Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Siedzenie jako czynność śmiertelna

Siedzenie jako czynność śmiertelna
Uwaga na zbyt długie siedzenie, zdjęcie: www.store.steelcase.com
Przy okazji badań nad tym, dlaczego niektórzy tyją łatwo, a inni nie tyją wcale, czy to skłonności genetyczne, czy może kłopoty z trawieniem, doktor James Levine z kliniki Mayo w Rochester w Minnesocie odkrył rzecz po prostu straszną.

Ochotnikom, którzy zgodzili się poddać badaniom, założył specjalne spodenki wyposażone w całe mnóstwo rozmaitych czujników rejestrujących każdy, najdrobniejszy nawet ruch. Zapewnił im takie samo jedzenie w ilościach proporcjonalnych do tego, czego potrzebują, i nie pozwolił na uprawianie sportu. Co się okazało? Otóż nie wszyscy „nie ruszamy się” tak samo! Niektórzy z nas siedzą w pracy za biurkiem osiem godzin i szkoda im czasu albo energii na to, żeby pójść do toalety. Inni też teoretycznie „siedzą” za biurkiem, ale w tym samym czasie cztery razy pójdą na kawę, osiem na papierosa (po schodach), co godzinę idą zrobić siku/umyć ręce, zamiast zadzwonić do kolegi z drugiego pokoju, idą do niego osobiście. Albo po prostu kręcą się i wiercą, drapią, zaciskają bezwiednie rozmaite mięśnie, przeciągają się, bo drętwieją im stawy. Nie zdając sobie z tego sprawy, wykonują dziesiątki mikroruchów, które pomagają spalać kalorie. I ci właśnie nie tyją albo tyją dużo wolniej.

Ale to nie wszystko, co wyniknęło z badań doktora Levine'a. Okazało się, że siedzenie ma negatywny wpływ na tak wiele procesów zachodzących w naszym organizmie, że powinniśmy zacząć się bać. Zużycie kalorii drastycznie spada do jednej na minutę, wytwarzanie insuliny odpowiedzialne za utrzymywanie glukozy we krwi na odpowiednim poziomie spada również, co sprawia, że jesteśmy bardziej narażeni na cukrzycę drugiego typu, a tym samym na niekontrolowany przyrost kilogramów. Spada ilość dobrego cholesterolu we krwi. A w dodatku powszechne mniemanie, że fitness czy jogging „po pracy” albo po tym czasie, który spędzamy w bezruchu, najczęściej po prostu siedząc, pomogą poradzić sobie ze zgubnymi skutkami tegoż, jest błędne. „To tak, jakby stwierdzić, że bieganie pomoże ci rzucić palenie” – twierdzą badacze, którzy zajmują się tym problemem.

Jak szybko siedzenie nam zaszkodzi?

U szczurów zmuszonych do bezruchu zaobserwowano, że umiejętność usuwania z krwioobiegu i mięśni szkodliwych lipoprotein spada niemal natychmiast o 75 procent. A u ludzi? Wybrano 14 szczupłych i wyćwiczonych ochotników. Spadek insuliny o 40 proc. następował już po 24 godzinach siedzenia. Oczywiście liczba szkodliwych dla naszego zdrowia konsekwencji rośnie razem z wiekiem. Ostatecznie okazało się, że siedzenie może nam ukraść kilka lat naszego życia! I to bez względu na to, czy po kilku godzinach na krześle idziemy do domu oglądać telewizję, leżąc na kanapie, czy na salę gimnastyczną poćwiczyć. Bez względu też na to, czy jesteśmy raczej szczupli, czy raczej grubi. „Nadmierne i nieumiarkowane siedzenie to czynność jak najbardziej śmiertelna” – twierdzi dr Levine. Jest pewien, że złe samopoczucie pracowników korporacji, którzy całymi dniami nieruchomo wpatrują się w ekran, bierze się właśnie z bezruchu.

Skoro osiem godzin przy biurku to powolne samobójstwo, a zajęcia po pracy nie załatwiają, niestety, sprawy, trzeba znaleźć alternatywę, która połączy te dwie pozornie wykluczające się dziedziny – pracę i ruch. Jak widać na zdjęciu powyżej, da się to zrobić. Autorowi projektu nie sposób odmówić pomysłowości.

Monopol na siedzenie przy biurku przełamany! Zdjęcie: www.store.steelcase.com

To treningowe biurko (dostępne na www.store.steelcase.com) pozwala jednocześnie korzystać z bieżni i… odbierać maile, telefony, surfować po internecie, słowem – pracować w (prawie) normalnym trybie. Genialne? Tak, choć biorąc pod uwagę cenę (jedyne 4300 dol.), szef raczej prędko i radośnie nie zgodzi się na jego masowe wdrożenie w firmie.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij