Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Miejski Przewodnik Kulinarny: Wrocław

Miejski Przewodnik Kulinarny: Wrocław
Ilustracja: Karol Banach | www.karolbanach.com

Zapraszamy na wycieczkę do stolicy wegetariańskiej kuchni. Wrocław stawia na warzywa! Nasz szlak prowadzi również przez miejsca, które serwują mięso, kluczem wyboru był jak zwykle zdrowy i ciekawy posiłek.

Subiektywny wybór połączonych sił redakcji HelloZdrowie i KUKBUK-a pozwoli wam zwiedzić Wrocław od... kuchni. Mapka w kieszeń i w drogę!

Ilustracja: Karol Banach | www.karolbanach.com


Szynkarnia – na pełnowartościowe śniadanie

Zdrowa kuchnia, sklep z produktami od lokalnych dostawców i multitap - Szynkarnia z powodzeniem łączy parę funkcji pod jednym adresem.

Na ulicy św. Antoniego, słynącej do niedawna głównie z zakładów pogrzebowych, przybywa miejsc, w których można smacznie zjeść. Szynkarnia działa od niespełna roku i jest jednym z niewielu w kraju przykładów zrozumienia idei slow food. Właściciele, dietetyczka i technolog żywności, stworzyli sieć lokalnych, małych dostawców, którzy wyspecjalizowali się w produkcji tradycyjnych i naturalnych specjałów. Z tych dobrodziejstw można korzystać, zamawiając na śniadanie na przykład omlet z trzech jaj z wolnego wybiegu, smażony na maśle z małej mleczarni z Międzygórza (certyfikat Poznaj Dobrą Żywność), z pieczoną szynką wielkopolską z Ostrzeszowa, sałatą, pomidorami, pieczarkami oraz pieczywem razowym własnego wypieku. Tak idealnie zbilansowane śniadanie z pełnowartościowym białkiem i długo rozkładającymi się węglowodanami nie obciąży żołądka, za to długo będzie dostarczać energii. Będąc w Szynkarni, koniecznie trzeba spróbować wypiekanego na miejscu podpłomyka. Przygotowuje się go z mąki Grahama mielonej w małym młynie w Jordanowie, a podaje z marynowanym w winie i jałowcu mięsem jelenia, warzywami oraz lekkim, dietetycznym sosem pomidorowym z dodatkiem ułatwiającej trawienie suski sechlońskiej (mogącej się pochwalić unijną certyfikacją Chronione Oznaczenie Geograficzne).

Przykładowe menu:

- sery owcze, krowie i kozie (od 5,20 zł do 15 zł za 100 g) – szczególnie warto zabrać ze sobą sery od lokalnych i małych producentów, znacznie różniące się jakością i składem od tych przemysłowych, wytwarzanych na wielką skalę,

- grahamowy podpłomyk z wędzonym szczupakiem (10 zł) – pożywny, wartościowy posiłek z kawałkiem chudego mięsa ryby, której wciąż jemy mało, a szkoda, bo zawiera cenne kwasy omega-3, korzystnie wpływające na układ krążenia,

- ciastka razowe i owsiane (2‒6 zł/szt.) – kompromis dla łasuchów dbających o zdrowie i insulinoodpornych, nie podnoszą poziomu cukru.

Szynkarnia
ul. św. Antoniego 15


Bar Vega – na szybką i zdrową przekąskę 

To, że Bar Vega działa od 27 lat, nie znaczy, że nie jest nowoczesny!

Bar Vega na wrocławskim rynku to instytucja: od kiedy pamiętam – a konkretnie od 1987 roku – serwują tam kuchnię wegetariańską: do niedawna w wydaniu à la bar mleczny. Od 2013 roku Vega podaje wyłącznie kuchnię wegańską, czyli roślinną, pozbawioną produktów odzwierzęcych, a lokal, którego pistacjowe ściany i barowe stołki straszyły przez ostatnia dekadę, przeszedł gruntowną przemianę. To wyjątkowo udana transformacja – z dość siermiężnego wnętrza z nieprzesadnie uprzejmą obsługą wydającą obowiązkową surówkę z tartej marchewki do przyjemnego, a nawet przytulnego lokalu, gdzie zjemy dania ze świeżych warzyw i owoców, kasz, ziół, orzechów i nasion, przygotowane od zera danego dnia. W karcie po zmianach znalazły się także dania bezglutenowe czy te przygotowane z myślą o cukrzykach, a także urocze wariacje na temat kuchni świata: chili sin carne (czyli bez mięsa), za to z relishem z awokado, brązowym ryżem i bezglutenowymi nachosami własnego wyrobu, shakshuka bez jajek, ale z tofu czy też pierogi ruskie z nadzieniem z tego samego wegańskiego „serka” (10 zł). Prowadzący Vegę angażują się w działalność na rzecz zwierząt, mile widziani będą tam więc także wasi czworonożni towarzysze.

Przykładowe menu:

- zupa: marokańska harira z soczewicy, daktyli i pomidorów – odżywczo i słodko!

- na drugie: falafele w chlebku naan z zaatarem, humusem z wędzoną papryką, pieczonym burakiem, surowym ogórkiem i ostrym sosem tahinowo-ogórkowym (14 zł) – bo to dużo świeżych warzyw, czyli witamin, naraz – a do tego smaczne i pożywne dodatki białkowe,

- deser: tort karobowy – bo karob, czyli inaczej szarańczyn strączkowy, to superalternatywa dla kakao: znacznie mniej kaloryczna i pozbawiona kofeiny, a naturalnie słodka w smaku.

Bar Vega
Rynek 27A


Café Targowa - na zdrowe zakupy z kawą

Kawa od uczciwych plantatorów parzona w staranny sposób - to jej Café Targowa zawdzięcza miejsce w naszym rankingu.

Biegając po modnych targowiskach, czasami zapomina się o klasyce, w tym wypadku z ponadstuletnią historią! Warto przypomnieć sobie o Hali Targowej nie tylko ze względu na obfitość plonów kończącego się lata, lecz także ze względu na mały kawowy bar, który serwuje mocne napary kaw z segmentu speciality wszystkim opadającym z sił w pogoni za idealną cukinią. Pomysłodawca, główny barista i właściciel w jednej osobie, Filip Kucharczyk, kupuje kawę bezpośrednio od producentów. Dzięki temu wie, jakie są warunki pracy i uprawy na danej plantacji, i jakiej odmiany jest ziarno. Zdarzają się ekologiczne kawy z certyfikatem lub bez certyfikatu, jak ta z Etiopii, gdzie rolników po prostu nie stać na pestycydy. Filipowi bardziej zależy na smaku i jakości niż na papierach. To samo można powiedzieć o klientach Café Targowej, których jest coraz więcej.

Przykładowe menu:

- espresso – 4 zł,

- drip – 7 zł,

- domowa kanapka i ciasta – 7 zł.

Café Targowa
Hala Targowa, ul. Piaskowa 17, stoisko 11

Złe Mięso –  na niedzielny brunch 

Niezobowiązująca atmosfera skłania nie tylko wegetarian do wpadania do Złego!

Złe Mięso z marszu dostaje plusy za świetną, prowokacyjną nazwę. I choć wybierając się doń po raz pierwszy, do trzeciej już  w historii miejsca lokalizacji, spodziewałam się raczej wnętrza w stylu agresywnego punkowego wegeaktywizmu (a zastałam typowy w tych przypadkach miks daleko- i bliskowschodnich inspiracji), to i tak wybaczam. Złe ma bowiem bardzo szeroki wybór dań dla wegetarian i wegan, które pozwalają zbilansować posiłki z pominięciem nieszczęsnego odzwierzęcego białka bez najmniejszych problemów, choćbyśmy jadali tam codziennie. Zupy dnia (8 zł) oparte na sezonowych warzywach zakupionych codziennie w Hali Targowej, dania z bogatego w białko, imitującego smak mięsa seitana (cóż, że złe, skoro smaczne!) czy rozliczne gulasze, makarony, curry i pizze (na zamówienie z wegańskim serem) nie pozwolą kulinarnie się znudzić. Największe orgie smaków czekają jednak odwiedzających Złe Mięso w weekendy – niedawno ruszyły niedzielne wegeśniadania złożone ze stosów bułeczek, wypieków, świeżych soków, pasztetów, past i ciast, których widok przyspiesza bicie serca nie tylko roślinożerców (płatne 20 zł na wejściu, potem można jeść do woli/upadłego). Sprawdzajcie wieści o nich na FB Złego! 

Przykładowe menu:

- codziennie nowa zupa z sezonowych składników – 7 zł,

- burger z kotletem sezamowo-dyniowym z tahiną i sosem mango-jalapeno (14 zł) – bo to idealne danie rozgrzewające na sezon jesienny!

- deser:ciasto czekoladowe z kaszy gryczanej, mleka kokosowego, gorzkiej czekolady i masła orzechowego (8 zł kawałek), bo kasza gryczana świetnie sprawdza się w deserach, tylko mało kto o tym wie oprócz Andrzeja Polana!

Złe Mięso
ul. Ofiar Oświęcimskich 19

Dinette – na zdrowo zaskakującą kolację

Kolorowe, zdrowe i ciekawe posiłki to specjalność nowoczesnej kuchni Dinette.

Ukryta w nowoczesnym centrum handlowym restauracja stawia na prostotę, ale też twórcze, świeże połączenia smaków. Zespół kucharzy doskonale opanował zasady klasycznej kuchni, może więc już eksperymentować, pamiętając jednak, że to smak jest najważniejszy, nie forma. Kucharze Dinette deklarują, że ich ulubioną rybą jest makrela. Zdają sobie sprawę, że choć niedoceniana, pełna jest bezcennych dla zdrowia kwasów omega-3, białka, potasu, selenu, fosforu, magnezu i żelaza. Podają ją na przykład z purée z borowików i ragoût z soczewicy, boczniaków z dodatkiem sosu z wędzonej papryki i pieczonych pomidorków. Karta zmienia się co sześć tygodni, ale zawsze znajdziemy w niej smaczne, zdrowe oraz cieszące oko kolorami propozycje nie tylko na obiad. W porze śniadania jada się tu wzmacniającą włosy i paznokcie, sycącą owsiankę, a na niewielki głód zamawia dinettki – małe przekąski, na przykład gravlax z chrzanem lub ekologiczne kozie sery z gospodarstwa w Łomnicy.

Przykładowe menu:

- kaczka sous vide na purée z pieczonego selera (33 zł) - kaczka to nie tylko źródło białka, lecz także fosforu, żelaza, potasu, a seler jest ceniony za niskokaloryczność i sporą dawkę witaminy C, 

- krem z pasternaku podawany z kasztanami (10 zł) – pasternak ma działanie odtruwające i stymulujące trawienie.

Dinette
Sky Tower, ul. Powstańców Śląskich 95

Machina Organika – na deser na surowo 

Orientalne wnętrze działa kojąco na zmysły. To dobrze, bo dla równowagi pobudza je intrygująca surowa kuchnia!

Przy ulicy Ruskiej za niepozorną fasadą kryje się istny roślinny raj w orientalnych dekoracjach. W Machinie Organice, choć nazywa się jak pojazd z jakiegoś steampunkowego komiksu, raczej nie przepadają za technologią – flirtując z ideą diety witariańskiej, czyli surowej, właściciele serwują desery, które nigdy nie ujrzały wnętrza piekarnika. Zostały za to podgrzane maksymalnie do temperatury 40 stopni i posłodzone syropem z agawy. W Machinie znajdziecie też oczywiście dania wegańskie (np. warzywne sushi), bez laktozy (müsli z owocami i mlekiem migdałowym domowej roboty) czy bezglutenowe (szejki owocowo-warzywne). Właściciele znają się na rzeczy, a dań do wyboru jest sporo, chociaż menu zmienia się codziennie. I choć może głodomory marzące o steku nie znajdą tu dla siebie tysiąca kalorii w jednym posiłku, warto zaglądać do Machiny po inspirację i zastrzyk zdrowia ze świeżych warzywnych przekąsek.

Przykładowe menu:

- na śniadanie: müsli bezglutenowe z mlekiem roślinnym (do wyboru: ryżowe, sojowe, orkiszowe), owocami i jagodami goji (12 zł), bo daje bezglutenowcom wybór i posiłek zbilansowany pod względem białek i witamin,

- na przekąskę: naleśniki bananowo-lniane z nadzieniem z serka nerkowcowo-kokosowego z surowym kakao i owocami (15 zł), bo ciekawie jest skosztować tego śniadaniowego klasyka w wersji wegańskiej,

- na deser: surowa tarta (!) na bazie migdałów, kokosa i rodzynek, z dodatkiem sezonowych owoców albo orzeszków (9 zł kawałek) – bo prawie nigdzie indziej nie zjecie takich cudów! 

Machina Organika
ul. Ruska 19

 

Agata Michalak – redaktorka naczelna magazynu „KUKBUK”, z wykształcenia kulturoznawczyni. Szefowała miesięcznikowi „Aktivist”, pisywała do berlińskiego dwutygodnika „Zitty”, „Wysokich Obcasów” czy „Exklusiva”. Współtworzyła dział kultury w portalu naTemat.pl, współprowadziła autorską audycję gastronomiczno-miejską w Radiu Roxy. Blogerka w Hello Zdrowie zainteresowana ekologicznym dizajnem, entuzjastka przyjemności, wielbicielka miejskich atrakcji – nie tylko gastronomicznych.

Basia Starecka - Wicenaczelna magazynu „KUKBUK”. Dziennikarka, redaktorka, autorka bloga Nakarmiona Starecka z recenzjami restauracji. Wielbicielka podrobów i przeciwniczka kulinarnych banałów. Ich najgroźniejsze przejawy kolekcjonuje w popularnym cyklu „Koszmary warszawskiej gastronomii”.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij