Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Rakiety śnieżne - traperska tradycja

Rakiety śnieżne - traperska tradycja
„Snowshoeing”, czyli chodzenie na rakietach śnieżnych. Zdjęcie: shutterstock

W mieście zimy jak na lekarstwo, ale przecież w górach nadal biało! A jeśli bieganie jest tym, co was kręci, to może wypróbujecie rakiety śnieżne? Nowa zajawka – nowa moc!

Bieganie w terenie po dużym opadzie śniegu jest sporym wyzwaniem. Zakopując się w śniegu po kolana, nie jesteśmy w stanie biec, szybko mamy przemoczone stopy i nasz trening sprowadza się do „grzęźnięcia” i walki o przetrwanie. Ale nie warto rezygnować, zastępując bieżnią ruch na powietrzu. To moment, w którym możemy wprowadzić nowy element do naszego treningu i poczuć się jak dawni traperzy – wdrażamy „snowshoeing”, czyli chodzenie na rakietach śnieżnych.

Chodzenie na rakietach śnieżnych zyskuje coraz większą popularność na całym świecie. Wynika to przede wszystkim z chęci odpoczynku od miejskiego pośpiechu i gwaru na łonie natury, również w zimie. Od dawna traperzy przemierzający leśne i górskie ostępy korzystali z tego prostego rozwiązania – na drewnianą ramę naciągano skórzaną „podeszwę”, aby zwiększyć wyporność podczas wędrówek w głębokim śniegu przez rozłożenie ciężaru ciała na większą powierzchnię (coś w rodzaju bardzo krótkich nart). Ze względu na szerokość rakiet trudno mówić o bieganiu (można, ale nie należy to do przyjemności), ale szybkie chodzenie po śniegu jest doskonałym treningiem siłowo-wydolnościowym. Po pierwsze, dźwigamy około dodatkowego kilograma na każdej stopie, a po drugie, pokonywanie określonego dystansu po śniegu (zwłaszcza jeżeli teren jest pagórkowaty) powoduje, że trudno jest utrzymać niskie tętno. Do całego zestawu najlepiej dodać jeszcze kijki z szerokimi talerzykami i mamy trening mięśni obręczy barkowej.

Poza krótkim codziennym treningiem możemy doskonale bawić się w weekendy, przemierzając w rakietach śnieżnych dłuższe trasy i łącząc to np. z nocowaniem w schroniskach lub… pod namiotem – wersja dla modnych twardzieli. Wypierający metroseksualność styl lumberjack nie może sprowadzać się do pozerskiej brody. Taki image zobowiązuje też do czegoś więcej niż noszenie flanelowej koszuli.

A kobiety przede wszystkim muszą zadbać o ciepło stóp i dłoni, gdyż te zazwyczaj narażone są na szybsze wychłodzenie. Poza tym wspólne wędrówki, treningi czy nawet zimowy survival będą niezapomniane.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij