Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Jadę tam: Bieszczady

Jadę tam: Bieszczady
Zdjęcie: shutterstock

Góry, które przycupnęły w południowo-wschodnim rogu Polski, otacza sława jednego z najdzikszych miejsc w kraju. Ale przecież i tu ludzie zdołali się zadomowić. Ba, jak zawsze tam, gdzie się osiedlali, zmieniali swoje środowisko.

Rozległe trawiaste obszary rozciągające się na szczytach niektórych gór zaczęli wykorzystywać do wypasu trzody. Otaczający je las przerzedzali, wycinali i wypalali. Tak poszerzali górskie łąki zwane tu połoninami. W gęstych lasach na wielką skalę wyrzynali zaś cisy, z których wytwarzano łuki. Na miejsce wycinanych jodeł i buków sadzono świerki. Rozszerzano pola uprawne. Na przełomie XIX i XX wieku gospodarkę przyrodą coraz częściej zastępował zwykły rabunek. Proces ten jednak brutalnie zatrzymała historia: II wojna światowa, a przede wszystkim akcja wysiedlania miejscowej ludności zorganizowana przez komunistyczne władze Polski w roku 1947. Opustoszałe po tragedii Bieszczady znów w swe posiadanie objęła przyroda. Nawet dziwaczne pomysły PRL-u, jak wycinanie drzew w miejscach, skąd nie dało się ich zwieźć i należało je zostawić do zgnicia, nie zaszkodziły jej zbyt mocno. Wioski, pola i sady znów zarosły buczyną. Drzewa wkroczyły też na połoniny, choć duża część górskich łąk wciąż im się opiera, udając, że jest domem pierwotnej przyrody. W lasach zadomowiły się największe polskie drapieżniki: wilki, rysie i niedźwiedzie. Dobrze się tu poczuły żubry, które wypuszczono na wolność w latach 60. XX wieku. Gniazda zaczęli zakładać ptasi drapieżcy, gdzie indziej nieliczni, jak orły przednie, orliki krzykliwe i puszczyki uralskie. Bieszczady stały się jedną z ostatnich w Polsce ostoi żbika. W całym kraju żyje nie więcej niż 200 osobników tego dzikiego kota, tylko trochę większego od domowego mruczka. A wreszcie tylko tu można napotkać naszego największego gada: ciepłolubnego dusiciela, węża Eskulapa.

Bieszczady, przez lata zapomniane, dziś stały się popularnym miejscem turystycznym. Dużą część gór chroni jednak park narodowy, po którym można wędrować tylko wyznaczonymi szlakami. Zakazane jest też chodzenie nocą, z psami oraz rozbijanie namiotów „na dziko”. Jeśli chce się uciec od części z tych obostrzeń i od tłumów turystów, trzeba wybrać się w bardziej zachodnie rejony Bieszczadów. Ale i tam należy szanować przyrodę, bo tylko dzięki temu uda się podpatrzyć jej sekretne życie.

Więcej o przyrodzie Bieszczadów na stronach Bieszczadzkiego Parku Narodowego (www.bdpn.pl/index.php) oraz Ostoi Ptaków (www.ostojeptakow.pl/iba/wizytowki/PL137.html)

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij