Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

„Na oko” inteligentny

„Na oko” inteligentny
Ilustracja: shutterstock

Mogłoby się wydawać, że najlepszą metodą na inteligentny wygląd jest po prostu bycie inteligentnym. Nic bardziej mylnego. Żeby wyglądać na mądrego, nie trzeba mądrym być. Trzeba jedynie... wyglądać. A jak to osiągnąć? Łatwo.

Podpowiedź najbardziej oklepana to włożenie na nos okularów i książki pod pachę, ale w epoce soczewek kontaktowych i lansiarskich „zerówek” okulary już niestety nie pomagają. Nie ma jednak powodów do zmartwienia, bo psycholodzy mają dla nas kilka wskazówek, jak zrobić tak, żeby wyglądać mądrze i się przy tym za bardzo nie napracować.

Kołnierzyk pod szyję!

Po pierwsze, trzeba się ubrać. I nie mam na myśli jakiegoś konkretnego ubrania, choć (patrz: Efekt Aureoli) wiadomo, że ludzie bardziej atrakcyjni wizualnie są także oceniani jako bardziej inteligentni. Chodzi dokładnie o to, żeby się... ubrać właśnie, a nie biegać rozgogolonym. Kurt Gray, psycholog z University of North Carolina, przeprowadził wraz z kolegami badania nad tym, jak ilość odsłoniętego ciała wpływa na postrzeganie danej osoby. Okazało się, że wtedy, kiedy chcemy wyglądać na bystrych, powinniśmy jak najwięcej zasłonić. Wcale nie dlatego, że inaczej my wyglądamy na głupszych. Dlatego, że głupieją patrzący. Zapominają o inteligencji oraz cechach osobowości. Skupiają się na emocjach i wyglądzie. Zatem: kołnierzyk pod szyję.

Po drugie, trzeba mówić tak, jakby się było pewnym tego, co się mówi, a więc zdecydowanie. Nawet jeśli się pewnym nie jest. Oprócz mówienia ważne są sygnały niewerbalne i pozy. Trzeba się... wyprostować. Należy patrzeć w oczy. W 1997 roku Simon Baron-Cohen, psycholog z Cambridge i kuzyn Borata, sprawdził, jak wiele odczytujemy z oczu. Okazało się, że one same mówią nam równie dużo jak cała mimika. Uciekanie wzrokiem mówi o słabości i braku pewności siebie. Patrzenie w oczy – to na przykład badania Michaela Churcha (i innych) – wysyła przeciwny sygnał, a do tego utrzymywanie dłuższego niż przeciętny kontaktu wzrokowego (dla rozmowy 1:1 norma to ok. 7 do 10 sekund) powoduje, iż jesteśmy oceniani jako: posiadający więcej cech przywódczych, mniej lękliwi i bardziej inteligentni.

Długi nos i kwestia inicjałów

Warto się wreszcie uśmiechnąć. Dopiero co w PLOS pojawił się artykuł przygotowany tuż za naszą południową granicą. Karel Kleisner i spółka ustalili, co następuje: „twarze »bardziej inteligentne« wyglądają na bardziej uśmiechnięte niż twarze »mniej inteligentne«”.Jest tak podobno dlatego, że uśmiech powoduje, iż uważamy ludzi za godnych zaufania oraz szczęśliwych, a szczęście i bycie godnym zaufania to... cechy instynktownie wiązane z inteligencją.

Uśmiech był jednak dla badań Czechów sprawą poboczną, bo ich podstawowym celem było sprawdzenie, jakie rysy twarzy powodują, że uważamy kogoś za bardziej inteligentnego oraz czy ma to jakieś odbicie w rzeczywistym poziomie IQ. Wyszło, że dobrze mieć wąski podbródek i nieco ponadprzeciętnie wydłużony nos. Ale też i to, że oceniana na tej podstawie inteligencja koreluje z jej rzeczywistym poziomem. Choć tylko u badanych panów, bo u pań takie „strzelanie” na podstawie wyglądu zupełnie się nie sprawdzało...

Jak jeszcze można podkręcić IQ w oczach bliźnich? Dobrze ma robić też używanie inicjału drugiego imienia, choć zupełnie nie potrafię zrozumieć dlaczego. Można też zresztą, przynajmniej w przypadku 49 proc. populacji, zapuścić brodę, która w Europie i USA (a podobno też na Samoa) podwyższa postrzegany status społeczny. Jedno za to można zalecić. Czynników, które nie są związane z inteligencją, a wpływają na to, jak oceniamy inteligencję, jest tak wiele, że warto na dobre wbić sobie do głowy, że lepiej nie oceniać książki po okładce, bo to pewna metoda, żeby się pomylić. Ale też pamiętać, że inni to robią i łatwo to wykorzystać... 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij