Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Mózg nie lubi świąt?

Mózg nie lubi świąt?
Ilustracja: shutterstock

Błyskotki, choinki, śnieżynki, Mikołaje i inne świąteczne atrybuty. Mnóstwo muzyki, światła, koloru, ruchu i gwaru. Centrum handlowe – bolesne porażenie zmysłów, a przecież prezent kupić trzeba... Miało być pięknie, a chcemy uciekać. (Dla)czego mamy dość? 

Wielka, świecąca bryła już z oddali zdaje się tętnić i żyć swoim życiem, niczym żywy organizm. Centrum handlowe, czyli nasz przedświąteczny cel. Trzeba kupić prezent. Z taką wytyczną zmierzamy do galerii handlowych. Jeszcze zanim pochłonie nas ich otchłań, możemy zostać zaatakowani przez niezwykle życzliwego Mikołaja. No dobrze, przez dwóch takich Mikołajów. OK. Niech będzie – trzech. Są jeszcze śnieżynki, renifery i elfy. Każdy z nich ma do nas niecierpiącą zwłoki sprawę. Uśmiechamy się szeroko i przez zaciśnięte zęby cedzimy: „nie, dziękuję”. Albo nie uśmiechamy się, tylko cedzimy. Zbieramy się w sobie i dziarsko zmierzamy dalej. Jeden sklep, drugi, kolejny i następny… i w każdym to samo, tylko wszędobylska świąteczna oprawa w każdym sklepie inna. Czy to wyjątkowo nachalny, czy ten bardziej wysublimowany marketing – nie ma znaczenia. Czujemy, że dobry wybór i racjonalna kalkulacja zysków i strat wkroczyła do sfery marzeń. Podobnie jak spokój i wytchnienie. Jesteśmy głodni, zmęczeni i jest nam gorąco. Zaczyna nas boleć głowa, oczy i plecy. Natłok produktów, promocji i ludzi w zestawieniu z otoczeniem nie pozwala myśleć. Ilość bodźców, jaka atakuje nasze zmysły, zdaje się mordercza, choć w rzeczywistości ze światem zewnętrznym łączy nas mniej niż jedno na 10 mln połączeń komórek nerwowych mózgu. To niewiele. Cały doznaniowy teatr rozgrywa się w jego wnętrzu. I właśnie teraz na scenie robi się gorąco. Temperatura rośnie błyskawicznie. Czujemy się jak w potrzasku. Mamy ochotę uciekać. I to byle dalej. Jesteśmy po prostu wściekli.

W ogniu walki

Zaciśnięte szczęki, rumieńce, zwiększona potliwość, kłucie w klatce piersiowej, bóle mięśni, przyspieszone bicie serca i podniesiony głos – tak właśnie zachowuje się nasze ciało w momencie zdenerwowania. Złość jest jedną z podstawowych wrodzonych emocji. Uwarunkowana jest ewolucyjnie – ma ostrzegać przed niebezpieczeństwem. Jest bowiem wyrazem naszej niezgody na coś, co dzieje się wbrew naszej woli i narusza granice. A to może oznaczać zagrożenie. Złość staje się odpowiedzią na to, jak bardzo źle czujemy się w danej sytuacji. Stanowi wewnętrzny protest, który nazywamy różnie – od poirytowania i rozdrażnienia, przez gniew i frustrację, aż po agresję. I niestety wpływ na to mamy niewielki, bo przede wszystkim protestuje nasz mózg. 

W warunkach niezgody mózg błyskawicznie wskakuje w tryb wściekłości, a jego ciało migdałowate szaleje. Uściślając, mamy dwa takie obszary – po jednym na każdą półkulę. Ciało migdałowate jest częścią układu limbicznego mózgu, dość pierwotnego w swym działaniu, bowiem nie podlega naszej kontroli i wywołuje odruchowe reakcje emocjonalne. Wiąże się z odczuwaniem strachu i złości. Jego zadaniem jest ocena napływających bodźców pod kątem zagrożenia. Obszar ciała migdałowatego warunkuje nasz naturalny instynkt przetrwania. Jeśli ładunek emocjonalny jest duży, czyli np. drażniący, to ciało migdałowate wykazuje wysoką aktywność. Neurobiologia nazywa to porwaniem ciała migdałowatego. Wówczas wysyła ono informacje do jeszcze bardziej pierwotnych części mózgu, jak pień mózgu, gdzie zapadają już totalnie nieświadome rozkazy. W takim stanie zostaje uruchomiona cała kaskada hormonalna i szereg reakcji fizjologicznych ciała. Dla organizmu to alarm ‒ ostrzeżenie, przygotowanie do działania: walcz albo uciekaj. 

O tym, jakie kroki podejmiemy – będziemy walczyć czy odpuścimy i uciekniemy… także z centrum handlowego ‒ decyduje obszar oczodołowej kory płata czołowego lewej półkuli mózgu. To część, która sprawuje wysoką kontrolę nad rozumowaniem i jest wysoce aktywna podczas zdenerwowania. W praktyce jednak te dwa obszary ‒ pierwotny ciała migdałowatego, które chce działać, i wyższy kory oczodołowej, który chce się zastanowić ‒ dość szybko się równoważą. Skutkiem tego decyzja ‒ walczę lub uciekam ‒ zapada już po 2 sekundach! Dodatkowo w trakcie wyraźnych stanów emocjonalnych aktywowana jest skroniowa kora wyspy, która interpretując emocjonalne zdarzenia, poddaje je ocenie. To umożliwia ich zapamiętanie. Skutkować to może tym, że po nieprzyjemnych zakupach kolejnym razem może trafić nas szlag już na samą myśl o wizycie w sklepie.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij