Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Przetrwalnik półświąteczny

Przetrwalnik półświąteczny
Ilustracja: Daria Ołdak

Święta to relaks, odpoczynek i czas regeneracji? Czy może obżarstwo, nieróbstwo, kortyzol w powietrzu i zakupy z narodem szykującym się na wojnę lub huragan? Jest i na to sposób. Zrób sobie półświęta!

Zdrowe Święta – czy to aby nie oksymoron? A nie. Bo żeby było zdrowo w tym czasie obżarstwa, nicnierobienia i – paradoksalnie – stresu, wystarczy zamiast Świąt zrobić sobie półświęta. Kup pół, zjedz pół, słuchaj pół, mów pół, stres odstaw na PÓŁkę, a telewizor (razem z Kevinem) oddaj sąsiadowi. Niech sąsiad świętuje tak jak zawsze. My możemy inaczej, bo dlaczego nie?

Grzech pierwszy: nieumiarkowanie w zakupach

Wszystko zaczyna się wcześniej. Naród rzuca się na sklepy i kupuje wszystko. Dosłownie: wszystko. Klienci zmieniają się w tłum, a tłum ma własną osobowość i – uwierzcie mi – nie jest to Wasza osobowość. W koszykach ląduje to, co się: - świeci, - jest czerwone, - jest w promocji lub: – wrzucił to do koszyka facet przed nami, a on kupuje to, co: - się świeci... I to „wszystko” nie tylko ląduje w koszykach, ale też ląduje w nich w wielkich ilościach.

Naród boi się, że umrze z głodu. Nie bez powodu. Sklepy zamkną AŻ na dwa dni i nie będzie można NIC kupić. NIC a NIC. Takie NIC brzmi groźnie i naród robi zapas, który starczyłby do wiosny, gdyby nie lądował na śmietniku. Pamiętaj jednak. Naród to nie ty, a sklepy będą zamknięte TYLKO przez dwa dni. Wojna nam nie grozi. Orkan „Ksawery” to żaden huragan, no i już wiał. Dlatego kupowanie wszystkiego zostaw innym, a sam kup tylko to, czego naprawdę potrzebujesz. Jak? Po pierwsze: kartka i lista. Po drugie: jak bierzesz coś jeszcze, to kup najwyżej pół. Nie kilogram baleronu, ale pół. Łatwo nie będzie, bo tłum kupuje po kilogramie, a człowiek w tłumie staje się tłumem. Też chce kilogram. Tylko po co? Mniej kupowania to mniej wizyt w sklepach. Mniej wizyt w sklepach to mniej stania w kolejkach. Mniej stania w kolejkach to mniej stresu. A kortyzol jest niezdrowy i lepiej, żeby go nie było.

Zalet półkupowania jest więcej, bo lodówka pełna w połowie to też... pół obżarstwa.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij