Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Nie bądź gadem. Policz do dziesięciu

Nie bądź gadem. Policz do dziesięciu
Ilustracja: shutterstock

Rzymianie mieli doskonałą metodę na złe emocje. Najprostszą z możliwych i tak dobrą, że pożyczył ją od nich cały świat. Mówili: policz do dziesięciu. To działa naprawdę, bo wykorzystuje budowę naszego mózgu. Ale też mówi o nim kilka ciekawych i praktycznych rzeczy.

Jądro migdałowate to jedna z najstarszych – z ewolucyjnego punktu widzenia – części naszego mózgu. Badacze naszego najważniejszego organu mówią, że jest to jego gadzi obszar. Jest to bowiem struktura, która powstała w czasach, gdy wciąż jeszcze nic nie wskazywało na to, że nasi przodkowie staną kiedyś na dwóch nogach. Jest to jednocześnie centrum naszych emocji. To jego aktywność odpowiada za sporą część tego, co odczuwamy. Mówiąc krótko: to tam się złościmy. Przynajmniej kiedy krew zalewa nas nagle.

Funkcja amygdali, bo i tak mówi się o tej części mózgu, zachowała się i rozwinęła, bo była, a i dalej bywa, bardzo użyteczna. Pozwala szybko i instynktownie reagować na niebezpieczeństwa. Na przykład wtedy, gdy ktoś chce nas skrzywdzić lub należy uciekać. Jednak nie bylibyśmy tacy wyjątkowi, gdyby za nasze emocje odpowiadało tylko jądro migdałowate. Ludzie posiadają także nowszy układ, który za to odpowiada. To kora przedczołowa. Jej rolą jest... kontrola i regulacja pierwotnych emocji.

– Kora przedczołowa ma za zadanie utrzymywać amygdalę w ryzach i informować ją, na przykład, tak: „Wiem, że tam jest wąż, ale on jest za szybą, więc nie ma przed czym uciekać” – opowiadał o tym Paul Whalen z Dartmouth College, który niedawno na łamach „Journal of Neuroscience” rozpisywał się o zależności jednego i drugiego. A jako dbający o autopromocję naukowiec tłumaczył też wszystko bardziej obrazowo: – To jak z rodzicem i dzieckiem. Dzieci w swoich reakcjach na sytuacje są mniej elastyczne niż rodzice, których pracą jest nauczenie ich tego i pomoc we właściwych reakcjach.

Działa to zatem tak, że kiedy się złościmy, to nasze jądro migdałowate – przynajmniej w skanerze fMRI – świeci jak żarówka. Jednak tylko do czasu, gdy rodzic nie skróci mu smyczy. Tym rodzicem jest, patrz akapit wyżej, kora przedczołowa, która potrafi wziąć górę nad naszą gadzią naturą. Jej przewagą jest to, że łatwo ją kontrolować. I warto to robić, bo złość piękności... i te sprawy. Jak to się robi? Wystarczy policzyć do dziesięciu. Albo zrobić coś innego, co wymaga myślenia lub skorzystania z pamięci roboczej. To działa, o czym przekonują nie tylko naukowcy, ale też np. policyjni negocjatorzy. Wszak kiedy ci fachowcy od skrajnych emocji chcą kogoś uspokoić, to przede wszystkim każą mu mówić, mówić i mówić, bo to... uspokaja.

No, chyba że akurat nie warto się uspokajać, bo przyczyna naszej złości zasługuje na solidną burę.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij