Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Ogród do nieba

Ogród do nieba
Ogród Patricka Blanc w Madrycie. Źródło: www.beartales.me

Starożytni mieli wiszące, my mamy takie, które pną się do góry. Sztuka zakładania ogrodów wertykalnych kwitnie.

Botanik Patrick Blanc na co dzień jest jednym z około 25 tys. naukowców zatrudnionych we francuskim narodowym centrum badawczym CNRS. Specjalizuje się w badaniach roślin tropikalnych występujących w równikowej części Ameryki Południowej. Ale Blanc ma też drugą profesję, dzięki której zyskał sławę na świecie: projektuje pionowe ogrody. Zaczął w 1988 r. od obsadzenia roślinami elewacji Muzeum Nauki i Przemysłu w Paryżu, ale na dobre rozkręcił swoją działalność w zeszłej dekadzie. Jego kompozycje tworzone z wielu tysięcy roślin radują oko i duszę. Niedawno jedna z nich L’Oasis D’Aboukir w Paryżu trafiło do wspaniałego albumu „The Gardener’s Garden” opisującego 250 najpiękniejszych ogrodów świata.

Blanc nie narzeka na brak pracy. W wakacje tego roku zakończył prace nad najwyższym wertykalnym ogrodem na świecie. Stworzył go w Sydney na ścianach dwóch 116-metrowych wieżowców One Central Park. Wykorzystał do tego celu 35 tys. roślin reprezentujących 350 gatunków. Teraz dobiera rośliny do dwóch kolejnych projektów: drapacza chmur w Kuala Lumpur w Malezji i stacji kolejowej w mieście Yamaguchi w Japoni. W tym celu odbył kilka podróży po świecie, przy okazji odkrywając dwa nowe gatunki, które opisał w czasopismach naukowych.

Zakochany w lasach równikowych Blanc jest zwolennikiem poglądów sławnego biologa E.O. Wilsona, który w licznych pracach dowodzi, że kontakt z przyrodą jest człowiekowi niezbędny dla utrzymania zdrowia fizycznego i psychicznego. - A ponieważ ludzkość przeprowadza się do miast, to nie pozostaje nic innego, jak zazieleniać je na potęgę – mówi Blanc. Któż nadaje się do tego lepiej, jak nie botanik. I to taki, który specjalizuje się w roślinności tropikalnej - ta pod względem bogactwa gatunków nie ma sobie równych. Blanc chciałby tę różnorodność roślin przenieść do miast. – Niech choć trochę staną się podobne do puszczy tropikalnej – marzy.  

Z tym ostatnim może być jednak kłopot, ponieważ niektórzy jego koledzy po fachu postulują, aby wieżowce w aglomeracjach przerobić na pionowe… pola uprawne. W świecie zaludnionym przez tyle miliardów ludzi każdy kawałek wolnej przestrzeni trzeba przeznaczyć na uprawy – argumentują. No cóż, pół wieku temu urbaniści-wizjonerzy rysowali miasta przyszłości ze szkła i betonu. Dziś ich współcześni następcy, zgodnie z duchem nowych czasów, debatują, czy pod koniec XXI w. aglomeracje (prawdopodobnie zamieszkane przez 80 proc. mieszkańców globu) powinny wyglądać jak lasy i łąki, czy też raczej jak farmy rolnicze. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij