Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Najbezpieczniej wśród drzew!

Najbezpieczniej wśród drzew!
Zdjęcie: shutterstock

W zielonych dzielnicach miasta ludzie nie tylko są zdrowsi, ale także… bezpieczniejsi. Do tak intrygującego wniosku doszli ostatnio ekolodzy miejscy prowadzący badania w trzech amerykańskich aglomeracjach – Baltimore, Filadelfii i Portland. Ale co mają drzewa do bezpieczeństwa?

Badacze zauważyli, że drzewa posadzone we właściwych miejscach zmniejszają częstotliwość przestępstw i sprawiają, że nawet najgorsze fragmenty miasta stają się nieco bezpieczniejsze. Zaskakująca to konkluzja, ponieważ miejskie zarośla większości z nas kojarzą się raczej z niebezpieczeństwem. Kiedy musimy przejść przez ciemny park, zwykle przyspieszamy kroku, rzucając dookoła pełne obaw spojrzenia i wypatrując czającego się w krzakach napastnika.

A jednak autorzy badań opublikowanych parę tygodni temu na łamach czasopisma „Landscape and Urban Planning” próbują nas przekonać, że duża ilość zieleni w danej okolicy to pomyślny znak. Co nie oznacza, że nie należy omijać szerokim łukiem nieoświetlonych, zaniedbanych parków. Pewnych miejsc trzeba się strzec zawsze.

We wspomnianych trzech miastach badacze porównali osiedla domów jednorodzinnych, które pod wieloma względami (np. dochodów mieszkańców, gęstości i rodzaju zabudowy, szerokości ulic) były do siebie bardzo podobne, ale pod jednym względem – gęstości szaty roślinnej ustalonej na podstawie analizy zdjęć satelitarnych i lotniczych – wyraźnie się różniły. I faktycznie okazało się, że tam, gdzie zieleni było najwięcej, policja odnotowywała najmniejszą liczbę czterech rodzajów przestępstw: napadów, włamań, kradzieży i rozbojów.

Zadbana zieleń odstrasza przestępców

Pogląd, że gęste zarośla i zagajniki są sprzymierzeńcami złoczyńców, ma bardzo stare korzenie, sięgające czasów sprzed 800 lat, kiedy to angielski król Edward I rozkazał miastom wyciąć wszystkie drzewa wzdłuż głównych dróg. Po obu ich stronach pas otwartej przestrzeni musiał mieć szerokość dwustu stóp (około 60 m). Miało to uchronić podróżnych przed napadami rabusiów. Jeszcze w latach 70 i 80. XX w. architekci i urbaniści uważali, że najbezpieczniejsze ulice w mieście to te pozbawione drzew i krzewów. I zalecali usuwanie roślinności.

Zmiana w myśleniu nastąpiła mniej więcej dekadę temu, kiedy opublikowane zostały pierwsze badania wskazujące, że niekoniecznie jest tak, jak się wszystkim wydaje. Ich autorzy Frances Kuo i William Sullivan, analizując wskaźniki zazielenienia w wybranych fragmentach Chicago, odkryli, że im więcej zieleni na ulicy, tym mniej na niej przestępstw. Badacze zaproponowali następujące wyjaśnienie fenomenu: mieszkańcy zadrzewionych ulic chętniej po nich spacerują i w efekcie lepiej się ze sobą znają, a społeczna aktywność i kontrola zniechęca potencjalnych złoczyńców. Do zbliżonych wniosków doszli autorzy obecnych badań w Filadelfii, Baltimore i Portland.

Od każdej reguły bywają jednak wyjątki. We wszystkich trzech miastach naukowcy zidentyfikowali takie miejsca, gdzie zieleń nie zwiększała bezpieczeństwa w okolicy, lecz czyniła ją matecznikiem złoczyńców. Opuszczone, zarośnięte posesje, strefy niczyje pomiędzy osiedlami i dzielnicami lub wzdłuż torów kolejowych – tam miło nie było. W ramach eksperymentu naukowcy wspólnie z policją oczyścili kilka takich stref ze zdziczałej roślinności, pozostawiając na nich tylko wysokie drzewa i zasiewając trawę, którą regularnie koszono.

Po trzech latach okazało się, że liczba przestępstw w sąsiedztwie spadła o połowę. – Zadbana zieleń świadczy o tym, że ktoś się troszczy o okolicę i że znajduje się ona pod nadzorem mieszkańców. Dla przestępcy to sygnał, że powinien się stąd wynosić, ponieważ może łatwo wpaść komuś w oczy – mówi Charles Brannas z Uniwersytetu Pensylwanii, pomysłodawca eksperymentu. Zatem zamiast usuwać zieleń miejską, dbajmy o nią – będziemy nie tylko zdrowsi, ale też bezpieczniejsi.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij