Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Pamięć dobra, tylko krótka

Pamięć dobra, tylko krótka
Ilustracja: shutterstock

Człowiek ma dwie pamięci. Jedna jest „na krótko”, a druga „na długo”. Odpowiadają za nie inne części mózgu, inaczej się je poprawia. Jak sprawić, żeby to, co mamy w pamięci roboczej, wyżłobiło swój ślad w tej, która pozostaje z nami na stałe?

Niektóre rzeczy zapamiętujemy tylko na kilka sekund, inne na kilka godzin, a tylko niewiele z nich koduje się w naszym mózgu na dobre. Te pierwsze pojawiają się tylko w pamięci natychmiastowej, która ma małą pojemność i mieści kilka elementów. Zwykle przyjmuje się, że jest ich około siedmiu, co odpowiada mającemu taką liczbę cyfr numerowi telefonu lub nazwie złożonej z tylu członów. Taką pamięć można ćwiczyć i są tacy, którzy zapamiętują ciągi 270 cyfr. Jest to imponujące, ale niezbyt przydatne, bo jeżeli coś ma z nami zostać na dłużej, to i tak musi powędrować dalej i zmienić się w engram.

27-letni 82-latek

Engram to podstawowa jednostka zapamiętywania: to trwała zmiana w układzie nerwowym, wywołana chwilowym pobudzeniem. Działa to tak, że pamięć krótkotrwała, która ma charakter roboczy i z jednej strony bazuje na tym, co trafia do niej z zewnątrz, a z drugiej korzysta z engramów już istniejących w mózgu, opiera się o przejściową aktywność elektryczną w mózgu. Ona trwa chwilę i kiedy znika, znika też pamięć ‒ ale czasami może na stałe zmienić charakter połączeń pomiędzy neuronami. Jeżeli tak się dzieje, to wtedy „coś” zapisuje się w naszej pamięci na stałe. Trwałe ślady powstają w podkorowych częściach mózgu (za pamięć roboczą odpowiada kora przedczołowa).

Jest nawet taki moment – fachowo nazywa się to efektem Kamina – w którym „engram” już zniknął z jednej części mózgu, a jeszcze nie utrwalił się w drugiej i na chwilę go zapominamy. To dlatego najłatwiej przypomnieć sobie to, czego nauczyliśmy się przed chwilą lub dzień wcześniej, a po kilku godzinach nasze wysiłki kończy... klops. Po drodze z jednego miejsca do drugiego wszystko przechodzi przez hipokamp, a oddzielenie jest tak duże, że oba rodzaje pamięci mogą działać niezależnie od siebie. Wiemy o tym dzięki przypadkowi Henry’ego Molaisona, którego w latach 50. XX wieku leczono na epilepsję i poddano lobotomii. Ta powiodła się o tyle, że padaczka ustąpiła. Pojawił się jednak efekt uboczny. Pacjentowi uszkodzono hipokamp i chory całkowicie stracił zdolność tworzenia pamięci długotrwałej. Zatrzymał się w czasie i pamiętał to, co było przed operacją, ale to, co zdarzyło się po niej, ulatywało po kilku godzinach. Zatrzymawszy się w latach 50., Henry M. dożył do 2008 roku i zmarł jako szczęśliwy 27-letni 82-latek.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij