Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Patrz! Orgia kwiatów

Patrz! Orgia kwiatów
Fot. Marzena Hmielewicz/Adventure Pictures

O, znowu się zaczęło. Robią to wszędzie, bez cienia wstydliwości. I to z jakim wyrachowaniem. To jakaś zdumiewająca pomyłka, że kwiaty uznano za symbole niewinności.

W końcu służą wyłącznie celom seksualnym. W ich środku, co gorsza, sterczy nie jeden organ, lecz całe ich krocie. Te męskie, zwane pręcikami, produkują miliony ziaren pyłku. We wnętrzu każdego z nich znajdują się po dwie komórki plemnikowe. Ich zadaniem jest połączyć się z jajem, które tkwi w żeńskim organie – słupku. Kazirodztwo, choć czasem praktykowane, jest jednak widziane niemile. Każdemu kwiatowi zależy, by pyłek dostarczyć innemu koledze z własnego gatunku, a samemu zdobyć odrobinę cudzych komórek plemnikowych. Sęk w tym, że partnerzy, choć chętni do wymiany, ruszyć się nie mogą. Ten niefart rekompensują zawstydzającą orgią pomysłów. Kwiaty wdzięczą się i kuszą pomocników. Gustują w pszczółkach, nie gardzą muchami, chrząszczami, podrywają nawet motyle.

Fot. Marzena Hmielewicz/Adventure Pictures

Przyzywają je kolorami, często w niewidocznym dla nas widmie ultrafioletu. Układają z nich znaki kierujące gości do wnętrza, gdzie czeka słodka nagroda: nektar. Na tych, którzy nie doceniają uroku barw, kwiaty przygotowały odurzający zapach. Ba, przyciągają chętnych za pomocą zmian w potencjale elektrycznym.

Nektaru jednak nie jest na tyle dużo, by się gość mógł najeść. Jeśli się zasiedzi, to kwiat może zaprawić słodycz dodatkiem gorzkiej nikotyny. Albo alkoholu. Wszystko po to, by zmusić pomocnika, obarczonego w czasie posiłku pakunkiem pyłku na grzbiecie, do opuszczenia jadłodajni i wizyty w kolejnym kwiecie. Tylko wtedy jest szansa na koniec aktu – piękny, owocny i… feministyczny. Tak, tak, feministyczny.

Fot. Marzena Hmielewicz/Adventure Pictures

O ile bowiem u zwierząt komórka jajowa pozostaje nieruchoma do czasu, aż połączy się z plemnikiem, to u roślin, jak niedawno odkryto, rządy sprawuje jajo. Owszem, czeka w środku słupka na męskich zalotników, ale gdy się pojawią, to oni muszą żebrać, by jajo wyrzuciło z siebie chmurę białek. Dopiero pod ich wpływem komórki plemnikowe aktywują się i zyskują zdolność do połączenia z komórką żeńską. Hm, może więc zastanowić się nad zmianą symboliki kwiatu? I słowo „niewinność” zastąpić „feminizmem”? Drogie panie, co Wy na to?

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij