Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Kajakowy reset

Kajakowy reset
Na kajaki po przygodę. Źródło: Magdalena Chodownik/REPORTER

Czas dać się ponieść. Nasz system operacyjny po całym roku intensywnego użytkowania wymaga przebudowy i postawienia go na nowo. Zamiast zblazowanego pana z działu IT we flanelowej koszuli w kratę wykorzystamy w tym celu kajak. Możemy nadać mu nawet czułe imię – reset. Nie odkryliście jeszcze spływów kajakowych? Najwyższa pora!

Kajaki to jeden z najprostszych sposobów przemieszczania się po akwenach wodnych. Wynaleziony został przez Eskimosów, a do Europy trafił na przełomie lat 50. i 60. XIX wieku. Zapachniało periodykiem dla archeologów? Nic podobnego. Spływ kajakowy to porządna porcja adrenaliny i konkretne wyzwanie dla organizmu. Rzeka ma w sobie niewytłumaczalną magię, potrafi być kapryśna i wystawić nasze wątłe, mieszczańskie ciało na solidną dawkę machania, po której kwas mlekowy tak nas wyłaskocze pod pachami, że przy wieczornym ognisku nie będziemy w stanie podnieść kubka z herbatą.

Kajaki – trochę teorii

Kajakarstwo dzieli się na morskie i śródlądowe, które dodatkowo wyodrębnia kajakarstwo górskie. Podział wynika z rodzaju wód, po których pływamy, oraz budowy kajaka. Zwykły kajak turystyczny jest stabilny, łatwy w sterowaniu i praktycznie każdy radzi sobie z nim bez najmniejszych problemów. Dla prawdziwych wilków morskich, żądnych fal, przybojów i dalekich portów są specjalne kajaki wyprawowe, zwane morskimi. Wymagają one od nas długiej brody, wzroku sięgającego za horyzont, odpowiedniej ilości zmarszczek, wyżłobionych siłą natury oraz refleksji, przynajmniej w stylu Conrada. Czyli, krótko mówiąc – wymagają doświadczenia i nie są polecane na początek. Natomiast małe łupinki, w których trudno utrzymać pion nawet przy brzegu – czyli kajaki górskie – to wariactwo pełną gębą. Bez specjalnego kursu nie mamy nawet o czym marzyć – górska rzeka takich niedoświadczonych smętków wybatoży niejednym odwojem (z którego nie będzie odboju) i zrobi z nas niezły przemiał. Nie warto ryzykować, bo głupio byłoby zaliczyć wpadkę na wakacjach i zakończyć je na ślubnym kobiercu ze Świtezianką…

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij