Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Miejscy emigranci: Scena druga

Miejscy emigranci: Scena druga
Ilustracja: Alicja Gapińska | | www.gapinska.com

Życie trzyosobowej rodziny w 15-metrowym pokoju wymaga rozprawienia się z własną duszą, by ta zainteresowała się przynajmniej na rok sztuką zen. Cogito zagoniłem do ponownej lektury stoików, natomiast ciało pod groźbą surowej kary cielesnej przymusiłem do ćwiczeń jogi. To samo zrobiła Mała P., tylko Kaj wyłamał się z konwencji wyciszenia i doskonale bawił się w pokoju-łóżku.

Bogatsi o sprzedane mieszkanie rozpoczęliśmy realizację budowy, w myśl idei ,,tysiąc domów na tysiąc lat’’ (czyli dom w ciągu roku). Wszystkie marzenia kończą dosyć trywialnie. Trzeba było zacząć od fundamentu. Szykowaliśmy się do pierwszego castingu ekipy wykonawców, która miała wykazać się kunsztem i fachowością oraz dotrzymaniem terminów. Z opowiadań innych przechodzących ten proces wnioskowałem, że z góry skazany jestem na klęskę - wróżono mi misję samobójczą. Przepasawszy zatem głowę białą opaską, na której Mała P. wykaligrafowała zaklęcia i modlitwy odstraszające zło, partactwo i nadużywanie napojów wysokoprocentowych (jechałem na negocjacje z góralami), zasiadłem za kierownicą rozklekotanego busa wypożyczonego od ojca i z bojowym okrzykiem ,,Tora, Tora, Tora’’ ruszyłem na południe, ku przeznaczeniu.

Pracuję raczej w samotności, ciszy i skupieniu, a to nie wróżyło dobrze moim zdolnościom negocjacyjnym, byciu surowym i opryskliwym. To kompletnie nie moja natura. Do tego dochodzi wyjątkowo szczeniacka aparycja, która powoduje, że nie jestem brany poważnie nawet przy kupowaniu alkoholu. Co dopiero przez zawodowych budowlańców, przed którymi zapach prawdziwego mężczyzny druhny wiatru rozsypują na kilometr przed, by swobodnie mogli kroczyć w swych gumofilcach i roztaczać swój bezgraniczny urok osobisty oraz fachową wiedzę.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
brownsugar zapytał(a) 24 stycznia 2013
Pytanie dotyczy artykułu Miejscy emigranci: Scena druga
świetny cykl! ciekawa jestem jak się skończy! i ilu osobom faktycznie udaje się na dobre wyemigrować z miasta. czy możemy już mówić o zjawisku?