Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Kokonizm – azyl osobisty

Kokonizm – azyl osobisty
Zaczyna nam brakować przestrzeni na oddech i wtedy… odcinamy się od całej reszty. Zdjęcie: shutterstock

Lubimy mieć swoje gadżety, bliskie przedmioty, bibeloty i jeszcze trochę innych rzeczy, bo są po prostu nasze. Nawet jeśli jesteśmy minimalistami, to jednak zawsze przestrzeń wykorzystujemy według naszych potrzeb. Wszak to tutaj – we własnym domu – mamy się czuć bezpiecznie. Termin cocooning wywodzi się od angielskiego słowa cocoon, czyli kokon, co doskonale oddaje jego ideę. Spolszczając, mówimy o kokonizmie lub kokoniarstwie. To trend umiłowania swojej prywatnej przestrzeni.

Pojęcie to spopularyzowała Faith Popcorn, opisując kokonizm jako zjawisko wspierające rozwój technologii służących indywidualnemu odbiorcy. Personalizacja laptopów i telefonów komórkowych to już standard. Do swoich potrzeb dostrajamy też lodówkę, ogrzewanie czy samochód. „USA Today” podaje, że amerykańscy kokoniarze na potrzeby domu wydają ponad dwa razy więcej pieniędzy niż niekokoniarze. Strzeżone osiedle? Tak, to też kokonizm. Robert Putnam, psycholog, mówi jasno, że coraz częściej wolimy zostawać w domach, niż spotykać się z ludźmi. A jeśli nie potrafisz z domu wyjść bez słuchawek w uszach, wiedz, że także jesteś kokoniarzem, tyle że wędrownym.

Po co nam kokon?

Kokonizm jest odpowiedzią na procesy społeczne wynikłe z ogromnego skoku cywilizacyjnego. Pierwsze wzmianki o masowym wycofywaniu się z życia publicznego zanotowano w USA w okresie zimnej wojny. Wówczas pojawiła się masowa produkcja, a przemysł zaczął zaglądać do domów. Człowiek, w gonitwie za postępem, zwyczajnie dostał zadyszki. Zaczęło mu brakować przestrzeni na własną, spokojną egzystencję w poczuciu odrębności. Na szczęście rozwój psychoanalizy Freuda zrównoważył ów brak, kierując uwagę człowieka do wewnątrz. Zachodni świat skoncentrował się na sobie. I tak też zostało, ale poza aspektem psychologicznym jest jeszcze ewolucyjny. To terytorializm, czyli dążenie do wytyczania granic własnego terenu, które dla gatunku Homo sapiens jest zupełnie naturalne. A to dlatego, że posiadanie własnego obszaru przynosi korzyści w postaci ochrony zasobów środowiskowych, a co za tym idzie – poczucia bezpieczeństwa.

Akt samoobrony może być niebezpieczny

Coraz częściej uciekamy od hiperaktywnej rzeczywistości, w której mamy być nadzwyczaj aktywni, sprawczy i wydajni, gdzie jako anonimowi użytkownicy mamy istnieć na pełnych obrotach. Tak, kokonizm dotyka najczęściej ludzi aktywnych. W USA 32 proc. kokoniarzy to ludzie w wieku 25–34 lat. Zaczyna nam brakować przestrzeni na oddech i wtedy… odcinamy się od całej reszty. Zostajemy sami ze sobą i swoimi pasjami. Odpoczywamy od społecznego gwaru.

T. Pettijohn i D.F. Sacco przeanalizowali listy przebojów ostatnich 50 lat. Po co? Bo dopatrzyli się korelacji miedzy doborem muzyki a panującymi warunkami społecznymi. Odkryli, że w okresach spadków na giełdzie dominowała muzyka spokojna, co sugeruje wprost, że w sytuacjach zwiększonego tempa życia dążymy do wyciszenia. Wycofanie z aktywnego życia społecznego daje błogą satysfakcję, bo zrehabilitowani energetycznie jesteśmy gotowi stawić czoła całemu światu. No, przynajmniej tak to powinno wyglądać... Gorzej, gdy przestanie nam się chcieć i będziemy woleli zostać w swoim ciepłym kokonie. Należy wtedy uważać, by nie wpaść w sidła kokonizmu, bo nitka łącząca wersję light z hard jest naprawdę cienka. W takiej sytuacji pomocny może okazać się specjalista. Jak stwierdza Ichiyo Habuchi, wycofanie z życia w rzeczywistym świecie zewnętrznym wywołuje regres emocjonalny w bezpośrednich kontaktach międzyludzkich, a to już niebezpieczny telekokonizm. Mówiąc wprost – to niemożność porozumiewania się z drugim człowiekiem na żywo.

Moda na izolację od otaczającego nas świata trwa. Kokonizm ze wszystkich stron kusi produktami i usługami, które zdają się niezbędne w strefie naszego komfortu. Dla przykładu – Cocooning Hotel w Tajlandii ma w swojej ofercie pokoje przygotowane tak, by kokoniarze w ogóle nie musieli z nich wychodzić! I choć umiarkowany kokonizm to nic złego, warto mieć się na baczności. Bo człowiek, mimo wszystko, jest jednostką społeczną i pogadać czasem musi. Jak mówi Steven Pinker - do tego przystosowany jest nasz umysł. Namacalny kontakt z ludźmi podtrzymuje nasze siły witalne, jednak w momencie przeciążenia nerwowych łączy naprawdę warto zamknąć drzwi i poddać się regeneracji. W kokonie...

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Festiwal narzekania

Marta Witkowska

Niedotykalscy

Marta Witkowska

Top w kategorii