Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Rowery górskie – najlepsze destynacje

Rowery górskie – najlepsze destynacje
Zdjęcie: shutterstock

Zmęczyć się warto, bo to zdrowe. Ale jeśli wyciskać z siebie siódme poty, to z klasą. Nawet jeśli nie jesteśmy fanami Lecha Janerki, „ubieramy się w obcisłe, dzwonimy po Damiana” i wyruszamy na rower, tym razem górski. Bo nie ma to, jak „popedałować”!

Rowery górskie są najpopularniejszą formą kolarstwa w naszym kraju, dzięki nim możemy ekologicznie pokonywać zarówno cudowne bezdroża podmiejskich nizin, jak i wymagające górskie szlaki. To sport dla indywidualistów, którzy ponad towarzystwo przedkładają walkę z własnymi słabościami oraz obcowanie z przyrodą. Moda na rowery górskie narodziła się w Stanach Zjednoczonych, a jej inicjatorem był Gary Fisher, który pod koniec lat 70. XX wieku skonstruował rower do jazdy w terenie. Nowością była mocna i krótka rama, mniejsze koła (26) i grube opony z terenowym bieżnikiem. W niedługim czasie rower górski doprowadził do rewolty w świecie kolarskim, detronizując szosówki. Na długi czas włożył żółtą koszulkę lidera sprzedaży i stał się dla Kowalskiego synonimem słowa „rower” i kolarstwa w ogóle. Do tej pory jest obowiązkową pozycją wśród prezentów na komunię. Dowodem na to są letnie wsady zdobiące subtelnie balkony osiedli dużych miast – prawie na każdym dostrzeżemy wygrzewającego się w słońcu „górala”.

Włoska przygoda

Krainą kolarstwem płynącą są Włochy. Tam na rowerze jeżdżą prawie wszyscy, zatem i my poczujemy kolarskie „la dolce vita”. Proponuję odwiedzić Lago di Garda, a sektor startowy umieścić na północy jeziora w miejscowości Riva del Garda. To właśnie tam znajdziemy kluczyk do „raju MTB”. Zaczynamy od wysokiego C, zatem musimy być na to przygotowani – łydki powinny posiadać przynajmniej kilkuletnie cechy gatunkowe świadczące o kolarskiej pasji objawiające się znaczną „bułą” pod kolanem, poza tym przydałaby się odpowiednia redukcja masy ciała oraz respiracja na poziomie kolibra. Wówczas – pomimo niezbyt korzystnej aparycji na podjazdach (głównie wyraz twarzy) – zawsze będziemy odczuwali wielką satysfakcję i przyjemność – ta druga będzie wiecznie podawana w wątpliwość przez osoby stroniące od pedałowania.

Świętym Graalem tego rejonu jest Tremalzo. Najlepiej zacząć od Vesio przez dolinę Valle San Michele. Nagrodą będzie epicki zjazd szutrówką z przełęczy Passo Nota sześcioma wykutymi w skale tunelami.

Poza tym czekają na nas takie smakołyki jak Monte Baldo, Via del Ponale czy Dosso dei Roveri. Każdy dzień nad Gardą warto zakończyć kąpielą w jeziorze, która przywróci lekkość naszym steranym nogom i pozwoli bezboleśnie (no, prawie) oddać się rozkoszom kulinarnym włoskiej kuchni. Lago di Garda oferuje nam również inne atrakcje niezwiązane z kolarstwem. To mekka windsurfingu i kitesurfingu, więc wszyscy wieloboiści sportowi nie powinni zapomnieć zabrać ze sobą żagli i latawców. Ave Garda!

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

GALERIA: Wybieram rower

Katarzyna Milewska

Rowerem na festiwal

Sylwia Kawalerowicz

Top w kategorii