Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Najgorsze dobre rady

Najgorsze dobre rady
Ilustracja: shutterstock

Telefon od przyjaciela. Kryzysowa sytuacja. Ratuj, pomóż, doradź! ‒ woła. Udzielasz wskazówek, mówisz, co powinien zrobić. Najczęściej popełniasz jednak… błąd. Dobre rady, zamiast pomóc, mogą niestety jeszcze bardziej skomplikować czyjeś życie.

Najbardziej stereotypowy przykład – relacje damsko-męskie. „Zadzwonić do niej lub niego czy nie zadzwonić?” ‒ waha się głośno przyjaciółka. „Zadzwoń, koniecznie, to nic nie kosztuje” – odpowiadasz i niemal wciskasz jej na siłę słuchawkę w dłoń. Bez większego przekonania wykonuje telefon. Randka okazuje się wielką klapą, a potencjalny partner nieprzeciętnym nudziarzem. Może być tak, że między wami pozostaje po całej sytuacji lekki niesmak. Ona obwinia cię za rozczarowanie i nieudany wieczór. Ty plujesz sobie w brodę, myśląc, że może faktycznie lepiej byłoby się nie wtrącać.

„Dobre rady”, chociaż najczęściej wynikają z naszej życzliwości, są niczym dobre chęci – wybrukowane jest nimi piekło. ‒ Po to mamy bliskich, aby wspierali nas w trudnych chwilach oraz mówili, co myślą na dany temat wtedy, gdy tego potrzebujemy. Zawsze znajdą się jednak w naszym otoczeniu osoby, którym wydaje się, że wiedzą więcej i lepiej. Niekoniecznie są przy tym empatyczne i rozumiejące sytuację – tłumaczy Agnieszka Szafrańska-Romanów, psycholog z Centrum Probalans w Warszawie.

Czujemy się ekspertami, jeśli chodzi o decyzje innych osób, chociaż zwykle nie mamy ku temu najmniejszych podstaw. „Sytuacja jest niemal komiczna. Nie mamy rozwiązania dla naszych własnych problemów, ale jakimś cudem zawsze mamy najlepsze rady dla innych. Podświadomie dajemy drugiej osobie do zrozumienia, że nie ma narzędzi do rozwiązania trudnej dla siebie kwestii. Dajemy sygnał: nie jesteś wystarczająco dobry” – zauważa antropolog Aldo Civico na blogu w „Psychology Today”.

Nie mówiąc już o tym, że to zwyczajnie groźne. ‒ Szczególnie dotyczy to spraw zdrowotnych. Rady typu: „Moja znajoma też miała takie objawy i nic jej nie było” mogą być tragiczne w skutkach. Równie źle działają rady pod tytułem: „Weź się w garść” w przypadku osób borykających się z depresją. Zamiast powtarzać takie wytarte zdania, zaprowadźmy kogoś do specjalisty – mówi Agnieszka Szafrańska-Romanów z Centrum Probalans. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij