Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Rower zamiast autobusu

Rower zamiast autobusu
Justyna pasję do roweru przywiozła z podróży po Chinach. Fot. Katarzyna Milewska

Nie lubię tracić czasu. Traktuję rower jako środek lokomocji. Ani buty na obcasie, ani sukienka nie są dla mnie przeszkodą. Nawet po premierowym bankiecie, ubrana raczej elegancko, wsiadam na rower. Kwadrans później jestem w domu – mówi Justyna Kabała, aktorka i wokalistka.

To pobyt w Chinach tak mnie rowerowo rozkręcił. Za pierwszym razem pojechałam tam z Teatrem Wielkim na występy gościnne. Śpiewam w chórze Opery Narodowej. W ogóle na rowerze zaczęłam jeździć, właśnie odkąd dostałam się do teatru. To był najszybszy i najwygodniejszy sposób dotarcia do pracy. Po tamtych występach w Pekinie wróciłam do Chin jako turystka i przez miesiąc podróżowałam po całym kraju. To istna rowerolandia. Za równowartość 5 zł można było wypożyczyć rower na cały dzień. Sprzęt wprawdzie w stanie agonalnym, ale to też miało swój urok. Rowerów tam nie kradną, więc nie trzeba się o nie zamartwiać. Tak się do nich przyzwyczaiłam, że potem nie wyobrażałam sobie zwiedzania bez roweru i w każdym miasteczku pierwsze kroki kierowałam do wypożyczalni. Tak samo zwiedzałam potem Indie i Kambodżę – łącznie ze świątyniami w pobliżu Angkoru. W Pekinie jeździłam jak wszyscy miejscowi – po ulicach, między samochodami. Można sobie wyobrazić, jaki to był hardkor. Po powrocie ruch uliczny w Warszawie wydał mi się niczym. Po prostu bajka! Od tamtej pory jeżdżę ulicami, choć wcześniej się bałam.

I zdecydowanie wolę rower od autobusu! Jeśli z jakichś powodów – ulewy lub mrozu – nie mogę jechać na rowerze, strasznie się w autobusach męczę. Przez te wszystkie lata bardzo poprawiła mi się kondycja. Gdyby tak zsumować przejazdy tam i z powrotem z domu do teatru, uzbierałyby się dwie godziny dziennie na rowerze. To na bank.

Fot. Katarzyna Milewska

Rowerowi zawdzięczam również większą zdolność koncentracji. Pamiętam, że na początku byłam trochę chaotyczna i jakby nieogarnięta, jeżdżąc po mieście. Teraz planuję sobie w głowie możliwe sytuacje na drodze. Staram się przewidzieć ruchy osób przede mną, bo zdarzają się niespodziewane zachowania. Wymaga to dużej koncentracji i socjologicznej wręcz obserwacji życia ulicy.

O, przejechała moja koleżanka z teatru! I kolega za nią. Pamiętam, jak wiele osób 15 lat temu dziwiło się, że przyjeżdżam do teatru na rowerze. Było nas w sumie kilkoro rowerzystów. I zawsze mieliśmy z tego powodu problemy. Przeszkadzaliśmy kierowcom samochodów, stróżowi na parkingu. Zapomnij o stojaku. A teraz? Jak tylko zaczyna się wiosna, rowerów jest tyle, że trudno się dopchać do stojaków. I to jest super.

Justyna Kabała od 15 lat mieszka w Warszawie, dokąd przeprowadziła się z Krakowa. Jest aktorką i wokalistką. Śpiewa w chórze Teatru Wielkiego – Opery Narodowej.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

GALERIA: Wybieram rower

Katarzyna Milewska

Kurier na ostrym

Agnieszka Berlińska

Rowerem na festiwal

Sylwia Kawalerowicz

Top w kategorii