Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Jadę tam: Puszcza Kampinoska

Jadę tam: Puszcza Kampinoska
Zdjęcie: Cezary Korkosz | www.cezarykorkosz.pl

Warszawa wciąż ją próbuje przydusić, jak nie z tej strony, to z tamtej, jak nie w ten sposób, to w tamten, ale las broni się uparcie. Pomagają mu w tym prawa Kampinoskiego Parku Narodowego i przedziwne ukształtowanie terenu, w którym suche piaszczyste wydmy mieszają się z mokradłami i bagniskami.

Początek temu krajobrazowi dał lądolód, który dziesięć tysięcy lat temu zaczął opuszczać teren Polski. Wody, które spływały z topniejącego lodowca, tworzyły wartką rzekę. Stopniowo wysychając, odsłaniała ona piaszczyste łachy i wyspy. Te z kolei porywał wiatr, formując z nich wydmy. Między tymi górami piachu powstały z kolei bagniska. Całość powoli zarastała roślinnością, w tym lasem. Obok siebie tworzyły się więc olchowe lasy bagienne i suche bory sosnowe. Ludzi wciąż kusiło, by wycinać te piękne drzewa, przewozić do Warszawy lub spławiać pobliską Wisłą do Gdańska. Wiele z tych zamierzeń udało się zrealizować, ale puszcza potrafiła rzucać swe kłody pod nogi drwalom i ich mocodawcom. Na pierwszą linię frontu posyłała zawsze trzęsawiska i kąśliwe komary. Gdy ludzie się zbyt bardzo rozochocili, to z pomocą ruszyły same wydmy. Pozbawione lasu góry piachu znów zaczęły się przesypywać, grożąc budynkom i całym wsiom. Ale i one pewnie nie dałyby rady, gdyby nie park narodowy, który utworzono tu w roku 1959. Rozjuszone wydmy stopniowo zaczęły znów zarastać lasem. Łosie, które na powrót sprowadzono na tutejsze bagniska w 1951 roku, poczuły się pewniej i się rozmnożyły. W latach 80. dołączyły do nich bobry, a w 90. – rysie. Prócz nich licznie gnieżdżą się tu ptaki, jak choćby bociany czarne, sowy błotne czy orliki krzykliwe, jak również żaby, zaskrońce czy trudne do zliczenia owady.

Dziś Puszcza Kampinoska czuje się lepiej niż przed 50 laty, ale nadal potrzebuje aktywnej ochrony. Łatwo do niej dojechać z Warszawy, nawet autobusem komunikacji publicznej. Przyjemnie jest przejść się po jednym ze szlaków wśród dziczy lub przejechać rowerem po wyznaczonych ścieżkach. Zawsze jest szansa, że na nasze przywitanie wyruszy łoś, bocian czarny, a może i sam ryś.

Więcej o Puszczy Kampinoskiej można poczytać na stronie Kampinoskiego Parku Narodowego www.kampinoski-pn.gov.pl

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij