Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Na oko

Na oko
Zdjęcie: Agnieszka Celej

Oczy są zwierciadłem duszy. Można to zwierciadło nieco podrasować ‒ odpowiednią pielęgnacją i makijażem w wersji eko. Nie dość, że odżywimy wówczas delikatną skórę wokół oczu starannie dobranymi naturalnymi składnikami, to jeszcze firankę zalotnych rzęs stworzymy bez parabenów, podrażnień i ryzyka zapalenia spojówek.

Czarne kreski dookoła oczu Hindusek to nie jest tylko makijażowe widzimisię. Miały one swoje uzasadnienie praktyczne. Mieszkańcy Indii muszą sobie radzić bez dostatecznej ilości wody, do której jesteśmy przyzwyczajeni na Starym Kontynencie. Aby chronić wrażliwe okolice oczu przed bakteriami, owadami i infekcjami, Hinduski wymyśliły skuteczną miksturę. Mieszały sadzę ze spalonej świecy z woskiem pszczelim i smarowały tym górną i dolną powiekę. Nie tyko kobiety, ale również dzieci oraz mężczyźni chodzili z takim pełnym makijażem. Tak właśnie powstało słynne smoky eye.

Dziś możemy kupić kredkę i tusz w pięknym opakowaniu. Tyle że zamiast chronić nasze oczy, czasami nabawiamy się podrażnień, łzawienia czy nawet zapalenia spojówek. Kosmetyki, których używamy w okolicy oczu, powinny być szczególnie delikatne. Zwykle takie są tylko z nazwy. Slogany  typu: „testowane dermatologicznie”, „hypoalergiczne”, „dla wrażliwych oczu”, działają na nasz mózg (bo kupujemy te kosmetyki), ale nie na oczy (bo łagodny z nazwy płyn do demakijażu oczu może szczypać). Pieczenie i łzawienie to poważne objawy świadczące o tym, że kosmetyk, którego używamy, ma niedobry skład.

Czy eksperymenty na własnej skórze to jedyna droga do wyeliminowania szkodliwych dla nas produktów? Nie, jeśli wybierzemy kosmetyki naturalne, które w składzie nie mają tych wszystkich potencjalnie drażniących oczu składników. W ten sposób znacznie zminimalizujemy ryzyko podrażnień i nie będziemy królikiem doświadczalnym dużych koncernów kosmetycznych, badających rynek za pomocą cyklicznie wypuszczanych nowości.

Skoro już jesteśmy przy makijażu ‒ producenci ekologicznych kosmetyków mają sporo do zaoferowania. Jeszcze kilka lat temu ekologiczna oferta kosmetyków kolorowych sprowadzała się przeważnie do pudru mineralnego, różu i cieni do powiek.  Dziś możemy wybrać ekologiczny tusz, a nawet kredkę do oczu. Na czym polega naturalność tuszu? Na tym, że jego skład opiera się na naturalnym wosku pszczelim, a nie syntetycznym. Nie zawiera szkodliwych konserwantów, co jest szczególnie ważne przy stosowaniu kosmetyków, które mają bezpośrednią styczność z oczami (nie widziałam jeszcze tuszu, którego choćby drobinka nie wpadła do oka).

Naturalnie zawsze przed snem zmywamy makijaż. Preparaty przeznaczone do demakijażu nie gwarantują łagodnego składu. Pozornie delikatne płyny micelarne zawierają podrażniające PEG-i i szczypią w oczy. Wybierzmy preparat z dobrym składem albo organiczny olej kokosowy. Nie wszystkim jednak odpowiada tłusty film, jaki zostawia olej. Wówczas wystarczy przemyć twarz samą wodą.

Na koniec wklepujemy krem – nie tylko pod oczy, ale także na powieki. Jednak nigdy nie aplikujemy kremu zbyt blisko gałki ocznej. Czasem kremy dostają się do oczu, co może skutkować pieczeniem i wówczas konieczne jest przemycie twarzy pod bieżącą wodą. Jeżeli mamy problem z cieniami pod oczami, schowajmy krem do lodówki. Schłodzony poprawi krążenie okolic oczu. O skórę wokół oczu możemy również zadbać bez robienia zakupów – porządnie się wysypiając. To nie jest proste, bo zwykle mamy za mało czasu na sen. Piszę ten artykuł późnym wieczorem i mam nieodparte wrażenie, że przepisowe osiem godzin snu to jeden z droższych kosmetyków. W każdym razie ja od dłuższego czasu nie mogę sobie pozwolić na tak długi sen. Na szczęście mam w łazience ekologiczne serum pod oczy…

Na zdjęciu (od góry):

1. Zuii Organic: naturalny pogrubiający tusz do rzęs, poj. 7,5 g, cena 99 zł, naturalna kredka do oczu czarna, poj. 1,2 g, cena 55 zł
2. Nikel: przeciwzmarszczkowe serum pod oczy, poj. 10 ml, cena 49,90 zł
3. Lavera: tusz do rzęs efekt motyla czarny, poj. 11 ml, cena 60 zł
4. Phenomé: happy eye area lightener, rozświetlający krem pod oczy, poj. 15 ml,
cena 139 zł
5. Clochee: relaksujący płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu, poj. 100 ml, cena 29 zł


Na zdjęciu (od góry):

1. Katavi Botanicals: Tiisa ujędrniający krem pod oczy, poj. 15 ml, cena 215 zł
2. Pat & Rub: ekoampułka 5 pod oczy, poj. 15 ml, cena 185 zł
3. RMS Beauty: mascara do rzęs pogrubiająca, poj. 7 ml, cena 115 zł
4. Santaverde: perfect eye cream, krem pod oczy, poj. 10 ml, cena 199 zł
5. Make me bio: krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka, poj. 15 ml, cena 37 zł
6. Resibo: krem pod oczy, poj. 15 ml, cena 89 zł

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
Katarzyna Kiszyńska zapytał(a) 18 października 2016
Pytanie dotyczy artykułu Na oko
Oj tak, oczy są mega ważne. Zwracam uwagę na skład kosmetyków, których używam, ale nie zawsze mogę sobie pozwolić na takie drogie. Plus trzeba zawsze pamiętać o kroplach, jak oczy zmęczone i suche, to makijaż nic nie pomoże. Ja używam niebieskiego starazolinu, nie rujnuje makijażu ;)