałem napędzającym. Zaakceptuj ją, zaplanuj poszczególnie kroki i działaj, skupiając się na tu i teraz – gniew rozpłynie się w działaniu, zamieniony w turbonapęd!

Siła spokoju jest jednak nie do przecenienia w pracy z codziennymi obowiązkami. Życie będzie udręką, jeżeli do wszystkich projektów będziemy podchodzili bojowo i zamiast współpracy i zrozumienia będziemy doświadczać ciągłych konfrontacji – czy to w życiu prywatnym, czy zawodowym. Dlatego jeżeli gniew towarzyszy nam naprawdę często, warto spróbować zrozumieć, co ma nam do powiedzenia. I pożegnać się z nim w sytuacjach, w których nam nie służy.

Pierwszym krokiem do jego zrozumienia będzie po prostu zaprzestanie oceniania. Psychologowie dość zgodnie twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak negatywne emocje. Są emocje trudne do zaakceptowania, które nauczyliśmy się zagłuszać – najczęściej jeszcze w dzieciństwie.

W końcu kiedy byliśmy wkurzeni, to znaczyło, że zachowujemy się niegrzecznie, nieodpowiednio i zbyt głośno. Ja postuluję odrzucenie grzeczności na rzecz autentyczności. To zdrowsze i zupełnie możliwe.

Gniew ma bardzo różne źródła. Czasami bierze się po prostu ze strachu, to dość powszechny mechanizm, w którym w ramach obrony przechodzimy do ataku. Często wynika z urazy, a czasem z nieuświadomionego, zakonserwowanego bólu. Jego wyrażenie zwykle przynosi ulgę, nie zawsze jednak dobrze się kończy – bo może prowadzić do dalszych konfliktów i z obawy przed ponownym przeżywaniem nieprzyjemnych emocji – zniechęcić do np. pracy nad relacją. Warto znaleźć jego pochodzenie i jeżeli czujemy, że zdarza się nam zbyt często – wykorzenić.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij