Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Jadę tam: Stawy Milickie

Jadę tam: Stawy Milickie
Zdjęcie: K. Laksowicz | www.stawymilickie.pl

Nazwa tego zakątka w dolinie rzeki Baryczy na Dolnym Śląsku ściśle oddaje jego charakter. To rzeczywiście są stawy wykopane przez ludzi w okolicach miasteczka Milicz. Ich początki sięgają średniowiecza, wieku XIII.

Wokół Baryczy teren jest płaski, rozległy i wilgotny. Wystarczyło więc wydrążyć dziurę w ziemi, a woda sama napływała. W niej zaś można było hodować rozmaite ryby. Stawy, jako zbiorniki płytkie, szybko zarastają. Jedne oczyszczano, inne zamieniano na pola uprawne, a kolejne budowano od nowa. Mimo tak dużych zmian tradycja hodowli ryb trwała nieprzerwanie. Płytkie i żyzne zbiorniki wodne wkrótce przyciągnęły ptaki. Rozpanoszyły się tu łyski, perkozy, kaczki, czaple, łabędzie. Stawy Milickie stały się ważnym miejscem postoju dla ptaków migrujących wiosną i jesienią. Miejsce zasłynęło szczególnie z ogromnych, liczonych w tysiącach, stad gęsi. To dla nich ściągają tu turyści spragnieni widoku dzikich ptaków. Dojście jest łatwe, bo po płaskich groblach wędrować mogą nawet rodzice z dziećmi. W pobliżu stawów ustawiono też czatownie oraz wieże widokowe, które ułatwiają obserwacje. Oprócz rzeszy ptaków można tu też napotkać bobra, wydrę i nietoperze. Nie licząc owadów, starych drzew i zabytków w sąsiednich wsiach. I oczywiście ryb, które nadal się tu hoduje.

Ponieważ Stawy Milickie są rezerwatem, nie można tu stosować nowoczesnych metod hodowli ani płoszyć zwierząt. Ptaki wyjadają część ryb, a powierzchnia stawów zmniejszona jest przez szuwary. Straty w hodowli są więc większe niż w innych jednostkach rybackich. Dzięki naturalnemu środowisku karp jednak zyskuje na smaku. Dlatego miłośnicy przyrody, którzy zjeżdżają tu dla ptaków, chętnie zajadają się miejscowymi rybami. Tak więc nadal ryby i ptaki, przyroda i ludzie połączeni są tu ze sobą silnymi więzami. Jedni bez drugich nie mogliby istnieć.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij