Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Kortyzol - walcz albo uciekaj!

Kortyzol - walcz albo uciekaj!
Zdjęcie: shutterstock
W sytuacji silnego stresu nadnercza produkują kortyzol ‒ hormon, który obok adrenaliny i testosteronu odpowiedzialny jest za reakcję zmuszającą nas do obrony albo ucieczki. Z tym że nie mamy realnych wrogów, przed którymi powinniśmy uciekać albo z którymi prowadzić boje. Czemu więc często mamy podwyższony poziom kortyzolu i co to oznacza?

Sytuacja wywołująca silne napięcie uruchamia zwiększoną produkcję kortyzolu. Ten proces podwyższa natychmiast stężenie glukozy we krwi, zakładając, że organizm będzie potrzebował więcej energii do działania. W tym samym momencie podnosi się również ciśnienie krwi. Wszystko po to, by organizm był gotowy do walki albo ucieczki. I o ile nie jesteśmy już łowcami w leśnej dziczy, staliśmy się zarazem myśliwym i zwierzyną w miejskiej dżungli. Niebezpieczeństwa się zmieniły, sytuacje zagrożenia nie są związane z dziką naturą, ale z nieprzewidywalnością życia. Niespodziewany korek w drodze do pracy jest w stanie wywołać lawinę lęków związanych z samym wyobrażeniem reprymendy od szefa. Ból napinający plecy, przyspieszony oddech i wrażenie, że jesteś na skraju furii, to właśnie efekty działania kortyzolu. Od czasu jaskiniowców wrogowie, z którymi musimy się mierzyć, zmienili się nieco, ale reakcje organizmu są niezmienne.

Stres stresowi nierówny

Stres krótkotrwały i wynikające z niego nagłe wahania poziomu kortyzolu w organizmie skutkują problemami z pamięcią. Jesteśmy mniej kreatywni, działamy schematycznie, nie jesteśmy w stanie improwizować. Mózg przestawia się w tryb „natychmiast działaj skutecznie”, nie ma więc miejsca na twórcze działanie, skoro w obliczu zagrożenia trzeba się ratować! Ale to i tak nie najgorsza sytuacja.
Jeśli jednak stres przechodzi w stan przewlekły, poziom kortyzolu stale utrzymuje się na podwyższonym poziomie, siejąc spustoszenie w naszym organizmie. Tymczasowa przyspieszona akcja serca przechodzi w chorobowe nadciśnienie tętnicze, a więc zwiększa ryzyko zawału, udaru, wylewu. Funkcjonowanie w stanie gotowości w sytuacji, kiedy faktyczne zagrożenie się nie pojawia i nie mamy możliwości rozładowania powstałego napięcia, powoduje ogólne przemęczenie organizmu. Pojawia się problem z zasypianiem. Jeśli udaje nam się zasnąć, to jest to sen płytki, nieregenerujący i nieprzynoszący odpoczynku. To prosta droga do załamań nastroju i depresji.

Poziom kortyzolu warto sprawdzić, jeśli odczuwamy zaburzenia nastroju, mamy problem z bezsennością, występuje nadciśnienie ‒ wówczas wyniki zapewne będą powyżej normy. W takich sytuacjach warto zadbać o swój ogólny dobrostan. Najprostszą receptą jest dbałość o funkcjonowanie zgodnie z cyklem dobowym ‒ aktywność powinna mieć miejsce rano, a wieczorem powinniśmy znaleźć czas na odpoczynek i wyciszenie. Sprzymierzeńcami w naturalnej regulacji kortyzolu są medytacje, wszelkie techniki relaksacyjne i umiarkowana aktywność fizyczna.

Stale wysoki poziom kortyzolu może również świadczyć o poważniejszych chorobach - guzie nadnerczy, raku płuc czy tarczycy. Obniżony poziom kortyzolu objawia się ogólnym osłabieniem, zmęczeniem, niskim ciśnieniem. Często świadczy o niedoczynności kory nadnerczy albo o wrodzonym niedoborze enzymów odpowiedzialnych za syntezę hormonów nadnerczowych. Nie warto bać się na zapas, bo to… wywołuje stres. Ale warto trzymać rękę na pulsie i o kortyzolu pamiętać.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij