Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Hałas da się oswoić

Hałas da się oswoić
Poziom hałasu miejskiego wynosi średnio 80–90 decybeli, podczas gdy według Światowej Organizacji Zdrowia powinno być to 55 dB w dzień i 45 dB nocą. Ilustracja: shutterstock

Nieustannie jesteśmy świadkami różnorodnych dźwięków – rozmów, trzasków, wrzasków, pisków i piosenek. Gdzieś w tym wszystkim zaplątane są jeszcze odgłosy przyrody. To sonosfera – publiczna przestrzeń dźwiękowa, w której żyjemy. Czyli, mówiąc wprost, po prostu hałas…

Mimo że dźwięk jest tak powszechny w naszym otoczeniu, nadal pozostaje niedoceniany. Traktowany jest jako dodatek. Zmysł słuchu pozostaje w cieniu. W toku ewolucji centralne przywództwo wzrokowe dosłownie zepchnęło nasze uszy na bok. Jednak pełnią one bardzo ważną funkcję – zbierają sygnały krążące wokół naszej głowy. Fale akustyczne docierają do naszej błony bębenkowej, by dalej łańcuszkiem kosteczek słuchowych przedostać się do ślimaka. W nim drgania mechaniczne zmieniane są na impulsy nerwowe, które nerwem słuchowym biegną do mózgu, by tam w płacie skroniowym wybuchnąć feerią dźwięków. Słuch informuje nas o tym, co się dzieje w naszym otoczeniu. A dzieje się wiele, szczególnie w centrach miejskich arterii. Tutaj „wiele” oznacza zwykle hałas, czyli zbyt dużo bodźców.

Najbardziej irytują nas dźwięki nowe, nieoswojone, dlatego tak bardzo złości nas nagły hałas. To przystosowawcze ostrzeżenie przed uszkodzeniem układu słuchowego. Jednak po pewnym czasie nasz mózg przyzwyczaja się do nadmiaru bodźców. Takie mózgowe przestrojenie ma zadanie ochronne, ale także sprawia, że stajemy się głusi na dźwięki, które są przewidywalne, czyli takie, których się spodziewamy. Wówczas całe tło dźwiękowe odbieramy jako jednostajny hałas.

Hałas lepszy niż cisza

Nasz mózg działa bardzo efektywnie – przyzwyczaja się do szumu i nie zwraca na niego uwagi, ale mimo to nieuświadamiany hałas męczy go i, co gorsza, niszczy. Miejski gwar wwierca się w naszą przestrzeń prywatną, zaczepia ze wszystkich stron. Potrafi niezwykle irytować. Stajemy się rozdrażnieni i podenerwowani. Nie możemy skupić się na wykonywanym zadaniu, a często po prostu… pęka nam głowa. Zatem jak sobie poradzić, skoro dziś hałas jest wszędzie?

Pewnie pierwsze, co większości z was przyszło na myśl, to drugi biegun, czyli cisza. Ale przecież nawet gdy naszym uszom zablokujemy dostęp bodźców słuchowych, słyszymy swoje tętno, oddech czy drapanie w głowę… Taka „cisza” też bywa drażniąca. Naukowcy przypuszczają nawet, że w ciszy absolutnej (jeśli udałoby się taką wytworzyć) człowiek oszalałby od odgłosu wody kapiącej na jego czaszkę. Lepiej coś słyszeć. Muzyka w słuchawkach, tak popularne rozwiązanie, też nie jest zdrowa dla naszego układu słuchowego. Więc jeśli spacer, to bez słuchawek. Ale tutaj poziom hałasu miejskiego wynosi średnio 80–90 decybeli, podczas gdy według Światowej Organizacji Zdrowia powinno być to 55 dB w dzień i 45 dB nocą.

Tagi: hałas

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij