Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Nielubiana praca to zło

Nielubiana praca to zło
Zdjęcie: shutterstock

Są prace, które szkodzą zdrowiu. Niezdrowo jest na przykład siedzieć przez osiem godzin przy biurku. Niezdrowo jest przez osiem godzin stać w sklepie. W ogóle robić to samo przez osiem godzin jest niezdrowo. Ale najbardziej niezdrowo jest chodzić do pracy, której się nie znosi.

Chodzenie do pracy, do której czujemy szczerą niechęć, grozi nam wieloma chorobami – od grypy, przez bezsenność i otyłość, po zawał. Co wspólnego ma praca z grypą? Sporo. W pracy choroby krążą mniej więcej w takim tempie jak między dziećmi w przedszkolu. Tyle tylko, że pani nie odsyła do domu. A frustracja i zawodowy stres obniżają naturalną odporność naszych organizmów. Pokazał to niebędący amerykańskim naukowcemBrian Faragher z University of Liverpool. Wraz z dwoma kolegami przeanalizował on i porównał wyniki 485 różnych badań, w których skupiano się na relacji między satysfakcją z pracy a zdrowiem. W sumie objęły one 267 995 osób (sic!). I potwierdziły, że jeśli praca jest marna i pracownik sfrustrowany, to są też problemy z psychiką. Drastycznie spada samoocena. Wzrasta za to ryzyko wypalenia zawodowego oraz pojawienia się depresji i/lub nerwicy. Ale problemy z głową to nie wszystko. Pogarsza się też zdrowie fizyczne, bo – tę kwestię przeanalizował Paolo Boscolo-Rizzo z Uniwersytetu w Padwie, który przebadał w tym celu ponad 200 osób – niezadowolenie z pracy prowadzi do obniżenia liczby limfocytów we krwi. Mówiąc wprost: spada nam odporność i dużo łatwiej łapiemy różne świństwa.

Frustraci śpią źle

Jednym z powodów, dla których się tak dzieje, jest to, że nielubiana praca... zabiera nam sen. Wiadomo – po powrocie do domu trudno się od pracy oderwać, a jeszcze trudniej, jeśli trzeba ją ze sobą zabierać do domu. Kończymy późno, a kiedy kładziemy się do łóżka, myślimy tylko o tym, że „jutro znowu trzeba TAM iść”, i nie możemy zasnąć. Jeżeli tak macie lub mieliście, to wiedzcie, że nie jesteście jedyni. Statystyki świadczą o tym, że to częsty problem. Badania z Uniwersytetu Surrey – w których analizowano ankiety zebrane wśród 15 tys. mieszkańców Wysp Brytyjskich – pokazały, że ponad 30 proc. osób niezadowolonych z pracy ma problemy ze snem, a 14 proc. regularnie sypia poniżej sześciu godzin na dobę. Wśród zadowolonych te liczby były o połowę niższe. Do tego fatalnie wyglądała sytuacja u tych, którzy pracowali ponad 48 godzin tygodniowo. Na problemy ze snem skarżył się mniej więcej co trzeci z nich.

Nie jest tajemnicą, że marne spanie i rozbicie cyklu dobowego to pierwszy krok do licznych problemów ze zdrowiem. A nawet do otyłości, która jest zresztą kolejnym efektem roboczej frustracji. Co gorsza, brak snu tylko zwiększa tę ostatnią, a ona pogarsza jakość snu. My zaś robimy się coraz bardziej wściekli.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij