Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Ostrożnie ze wspomnieniami

Ostrożnie ze wspomnieniami
Zdjęcie: shutterstock

Pamięć jak piwnica

Psychologowie porównują czasami ludzką pamięć do domowej piwnicy. W środku jest dużo słoików z konfiturami stojących na wyciągnięcie ręki, zaraz przy drzwiach wejściowych. Inne są głęboko schowane i mamy spory problem, żeby je znaleźć. – Te pierwsze są jak wspomnienia dotyczące pozytywnych wydarzeń. Są pod ręką. Ich silnym wyzwalaczem jest miły zapach, na przykład aromat domowego ciasta. Te drugie to często nieprzyjemne zdarzenia, o których nie chcemy pamiętać – przekonuje Renata Pawlik. Zdarza się też, że jesteśmy przekonani, iż w tej piwnicy coś jest, a tak naprawdę… tego w ogóle tam nie ma. To tak zwane fałszywe wspomnienia.

Amerykańska psycholog Elizabeth Loftus przeprowadziła badanie ‒ grupie dorosłych dała listy zdarzeń, które przytrafiły im się w dzieciństwie. Na każdej z tych list dodała jedno fałszywe wspomnienie. O tym, co – jak zapewniali rodzice i bliscy badanego – nigdy nie miało miejsca. Mogło ono dotyczyć na przykład pływania na żaglówce, zgubienia się w centrum handlowym czy wycieczki do odległego miasta. Wynik pokazał jedno: co czwarty uczestnik badania stwierdził, że pamięta to wymyślone przez psycholog zdarzenie. Wielu z nich zaczęło je też szczegółowo opisywać… – Nasza pamięć jest podatna na wskazówki i sugestie. Pamiętamy nie tylko to, co się wydarzyło, ale też, często mocniej, to, co słyszeliśmy, że się wydarzyło, lub nasze wyobrażenie o tym wydarzeniu – mówi Piotr Paszkowski. – Także dlatego nie polecamy zbyt długiego przebywania w świecie wspomnień, bo to w dużej mierze świat iluzji – dodaje.

Co zrobić ze wspomnieniami?

Bywają wspomnienia, które intensywnie do nas wracają. Są też takie, które zwyczajnie lubimy snuć w naszych głowach. Bo dzięki nim po prostu robi się nam przyjemniej. – Zachowujmy je. Traktujmy jak coś ekstra, na specjalną okazję. Pamiętajmy jednocześnie, że jesteśmy tu i teraz i tylko z chwilą obecną możemy coś sensownego zrobić – radzi Renata Pawlik.

Psychologowie używają często pojęcia „punkt zwrotny”. The turning point. Każdy z nas może w swojej biografii znaleźć takie punkty. To momenty, kiedy coś ważnego do nas dotarło, kiedy uświadomiliśmy sobie, że chcemy lub możemy coś zrobić. Kiedy przyszedł nam do głowy nowy pomysł, który zrealizowaliśmy i który wpłynął na nasze życie. Lub moment, w którym zerwaliśmy ze starym sposobem myślenia. Lub mieliśmy kryzys, w czasie którego coś zmieniliśmy. I potem wyszliśmy na prostą. – Wspominając, warto mieć na uwadze te punkty zwrotne. Na zasadzie: pamiętam, jak dwa lata temu wiosną wylałam kawę na komputer i potem musiałam radzić sobie tydzień bez laptopa. Od tamtej pory przyrzekłam sobie, że będę bardziej ostrożna, i kubek z kawą trzymam co najmniej trzy metry od komputera – wyjaśnia psycholog. – Do takich chwil warto wracać w pamięci, bo one nas dyscyplinują. I dzięki nim, obserwując różnicę między tym, jak było kiedyś, i tym, jak jest dzisiaj, widzimy, jakie zrobiliśmy postępy – dodaje.

Krótko mówiąc: wspomnienia mogą być bardzo dobrą odskocznią od teraźniejszości. Czymś niemal odświętnym. Psychologowie ostrzegają tylko, żebyśmy nie zanurzali się w nie za bardzo i za często. – Traktujmy je jak papierek lakmusowy, który pokazuje, że idziemy do przodu. Że dużo przeżyliśmy. Że daliśmy sobie radę, zdaliśmy maturę, znaleźliśmy pierwszą, drugą i trzecią pracę i zrobiliśmy mnóstwo fajnych rzeczy. Ale uważajmy na jedno – ostrzega Piotr Paszkowski. – Nie oceniajmy przeszłości i naszych dawnych zachowań, w tym wpadek i niezręczności, jakby wydarzyły się dzisiaj. To prosta droga do frustracji – mówi psycholog.

Bo tego nie da się porównać. „Kiedyś” i „teraz” są po prostu zupełnie inne…

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij