Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Mięso szczęścia

Mięso szczęścia
Mięso mięsu nierówne. Ilustracja: shutterstock

Mniej czerwonego mięsa, więcej warzyw, owoców i ryb. To dogmat diety śródziemnomorskiej. Okazuje się jednak, że wołowinę można jeść codziennie. Jest jeden warunek – musi pochodzić od rozpieszczanej krowy.

Żeby zobaczyć na własne oczy wniebowziętą mućkę, trzeba się wybrać do Japonii. W prefekturze Hyōgo żyją krowy rasy wagyu, z których pozyskuje się najbardziej wartościową, a co za tym idzie najdroższą na świecie wołowinę Kobe (od 700 zł za kg). Wagyu jedzą soczystą trawę, są regularnie masowane i pojone wzmagającym apetyt piwem. Dlatego ich mięso dostarcza najbardziej wartościowych składników odżywczych, ma równie dużo kwasów omega-3 co tłuste ryby i zawiera duże ilości ułatwiającego odchudzanie kwasu CLA.

W Japonii spotkamy też najwięcej na świecie stulatków. Przez 19 lat naukowcy monitorowali dietę i stan zdrowia kilku tysięcy Japończyków, aby ostatecznie ustalić, jak spożywanie mięsa wpływa na zdrowie. Okazało się, że badani, którzy jedli mięso regularnie, dłużej niż inni zachowali sprawność – byli niezależni od pomocy innych przy wykonywaniu codziennych czynności takich jak mycie, ubieranie, spacery itp. Kiedy przeprowadzono ostatnią kontrolę, ochotnicy mieli 66‒78 lat. Ci, którzy do późnego wielu byli w dobrej formie, jadali czerwone mięso częściej niż raz na dwa dni. Wyniki badań opublikował naukowy magazyn „Gerontology”.

Mięso mięsu nierówne

Czarnych świń hiszpańskich nikt nie masuje. Za to mieszkają w lesie, gdzie żywią się tym, na co przyjdzie im ochota. Z ich udźców powstaje doskonała szynka serrano. Szczęściarami są też owce – mają dużo ruchu na czystych ekologicznie i nienawożonych w okresie wypasu łąkach. Uważa się, że to właśnie diecie bogatej w baraninę mężczyźni z Południa i krajów arabskich zawdzięczają gęste włosy do późnego wieku. Co ciekawe, jagnięcina i baranina są świetnym źródłem kwasów omega-3. Ta substancja jest bowiem zawarta w chloroplastach ździebeł traw.

Mięso dziko żyjących zwierząt ma znacznie mniej tłuszczu niż mięso zwierząt hodowlanych (nawet kurczaków). Więcej zawiera za to aminokwasów egzogennych, których organizm nie potrafi sam wytworzyć, oraz mioglobiny (nadającej mięsu intensywny czerwony kolor), źródła bardzo dobrze przyswajalnego żelaza. W restauracji serwującej dziczyznę warto wybrać dzika lub sarnę, których mięso ma najwięcej magnezu, fosforu, wapnia oraz witamin B2, B5, B6.

Różnice między mięsem pozyskanym od bydła karmionego trawą (naturalnym pokarmem) a tym od tuczonego paszą są gigantyczne. To pierwsze ma równie dużo kwasów omega-3 co tłuste ryby! Ma też o połowę więcej witaminy A, dwa razy więcej witaminy E i znacznie więcej wapnia, fosforu i magnezu niż mięso krów nieznających smaku trawy. Ma także dużo ułatwiającego zrzucanie wagi CLA i ochronnych karotenoidów.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij