Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Przyroda na depresję

Przyroda na depresję
Źródło: www.stocksnap.io | Beata Ratuszniak

Kora przedczołowa mózgu uspokaja się w wyniku kontaktu z przyrodą - tak wynika z badań naukowców. To ważne, bo właśnie kontakt z przyrodą może pomóc ludziom ze skłonnościami do depresji – twierdzą neurobiolodzy.

Neurobiolodzy, eksperci od mózgu, lubią podglądać, jak pracuje. Najbardziej byliby szczęśliwi, gdyby mogli w każdym neuronie umieścić małego elektronicznego szpiega. To oczywiście niemożliwe, ale nowoczesna aparatura do obserwowania pracy szarych komórek i tak pozwala im na bardzo wiele. Neurobiolog Gregory Bratman z Uniwersytetu Stanforda wraz ze współpracownikami z USA i Szwecji zapragnął przekonać się, czy przechadzka po łąkach i lasach może jakoś wpłynąć na pracę pewnego nadwrażliwego fragmentu kory przedczołowej mózgu.

Kora przedczołowa, jak sama nazwa wskazuje, znajduje się z przodu mózgu i stanowi część płata czołowego. Uważa się, że to ona uczestniczy w podejmowaniu najważniejszych decyzji oraz planowaniu najważniejszych zadań, a następnie w kontrolowaniu ich realizacji. Zarządza, organizuje, rozważa konsekwencje czynów, kontroluje emocje, narzuca dyscyplinę rozumowania. Nużą ją zajęcia standardowe, aktywizuje się, gdy pojawiają się wyzwania.

Ale ów kawałek mózgu ulokowany tuż za oczami ma też swoje pięty achillesowe. Obserwacje wykazały, że pewna część kory przedczołowej uaktywnia się u osób ze skłonnościami do apatii oraz negatywnego rozmyślania na swój temat. Człowiek zatapia się we własnych myślach, których wątkiem przewodnim jest kwestionowanie własnej wartości. Zadręcza samego siebie, koncentrując się na niepomyślnych zdarzeniach i sytuacjach. Często takiemu „odjazdowi” towarzyszy społeczne wycofanie. Psycholodzy uważają, że ludzie z takimi skłonnościami są bardziej podatni na depresje. 

Bratman postanowił sprawdzić, czy takiej skłonnej do depresji korze przedczołowej mógłby pomóc kontakt z naturą. Ponieważ był neurobiologiem, testy psychologiczne mu nie wystarczały. Chciał zobaczyć, co się dzieje w mózgu. Zaczął więc od tego, że 38 osób, które zaprosił do eksperymentu, zbadał przy pomocy  funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). To obecnie najczęściej stosowana metoda podglądania aktywności mózgu. Jest bezbolesna, nieinwazyjna i nieszkodliwa. Ciało zostaje namagnesowane, a następnie przeskanowane falami radiowymi.

Następnie wszyscy uczestnicy badania wypełnili testy psychologiczne, po czym zostali podzieleni na dwie równe części. Połowa udała się na półtoragodzinny spacer po lasach i łąkach, a połowa miała w tym czasie chodzić po jednej z głównych ulic San Francisco.  Potem wszyscy znów rozwiązali testy psychologiczne i znów zostali położeni w skanerze fMRI. - Zarówno testy, jak i obrazy mózgu potwierdziły, że aktywność interesującego nas fragmentu kory przedczołowej wyraźnie spadła po spacerze na łonie natury – poinformował Bratman, który wyniki swoich doświadczeń opisał w lipcu w artykule na łamach czasopisma naukowego „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Ów artykuł kończy się następującym wnioskiem: „Kontakt z naturą, nawet niedługi, może ograniczyć częstotliwość pojawiania się myśli, które prowadzą, w niektórych przypadkach, do rozwoju chorób psychicznych takich jak depresja”. Nic dodać, nic ująć. Tylko jechać do lasu!


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij