Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Kąpiel z dreszczykiem – o publicznych kąpieliskach słów kilka

Kąpiel z dreszczykiem – o publicznych kąpieliskach słów kilka
Zdjęcie: shutterstock
Co kryją publiczne kąpieliska i baseny? Wiele niespodzianek. Niektóre mogą bardzo nieprzyjemnie zaskoczyć. Na co uważać w wodzie i jak uniknąć zakażenia?

Nie ma chyba nic lepszego w upalny dzień od orzeźwiającej kąpieli – wiadomo! Latem publiczne kąpieliska i baseny są oblegane. Polacy lubią spędzać czas w wodzie oraz nad wodą i nawet gdy nie mogą wyjechać na urlop, to szukają rozwiązań blisko domu. A duże zagęszczenie ludzi w wodzie to większe ryzyko złapania nieprzyjemnej choroby. Oprócz tego, że sami stwarzamy zagrożenie epidemiologiczne, nie myjąc się przed wejściem na basen lub robiąc siusiu do wody i pozwalając na to dzieciom, to jeszcze na nasze zdrowie dybie (niestety też w konsekwencji działań człowieka) przyroda. Naturalne akweny to miejsce życia wielu mikroorganizmów. Nie zawsze przyjaźnie nastawionych do gości.

Naturalne kąpieliska - co nam grozi, czego unikać?

Najpopularniejsi mieszkańcy naturalnych otwartych akwenów – zalewów, jezior, morskich zatok – to sinice. Te groźne dla człowieka bakterie namnażają się, m.in. gdy do wody trafiają nawozy z okolicznych pól, a do morza zanieczyszczone wody z rzek. Wystarczy kilka słonecznych dni i „woda kwitnie” – pojawia się na niej charakterystyczny kożuch i nabiera zielonkawoniebieskiego koloru. Kąpiel wtedy jest naprawdę ryzykowna! Niektóre gatunki tych mikroorganizmów są zdolne do produkcji niebezpiecznych substancji: hepatotoksyn, które uszkadzają wątrobę, neurotoksyn uszkadzających układ nerwowy, dermatotoksyn powodujących podrażnienie skóry i błon śluzowych.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że rekreacyjne korzystanie z wód zajętych przez sinice jest niebezpieczne dla zdrowia. Podczas uprawiania sportów wodnych (pływanie, wake, surfing czy narty wodne) możemy przypadkowo połknąć wodę zawierającą sinice. Te toksyczne bakterie potrafią też wyrządzić szkody zwierzętom, więc zanim wpuścisz psa do jeziora, zorientuj się, czy to dla niego bezpieczne. W raporcie WWF Polska „Toksyczne zakwity sinic w Morzu Bałtyckim i ich wpływ na zdrowie ludzkie” przygotowanym przez dr hab. Hannę Mazur-Marzec z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego czytamy, że pierwsze odnotowane negatywne skutki zakwitu sinic miały miejsce ponad sto lat temu. W rezultacie kontaktu z sinicami dochodziło do masowej śmierci zwierząt domowych i dziko żyjących. Ofiarami były m.in. psy, kaczki i młode bydło. Objawy zatrucia ujawniały się już kilka godzin po kontakcie z sinicami i obejmowały m.in. wymioty i biegunkę. Niektóre ze zwierząt umarły w wyniku zaburzeń krążenia spowodowanych nadmiernym napływem krwi do wątroby.

Jak poznać, czy w wodzie są sinice? Eksperci zalecają powstrzymanie się od kąpieli w sytuacjach, kiedy po wejściu do morza czy jeziora po kolana trudno zobaczyć własne stopy, bo woda jest tak mętna. W takich sytuacjach lepiej nie ryzykować. Poza tym stacje sanitarno-epidemiologiczne kontrolują stan kąpielisk i należy zwracać uwagę na ich komunikaty dotyczące czystości konkretnych zbiorników wodnych. Sprawdzić to można na stronie: www.sk.gis.gov.pl.

Jak temu zapobiegać? Ponieważ namnażaniu sinic sprzyja obecność fosforanów i azotanów znajdujących się w nawozach sztucznych, należy naciskać na polityków i lokalne władze, by wprowadzały odpowiednie przepisy ograniczające ilości trafiających do rzek i cieków wodnych substancji odżywczych pochodzących z rolnictwa. Sami też możemy coś zrobić. – Każdy z nas ma wpływ na to, ile fosforanów trafia do Bałtyku! Wybierając bezfosforanowe proszki do prania, pomagamy chronić morze – twierdzi dr hab. Hanna Mazur-Marzec.

Co czyha na basenie?

Większość z nas odpowie – grzyb! Owszem, grzybicą można się zakazić na pływalni. Ale niekoniecznie w samej wodzie, która jest chlorowana lub ozonowana (te środki dezynfekcyjne zabijają większość zarazków), tylko w szatni, pod prysznicem, siadając na mokrej ławce czy brzegu basenu. Natomiast w basenowej wodzie możemy spotkać odporne na chlor lamblie. Pasożyt przedostaje się do organizmu poprzez zachłyśnięcie się zakażoną wodą. Głównymi objawami są zaburzenia układu pokarmowego – bóle brzucha, nudności, biegunki. Inny odporny na dezynfekcję pierwotniak zakażający układ pokarmowy to Cryptosporidium. Według CDC (Centers for Disease Control and Prevention) na przestrzeni kilku lat liczba spowodowanych przez nie infekcji (kryptosporydioza) wzrosła o 200 procent. Niestety, to nie wszystko. W basenie są też bakterie kałowe E.coli – powodują zatrucie pokarmowe i zakażenia dróg moczowych. Oraz gronkowiec odpowiedzialny za zakażenia skórne i błon śluzowych, wymioty, biegunkę. Paciorkowce bytujące w wodzie powodują zakażenia o różnorodnym przebiegu. Te przyniesione z basenu są najczęstszą przyczyną zapalenia zatok i ucha środkowego. A bakteria, o której wiedzę rozpowszechnił serialowy dr House – Legionella pneumophila – odpowiada za chorobę legionistów (nazwa wywodzi się od pierwszego opisanego w 1976 roku przypadku zachorowania na zapalenie płuc podczas zjazdu Legionistów Amerykańskich w Filadelfii). Bakteria ta może powodować zapalenie płuc z gorączką, dreszczami, bólem głowy i kaszlem. Co jeszcze czai się w wodzie? Rzęsistek pochwowy i chlamydia powodujące zakażenia dróg rodnych. I to wcale nie koniec listy… Jedną z przyczyn chorób przyniesionych z pływalni jest brak kontroli sanitarnej jakości wody w basenach i publicznych kąpieliskach, kolejną – brak odpowiedniej dezynfekcji.

Pułapki przesadnej dezynfekcji wody

Niestety, jak pokazują badania, zbyt intensywne użycie środków dezynfekcyjnych też jest powodem różnych schorzeń – przede wszystkim skóry i układu oddechowego. Intensywna woń chloru podrażnia płuca. Badania opublikowane w „European Respiratory Journal” sugerują, że astma to choroba zawodowa ludzi pracujących na basenach. Poza tym z obserwacji dr Kathleen Thickett z Birmingham Heartlands Hospital wynika, że połączenie chloru z substancjami organicznymi wydalanymi przez człowieka (pot, mocz, włosy, naskórek) powoduje reakcję chemiczną, która przyczynia się do zachorowania na astmę. A badania opublikowane w „Environmental Science & Technology” dowodzą, że zbyt wysokie stężenia substancji dezynfekujących podnoszą ryzyko zachorowania na raka. W badaniu uczestniczyło 49 zdrowych dorosłych, którzy przez 40 minut pływali w basenie dezynfekowanym chlorem lub bromem. I co się okazało? Pływanie w toksycznej wodzie powoduje mikrouszkodzenia DNA, które mogą prowadzić do rozwoju raka. Dlatego w obiektach wodnych wciąż trwa walka o uzyskanie stanu wód spełniającego wymagania mikrobiologiczne, w którym środki dezynfekcyjne znajdują się na poziomie niezagrażającym zdrowiu człowieka.

Co robić, żeby bezpiecznie korzystać z pływalni?

Czytasz to wszystko i obiecujesz sobie, że nigdy więcej nie pójdziesz na basen? Też tak mieliśmy! Natomiast warto pamiętać, że sprawny system immunologiczny i przestrzeganie kilku zasad znacznie zmniejszają ryzyko zapadnięcia na jakąś nieprzyjemną chorobę. Dobrym pomysłem jest wybieranie pływalni, które łączą różne metody dezynfekcji – np. ozonowanie z chlorem lub naświetlania lampami UV z chlorowaniem. Wtedy zawartość chloru w wodzie jest znacznie mniejsza. Michael Plewa, profesor genetyki w University of Illinois, odradza kąpanie się w wodzie odkażanej bromem i apeluje, żeby przed wejściem do wody dobrze się umyć. Nie przestrzegając higieny i załatwiając się do basenu, sami sobie szkodzimy. Nie należy też połykać wody w basenie. Dobrze się umyć po wyjściu z wody. Mokry kostium wymienić na suchy, można też poszukać stroju z materiałem zawierającym działające antybakteryjnie jony srebra. Chrońmy innych! Nie wolno pływać, jeśli ma się biegunkę, infekcję. Trzeba myć dzieci przed ich wejściem do wody oraz po wymianie pieluchy lub korzystaniu z toalety. Pamiętajmy o tym – dla naszego wspólnego dobra.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij