Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Sharenting – dzieci na pokaz

Sharenting – dzieci na pokaz
Ilustracja: shutterstock

Sharenting to już plaga. Chodzi o rodziców, którzy w portalach społecznościowych publikują mnóstwo zdjęć i innych informacji o swoich dzieciach. Niby nic, a jednak psychologowie już alarmują, że gdy dzieci podrosną, mogą nie być z tego zadowolone...

Słowo „sharenting” wzięło się z połączenia dwóch innych słów – „parenting” oznaczającego „rodzicielstwo” i popularnego na portalach społecznościowych czasownika „share”. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

– Problem z sharentingiem polega na tym, że najmłodsi nie mają wpływu na internetową aktywność swoich rodziców. Na to zwracają też uwagę w jednej z ostatnich publikacji badacze z Uniwersytetu Michigan – mówi psycholog Grzegorz Tomkowicz. Kłopoty mogą się zacząć wtedy, gdy za kilka lat obecne dzieci same będą miały ochotę pojawić się w portalach społecznościowych. – Do tej pory trafiało się tam jako przysłowiowa czysta kartka. Większość z nas od podstaw budowała swój profil na takich portalach: wklejała zdjęcia, dodawała filmy. Czasem wymownie nic nowego nie dodawała – tłumaczy psycholog. – Współczesne dzieci, zakładając sobie konto w takim portalu, będą miały wielki bagaż wcześniejszych informacji. Będzie to bagaż niekoniecznie dla nich komfortowy – dodaje.

Psychologowie są zgodni co do tego, że rodzice szybciej uświadamiają sobie ewentualne zagrożenia związane z obecnością dziecka w internecie, gdy myślą o jego bezpieczeństwie tu i teraz. – Pojawia się wtedy strach przed niechcianymi kontaktami, zdradzaniem tajemnic rodzinnych czy spędzaniem zbyt długich godzin w sieci. To są bardzo realne, wręcz namacalne zagrożenia – mówi Tomkowicz. – Trudniej często wyobrazić sobie, co może się wydarzyć za kilka lat – dodaje. Doświadczenie pokazuje, że to, co już pojawiło się w internecie, zaczyna żyć swoim życiem, na które nie mamy już wpływu. – Umieszczane w internecie zdjęcia dziecka za kilka lat mogą zostać wygrzebane przez jego kolegów albo, w gorszej sytuacji, wykorzystane na ulotce, której rodzic na pewno nie chciałby zobaczyć. Takie historie niejednokrotnie się zdarzały – opowiada. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
DzienSwira zapytał(a) 3 kwietnia 2015
Pytanie dotyczy artykułu Sharenting – dzieci na pokaz
Uważam, że są jeszcze dwie opcje. 1. Udostępniać zdjęcia dziecka tylko wybranym osobom (jest taka opcja na facebooku) . To nie zlikwiduje do końca problemu zdjęcia, które żyhe własnym życiem w ibternecie, ale trochę ograniczy jego zasięg. 2. Wysyłać zdjęcia pojedyńczo każdej osobie której chcemy. Po pierwsze - zazwyczaj uzyskamy na to jakąś odpowiedź, i będziemy mogli puchnąć z dumy czytając "piękne!" "och, jaka podobna do mamusi"; a po drugie nie będziemy ich wysyłać aż tak wieky, no bo naszym znajomym w końcu się to znudzi... (Wyjątkiem są babcie :))

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Fejsbukowe typy

Katarzyna Szczerbowska

Kłamczuchy na FB

Michał Dobrołowicz

Jakim typem rodzica jesteś?

Agnieszka Radziszowska

Jak działa poczta?

Agnieszka Radziszowska

Top w kategorii