Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Pole dance, czyli siłownia na rurce

Pole dance, czyli siłownia na rurce
Autorka na zajęciach pole dance w szkole Oh lala. Zdjęcie: Dorota Białkowska

Nazywanie pole dance tańcem na rurze może być mylące. Pole dance nie jest po prostu tańcem, tylko akrobatyką – dyscypliną wymagającą ogromnej siły, elastyczności i woli walki.

Pole dance niejedno ma imię

Virtual ballet, gimnastyka z drążkiem sportowym czy wreszcie najbardziej popularny wśród uprawiających tę dyscyplinę pole dance. Jego zwolennicy od lat walczą ze złośliwymi stereotypami nawiązującymi do lap dance z nocnego klubu. Skąd ten pole dance, jeśli nie z klubu ze striptizem? Jego źródeł można doszukiwać się w afrykańskich plemiennych rytuałach, w których kobiety tańczyły wokół pali o nazwie maypole. W Indiach mężczyźni uprawiali mallakhamb, czyli tradycyjny indyjski sport, w którym akrobacje wykonywane są na drewnianym słupie. Najwięcej wspólnego z dzisiejszym pole dance mają występy akrobatów cyrkowych na tzw. chinese poles. Bo to właśnie akrobatyka jest drugim imieniem pole dance.

A skojarzenia z klubami go-go? No cóż, kojarzonego jednoznacznie drążka pewnie nie bez znaczenia są stroje, w których trenuje się pole dance. Tak, faktycznie są to zwykle krótkie spodenki i sportowy stanik. Dlaczego? Bo inaczej się nie da. Drążek jest wykonany ze stali. Oznacza to, że jest śliski. Nie ma możliwości, by utrzymał się na nim jakikolwiek materiał. Narzędzie, jakim jest rurka, pracuje w duecie tylko z odkrytym ciałem. Oczywiście zdarzają się tancerki, które celowo dodają do pole dance seksowne elementy. Zakładają szpilki, uzbrajają się w dekolt i wyginają w seksownych pozach. Taki jest ich styl. Ale są to wyjątki. Zdecydowana większość trenujących odbiega od tego wizerunku. To jest trening i próba siły, a nie wdzięczenie się na rurce.

Trzeba jednak przyznać, że na sali przeważa płeć piękna. Może dlatego, że ten sport stał się sposobem na przełamywanie stereotypów i manifestem siły? Ale nie można powiedzieć, że to kobiecy sport. Z miesiąca na miesiąc na zajęciach pojawia się coraz więcej mężczyzn. Pole dance skutecznie zastępuje im siłownię. Panowie już na starcie mają przewagę siłową, więc i efekty widać u nich szybciej.

Pole dance – to nie jest sport dla słabych ludzi

Mówi się, że pole dance jest dla każdego. Nie do końca. Na zajęcia rzeczywiście przychodzą różne osoby – głównie z ciekawości. Ale na dłużej zostają tylko najsilniejsi. I nie tylko o siłę fizyczną tu chodzi. Pole dance to akrobatyka – dyscyplina wymagająca ogromnej siły, elastyczności i woli walki. To jedna z najbardziej wszechstronnych aktywności angażujących do pracy mięśnie całego ciała. Jedno wejście na rurkę spala około 10 kalorii. A przecież w trakcie godziny zajęć trzeba wspinać się na nią bez przerwy! Potem poprzekładać odpowiednio ręce i nogi, utrzymując daną pozycję. Ciało jest napięte jak struna. Szybko się okazuje, że praca z ciężarem własnego ciała wcale nie jest łatwa. Daje za to mnóstwo satysfakcji. Dopiero kiedy oderwiesz nogi od ziemi, czujesz, ile waży twoje ciało. Już na rozgrzewce robimy pompki, serie brzuszków, deski. Do takich akrobacji trzeba się przygotować. W ciągu zaledwie jednej godziny równocześnie spalasz kalorie, budujesz siłę i elastyczność mięśni oraz poprawiasz kondycję.

Może właśnie dlatego pole dance skutecznie uzależnia, i to niezależnie od wieku. Na zajęciach „master”, czyli tych dla najbardziej zaawansowanych, pojawiają się osoby w wieku 40+ i walczą tak samo wytrwale jak ci o 20 lat młodsi. Tu nie liczy się wiek, ale chęć ciągłego doskonalenia się. Ta dyscyplina nigdy się nie kończy. Najlepsi z najlepszych wciąż pracują nad nowymi figurami i sposobami łączenia ich w piękne i robiące ogromne wrażenie choreografie.

Jedna z najlepszych pole dancerek na świecie – Oona Kivelä z Finlandii – napisała kiedyś: Becoming a champion is a full time job. Trudno się z nią nie zgodzić. Pole dance pretenduje do tego, by stać się dyscypliną olimpijską, a zawodnicy trenują całymi dniami. Ciężko pracują nad każdym najmniejszym detalem. Ale efekty bywają naprawdę spektakularne. Niekiedy trudno uwierzyć, że ciało człowieka zdolne jest do takich cudów. Niektóre elementy wyglądają tak lekko, że sprawiają wrażenie unoszenia się w powietrzu. Nic bardziej mylnego. Kilkuminutowy pokaz to ciągła walka z grawitacją. A wykonywanie skomplikowanych akrobacji w taki sposób, by wyglądały na proste i lekkie, jest atrybutem prawdziwego mistrza.

Kasia Bigos, trenerka fitness, crossFit i pole dance, autorka programu treningowego FireWorkout, prowadzi zajęcia w Studio Solec, FreeArt Fusion oraz CrossFit MGW.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
Ewelindos zapytał(a) 4 sierpnia 2013
Pytanie dotyczy artykułu Pole dance, czyli siłownia na rurce
Na prawdę super trening, przy okazji wyglada tez sexy :)
Kolczykomaniaczka odpowiedział(a) 26 stycznia 2014
Hmm aż mam ochotę się skusić na coś takiego ;)
omi odpowiedział(a) 30 sierpnia 2013
Niestety, nie dla każdego. Żeby móc trenować pole dance, trzeba mieć naprawdę silne ręce.
selfcodepl odpowiedział(a) 6 sierpnia 2013
Prawda? Te zdjęcia... :)

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Zgrabna pupa – ćwiczenia na pośladki

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Mięśnie pamiętają wszystko

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Top w kategorii