Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Miasto zmienia twój mózg

Miasto zmienia twój mózg
Zdjęcie: shutterstock

Życie miejskie zapewnia mnóstwo wrażeń i kontaktów społecznych. Niestety każdy medal ma dwie strony. Miasto odmienia też pracę naszych neuronów – na dobre i złe.

Nie ma jak w wielkim mieście? Można pójść do teatru albo kina, pogadać ze znajomymi do północy w pubie, poszaleć na imprezie, pośpiewać na koncercie, poczytać w księgarni, spłukać się do zera w kasynie albo pobuszować w setkach sklepów w jednym z megacentrów handlowych. W miastach wykluwają się nowe idee, wybuchają rewolucje i otwierane są nowe drzwi w nauce. Einstein medytował nad teorią względności, patrząc na mijające się pociągi podmiejskie, a Pablo Picasso w paryskich kawiarniach dyskutował zawzięcie nad nowymi trendami w sztuce i wymyślał kubizm.

A jednak wielkie miasto jest dla naszego mózgu, który przez dziesiątki tysięcy lat przywykł do innego otoczenia, wciąż tworem nienaturalnym i przytłaczającym. Naukowcy zaczynają dowiadywać się trochę na temat tego, jak życie miejskie wpływa na nasze neurony. Okazuje się, że owszem, lubią one mnogość wrażeń, ale pod warunkiem, że ich intensywność i częstotliwość nie przekracza pewnego poziomu. Badania, które prowadził Marc Berman, psycholog z Uniwersytetu Michigan w Ann Arbor (USA), pokazały, że gdy ten limit wytrzymałości zostanie przekroczony, wtedy mózg reaguje spowolnieniem procesów myślowych i obniżeniem wrażliwości na stres.

Miasto równa się stres?

Berman przeprowadził banalny eksperyment. Dwadzieścia osób poprosił o to, aby odbyły półgodzinny spacer po zatłoczonym centrum Chicago. Potem sprawdził efektywność pracy ich mózgu. U wszystkich była ona nieco przytępiona. Naukowiec dwukrotnie powtórzył swój test, powiększając liczbę jego uczestników - najpierw do 40, a potem do 70 osób. Efekt był podobny, niezależnie od płci i wieku uczestnika eksperymentu.

Minął rok i Berman znów poprosił te same 70 osób, aby ponownie odbyły półgodzinny spacer, ale tym razem po podmiejskim lesie, z dala od zgiełku i hałasu. Efekt był inny niż poprzednio. Szare komórki nie zwolniły, ale przyspieszyły. Podsumowując wyniki obu doświadczeń, Berman zwrócił uwagę, że na świecie trwa obecnie przyspieszona przeprowadzka ludzi do miast, a konsekwencją tej migracji może być ujawnienie się fali dolegliwości, u podłoża których leży stres miejski. Dwa główne źródła tego stresu to – według Bermana - nadmiar bodźców zmysłowych oraz nadmiar ludzi.

- Mózg to wrażliwy narząd. Cały czas reaguje na to, co się dzieje dookoła. Szuka ważnych dla niego informacji, wypatruje zagrożeń – mówi naukowiec. Amatorowi wielkomiejskiego życia taka intensywność wrażeń może się wydać atrakcyjna, ale szarym komórkom wcale nie wychodzi ona na zdrowie. Są cały czas zajęte analizowaniem bodźców dochodzących z zewnątrz i w końcu stają się przemęczone. Tymczasem do sprawnego funkcjonowania potrzebują spokoju i odrobiny… nudy. Nie przez przypadek Picasso w końcu zamieszkał na wsi w Prowansji, gdzie dożył dziewięćdziesiątki, a Einstein kupił dom w kilkunastotysięcznym Princeton, sławnym na całym świat z doskonałego uniwersytetu, na którym genialny fizyk pracował aż do śmierci.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij